Menu
menu      Strona Główna
menu      piękne umięśnione łydki kobiety
menu      piękne ciała na pulpit
menu      piękne Domki drewniane
menu      piękne domy-projekty
menu      piękne dziewczyny w Rzeszowie
menu      piękne kobiety info
menu      piękne kobiety w pończochach
menu      piekne kobity w rajstopach
menu      piękne miejsca w Polsce
menu      piękne młode panie
  • dedykacje Szkoła
  • MEN Podstawa programowa-informatyka
  • Szkoła tańca towarzyskiego Warszawa
  • Szkoła Ochrony Środowiska Bydgoszcz
  • sciaga szkola
  • Podstawowe dokumenty ZHP
  • szkoła bezpiecznej jazdy kraków
  • Podstawy makroekonomii
  • Szkoła nr1 w Koronowie
  • Oglądasz posty wyszukane dla zapytania: Piękne nogi-zdjecia





    Temat: Najurodziwsza baletnica...

    Leanne Benjamin na niektórych zdjęciach mi sie bardzo nie podoba (chodzi mi o rysy twarzy) http://www.portrait.gov.a...es/benjamin.jpg

    Ja w ogóle jakoś nie kojarzę za bardzo tancerzy z ich nazwisk. Kiedy piszecie Leanne Benjamin, to nie kojarzę o kogo chodzi. Ale zdjęcia przemawiają do mnie.

    No właśnie nathaliye- nie gniewaj się proszę, bo to oczywiście kwestia gustu. Ale mi na tym właśnie zdjęciu owa tancerka podoba się bardzo! W ogóle nie zauważam, czy jej buzia jest "śliczna" w sensie czy pasuje do jakiegoś estetycznego wzorca. Ale przecież w urodzie nie tylko o to chodzi żeby mieć ładniutką buźkę. Nawet gdyby pominąć walory taneczne, to jak dla mnie to właśnie na tym zdjęciu jej ciało dosłownie krzyczy namiętnym wyrazem - pozuje tak, jak by była niewinna, uległa i skromna, ale jednocześnie jest prowokująca i przesycona namiętnością.
    Myślę, że niektórych te rozłożone nogi mogą się wydać zbyt wulgarne - być może to właśnie wydaje Ci się nieładne nathaliye? Ale reszta jej pozy i cała kompozycja jest tak skonstruowana, że równoważy ten efekt - wydaje się że to niby przypadkiem tak akurat usiadła, trochę bezradna i zagubiona, wciśnięta w kącik. Po prostu wyzwala pragnienie, żeby się nią zaopiekować.

    Jak dla mnie to piękne zdjęcie pięknej kobiety.



    Temat: One Of Those Days

    Whitney ma piękne nogi w ogóle bardzo lubię to zdjęcie, ale czy ono naprawdę jest aż tak rzadkie? widziałem je kilka razy...

    wiesz z tymi zdjęciami jest tak,ze komuś może się wydawać,ze jakieś zdjęcie jest rzadkie bo widzi je po raz pierwszy inni zaś widzieli już je mnóstwo razy. wiec na pewno takie zdjęcia tez będą się tutaj pojawiać. Ale nie szkodzi im więcej zdjęć tym lepiej





    Temat: SZUKAM FOTOGRAFA I KAMERZYSTY NA 1 SIERPNIA
    Panie Krzysztofie!Nie znajdujemy się na polu walki,nie rzucamy sobie granatów pod nogi.Pan jest prawdopodobnie osobą znaną,cenioną,nie zaprzeczę,bo nie miałam okazji poznać Pana i pana umiejętności.Zdjęciapiękne,to co mogę ocenić,oceniam na najwyższą ocenę.Ale jako przede wszystkim osoba niedoświadczona w fotografii. Mi się po prostu ,,podoba''pomysł,ujęcia w Pana zdjęciach....o reszcie nie mogę nic powiedzieć,bo jestem totalnym laikiem w tej dziedzinie.Kierując się wyborem fotografa/kamerzysty brałam pod uwagę przede wszystkim znajomości,pozniej oceniłam po swojemu,czy próbki są ciekawe.Nie latały żadne aniołki po ekranie,ani baloniki,podkład muzyczny pasował,nie było kadrowania tylko nóg i biustów,oraz śledzika wujka Zbyszka,czy znudzonej miny ciotki Zośki...fajnie,zwięzle,i na temat.Cena też niewygórowana jak na moje skromną zdolność finansową.Gdybym zarabiała tysiące,wzięłabym fotografa pierwszego z google,który by się wyświetlił.Ale szukałam i w miarę dobrego i nie takiego co za samo nazwisko bierze połowę ceny.Trzeba dać szansę tym mniej znanym.Zwłaszcza ze zrobiłam wywiad środowiskowy.Mój fotograf pracuje dla warszawskiego TVN,montuje materiał do programu.Ale dla mnie to mało co znaczy,ważne jakie mi fotki zrobi.Jest osobą z polecenia,i jak się sprawdzi,polecimy go innym znajomym.I tak się oto koło kręci. W ten oto sposób powstają Ci sławni i znani.Czyż nie Panie Krzysztofie?



    Temat: Kawały o koniach


    Powody, dla których kobyła lepsza jest od kobiety:
    kobyły są piękne i szybkie;
    kobyła nie gniewa się, gdy jeździ się na innych kobyłach;
    kobyle nie trzeba kupować futra;
    kobyle wystarczy marchewka;
    zachowanie kobyły można przewidzieć;
    na kobyle można jeździć codziennie;
    na kobyle można podróżować;
    na kobyle można startować w zawodach;
    kobyłę można kupić;
    kobyła grzecznie czeka, gdy nie ma się dla niej czasu;
    kobyłę można pogłaskać po nosie;
    kobyłę można złapać za grzywę;
    na wygląd kobyły ma się wpływ;
    kobyłę zawsze jest w co poklepać;
    kobyła nie zrzędzi;
    kobyła ma aż cztery piękne nogi;
    wydatki na kobyłę można zaplanować;
    kobyła sama zajmuje się swoim dzieckiem;
    dziecko kobyły można sprzedać;
    kobyłę można sprzedać.




    Temat: Offtop ogólny

    ladne nogi kiju masz, komu je dasz? Takie piekne nogi... poprosze gorna czesc tego zdjecia

    Czyli brakujący kawałek kolana? Ja poprosze właścicielkę w CAŁOŚCI




    Temat: 1

    i nie piszcie o jakichś kompleksach, proszę waas
    Anula jak mamy nie pisać????? kiedy ty za każdym dajesz takie zdjęcia, że nogi mi się uginają jak tutaj dodałam zdjęcia, to zaraz Sonniak zagiął mnie swoimi - teraz ty piękne 3 fotki - 1 najbardziej mi się podoba - ale wiesz jaka jest moja ulubiona



    Temat: www.nasza-klasa.pl :)
    Z moich obserwacji (w sumie większość znajomych sie ze mną zgadza) zrobiła sie z tego fotka.pl... Już jedna kumpela ma 64 zdjęcia i wszędzie komentarze że sweet fotki, ze proszą o komentarz u siebie itp, inna ma już ponad 500 znajomych, z czego normalnych ludzi może ze 100 a reszta to coś typu kluby, "Piękne Polki", "Piękne nogi", "Jestem Sexi" itp, u innej znowu zauważyłem ponad 20 szkół, Nibylandia, wydziały rózne, od "Szkoła lansu i baunsu" do czegoś tam z imprezkami, jak dla mnie - lipa sie z tego zrobiła, idea moze i przednia ale użytkownicy pokazuja na co ich stać



    Temat: hotel


    Witam,

    | Dlatego anioły fruwające w niebie mają
    | piękne skrzydła, natomiast anioły chodzące po ziemi mają piękne nogi.

    I piersi -:))


    To aluzja tylko do siga, czy może moje zdjęcia już gdzies dorwałes ;-)))))





    Temat: www.nasza-klasa.pl :)

    Z moich obserwacji (w sumie większość znajomych sie ze mną zgadza) zrobiła sie z tego fotka.pl... Już jedna kumpela ma 64 zdjęcia i wszędzie komentarze że sweet fotki, ze proszą o komentarz u siebie itp, inna ma już ponad 500 znajomych, z czego normalnych ludzi może ze 100 a reszta to coś typu kluby, "Piękne Polki", "Piękne nogi", "Jestem Sexi" itp, u innej znowu zauważyłem ponad 20 szkół, Nibylandia, wydziały rózne, od "Szkoła lansu i baunsu" do czegoś tam z imprezkami, jak dla mnie - lipa sie z tego zrobiła, idea moze i przednia ale użytkownicy pokazuja na co ich stać

    Zgadzam sie z Toba w 100%. Nic dodac nic ujac. Dlatego przyblokowalem troszke profil a pseudo znajomkoof juz nie dodaje bo to totalny bezsens. A z czystej ciekawosci zagladam raz na 2-3 tyg




    Temat: Ostatnio oglądałem
    I am Legend - Film zapowiadał się cudownie. Koniec świata, i ostatni człowiek starający się przetrwać. Wyszło jednak średnio. Film rozkręca się przez godzinę by skończyć się w 10 minut.
    Piekne są za zdjęcia Nowego Jorku odzyskiwanego przez naturę (nie za szybko? minęły trzy lata) Cały film to praktycznie jeden człowiek - Will Smith. Trzeba przyznać że grał bardzo sugestywnie.

    7/10

    Jeniec: tak daleko jak nogi poniosą. Adaptacja autobiograficznej książki Josefa Baura. Film opowiada o niemieckim oficerze który w 45 roku trafia do gułagu na syberii z którego po kilku lat ucieka. Przemierza 14 tys km wędrując przez Syberię, Uzbekistan i Persję by po 4 latach wędrówki wreszcie wrócić do niewidzianego od 15 lat domu . Obraz dosyć ciekawy i chwilami wzruszający. Świetnie pokazano determinacje człowieka który gotów jest przejść cały świat by zobaczyć rodzinę.

    8/10.



    Temat: Ostatnio oglądałem
    I am Legend - Film zapowiadał się cudownie. Koniec świata, i ostatni człowiek starający się przetrwać. Wyszło jednak średnio. Film rozkręca się przez godzinę by skończyć się w 10 minut.
    Piekne są za zdjęcia Nowego Jorku odzyskiwanego przez naturę (nie za szybko? minęły trzy lata) Cały film to praktycznie jeden człowiek - Will Smith. Trzeba przyznać że grał bardzo sugestywnie.

    7/10

    Jeniec: tak daleko jak nogi poniosą. Adaptacja autobiograficznej książki Josefa Baura. Film opowiada o niemieckim oficerze który w 45 roku trafia do gułagu na syberii z którego po kilku lat ucieka. Przemierza 14 tys km wędrując przez Syberię, Uzbekistan i Persję by po 4 latach wędrówki wreszcie wrócić do niewidzianego od 15 lat domu . Obraz dosyć ciekawy i chwilami wzruszający. Świetnie pokazano determinacje człowieka który gotów jest przejść cały świat by zobaczyć rodzinę.

    8/10.



    Temat: Czerwiec 2007 - Najlepsze zdjęcia

    fotohq,

    zastanawiam się co chciałeś na tej focie pokazać ?! Przeanalizujmy: zakładamy, że przedni plan to ciekawy motyw, który tworzy nową ramę do tematu jakim niewątpliwie ma być para młoda... jeśli tak to dlaczego krawędź nogi tnie pannę przez pół głowy? to kładzie całą idę; dodatkowo biała plama po prawej w postaci tyłka i nóg oraz butów ze śladami po odklejonych metkach, a to wszystko mocno zawarte w DOF powodują, że wzrok odciągany jest od tematu w małoatrakcyjnym kierunku. Rzec by można że fotografowałeś białe spodnie z dwoma motywami. Zdjęcie położone moim zdaniem. Jeśli tematem miały być piękne nóżki, to trzeba było ostrzyć na nóżkach.


    Przeanalizujmy to z troche innej strony, niz poprawnosc kompozycyjna. moim zdaniem brak "poprawnosci kompozycyjnej" jest najwiekszym atutem tego zdjecia. dlaczego? bo oddaje wlasciwie moment, bo dodaje dynamiki, bo pokazuje prawdziwa historie (niwyrezyserowana, troche pijana, prawdziwa). ludzie plasaja nierowno - jedni szybciej inni wolniej, co widac po nogach na pierwszym planie. kazdy tak naprawde tanczy swoj taniec i mlodzi, choc najwazniejsi na weselu, w tym konkretnym momencie sa tylko pretekstem do zabawy i to, ze sa duzo mniejsi i lekko przyslonieci jest jak najbardziej uzasadnione i wymuszone sytuacja. inna sprawa, ze bez nich (mlodych) nie byloby calej tej zabawy, a wiec sa jednak istotni i dlatego ostrzone jest na nich. a to ze buty maja metki - nawet lepiej, bo to tez cos tam symbolizuje.



    Temat: Zdjęcia forumowiczów (sequel Buziek ;)
    Lalaith obraziłem się prawie
    Trudno było go skończyć na twarzy, skoro ląduje się na nogach Przypatrz się, że nogi są zaraz pod klatką piersiową, a nawet kolana w nią uderzają, więc strachu nie ma.

    Tutaj jest moje bieganie po ścianie :

    Tak, tak, teraz powiecie, że upadłem na nos Zdjęcia w ruchu nie zawsze są piękne, a to tym bardziej, bo jest robione na salce gimnastycznej. Dodatkowo zanim wyląduję, robię obrót 360 stopni, wiec to nawet nieŹle wygląda.
    Ale że położyć tą nogę umiem znaczniej wyżej, albo w ogóle nie używać rąk to jest fajniej. Tym bardziej, że kiedy stopnieje śnieg podobne rzeczy będziemy robić na pomnikach miejskich - będzie się działo



    Temat: X-ray photography :)
    Oglądam te zdjęcia i mam sporo wątpliwości ...
    Raz, zdjęcie kobiecej (tak zakładam) nogi ... może mi ktoś wytłumaczyć dlaczego nie widać kości, a np. widać coś (jakiś pręt) w środku szpilki?
    Dwa, zdjęcie samolotu w hangarze ...tutaj najwięcej wątpliwości; gdzie był materiał światłoczuły? To musiałaby być cała ściana, po drugie źródłu promieniowania musiałoby być ruchome, nie w sensie obrotowej głowicy, całe źródło musiałoby się przemieszczać ... Po trzecie rusztowanie hangaru takie "jednostkowe", nie rozmyte pozostałą częścią, zbyt piękne ...

    Ale to tylko potwierdza że dużo tu było PS'u.

    [ Dodano: 2008-07-11, 12:25 ]



    Temat: Strumień/Padowo - zwał jak zwał, grunt że sie cos ruszyło
    Miki fotki piękne. Ten dywanik zółtawy to piekna sprawa naprawdę.

    Dziś popołudniu/wieczorem udało mi się podziałać troszkę przy mojej makiecie. Udało się zamontować nowe nogi do segmentów które umożliwily mi ich lepsze stawianie i układanie a zarazem pasowanie wysokości i poziomu. Dla ciekawostki wygrzebałem zdjęcia swojej pierwszej i pierwotnej makietki. Na nich widać jak miała wyglądać. Możecie sobie porównać jak to się rysowało w grudniu 2004 roku Dodam że do tych segmentów co widać na zdjęciu trzeba dodać jeszcze 3 które się niemieściły w garażu



    Temat: przyszłość klasyki
    Też uważam, że właśnie umiar jest tu najbardziej pożądany. Zdjęcia z gimnastyki dałam za przykład tego nadmiernego pięcia się w górę, poszerzania granic swego ciała w dosłownym tego słowa znaczeniu, co mnie się osobiście nie podoba. Na tych zdjęciach gimnastyka NIE JEST cudowna, piękna, pełna wdzięku- a wdzięk to przecież jeden z elementów tegoż sportu. Odnosząc się z tym przykładem do baletu, to nie chciałabym, by nadmierna ambicja pedagogów, uczniów i całego światka baletowego zniszczyła powab, lekkość i smak tej sztuki. Uwielbiam patrzeć, gdy tancerka chyląc się ku ziemi podnosi prostą nóżkę w górę, zatrzymując się na 180 stopniach, ot jakby to było takie łatwe. Nie sądzę, by było to takie subtelne, delikatne i piękne, gdyby ta stópka podniesionej nogi "zwisała" jej tuż na główką... (świadomie zastosowałam metodę opisową tego zjawiska) Właśnie takie są moje obawy względem przyszłości klasyki: to nad-,ponad-... Coś właśnie jak "wyskoczenie ze stawów"- użyję tego jako metafory...



    Temat: Z dnia dzisiejszego...
    dziekuje za mile od wsas slowa tak jest czasem dajesz komus nadzieje czasem ty jej potrzebujesz od innych zycie ma kreta droge kiedys na grupie spotkalam starsza pania zone alkocholika dzis juz trzezwiejacego opowiedziale ze kiedy miala slub dostala mnostwo roz cale wiadra i mowi do mamy ze zobacz jakie piekne a mama jej wtedy powiedziala tylko zobacz by byc tak piekna roza trzeba pojsc lodyga do gory po kolcach i tak wygladalo je zycie kolce tez potrzebne by jasniej zobaczyc to co wkolo nas zobaczyc piekno bo nie istnieje ono rowniez bez bolu.wwrocilam z nad morza bylo superasko jeszcze moczylam nogi byl wiatri slonce i fale i swietnie sie czulam i ten krzyk mew uwielbiam dobrze mi zrobily.dziewczynom kupilam na grupe szklanego wielbladzika .wam przesylam troche jodziku i spokoju .leszek ogladalam ostatnio zdjecia i mysle ze w przyszlym roku znowu sie spotkamy pozdrowonka jeszcze napisze.olka



    Temat: Jak to jest z tą wagą?!
    Wiekszosc ze zdjec ktore wyslala Bajaderka to zdjecia stare. Wtedy byly inne zasady, co innego bylo uznawane za "piekne". O tym rozmawialismy juz w tym watku. Obecnie sa inne zasady, preferuje sie tancerki o szczuplej budowie, z wymodelowanymi miesniami, chudymi rekami; tancerki wyzej podnosza nogi, wyzej skacza. Wszystko sie zmienia, musimy sie do tego dostosowac.
    Jesli widz nie chce ogladac szczupej tancerki na scenie to nie przyjdzie na dany balet, uwazam jednak ze bedzie inaczej.



    Temat: Koncepcja wędzarni MAJCHALa - proszę o opinie
    YES YES YES !!!
    I oto słowo ciałem się stało i jestem zadymiaczem pełną gębą. Moja wędzarnia odpalona. W piątek i sobotę odpaliłem i zrobiłem łącznie około 30kg wędzonek róznego rodzaju maści. Jako że to była próba, to nie chciałem za bardzo szaleć i dlatego wykorzystałem farsz od danej kiełbasy i zrobiłem ją w kilku wersjach, a oto szczegóły:
    1. Kiełbasa polska wędzona ( surowa )
    2. Kiełbasa wiejska ( tak ją sobie nazwałem) wędzona ( surowa )
    3. Kiełbasa wiejska parzona
    4. Kiełbasa wiejska pieczona
    5. Polędwica surowa wędzona
    6. Polędwica sopocka
    7. Filet z kurczaka wędzony, parzony ( zdjęcie jedynie jak wisi we wędzarni, pojedyńczego brak bo został pochłonięty )
    8. Szynka surowa wędzona
    9. Szynka wędzona parzona ( trochę się nie skleiła, tak jakbym sobie tego życzył )
    10. Nogi z kurczaka wędzone i parzone
    Zdjęcia za czas jakiś
    Powiem krótko: wszystko ( prawie, bo szynka parzona się nie skleiła tak jak powinna ) wyszło jak ta lala, piękne i powabne, jednak mam podobny problem do tego, który sygnalizowali inni - zbyt szybka znika



    Temat: ideał kobiety
    ideal? kazdy na swój sposób jest ładny, zauważ że jak masz zgrabne nogi to np.masz krzywe palce, masz piekne oczy no to uszy sa odstajace tak to juz jest poukladane. Ale wlasnie ta nie idealnosc jest piekna i fascynuje innych :) popatrzcie na te wszystkie modelki najpiekniejsze miss nie sa doskonale tylko maja to cos w sobie co kazda z nas :) wiecie jak sobie poprawiam trwale humor i samoocene daje swoje zdjecia pod ocene np. na www.models.pl czesto dziewczyny maja nawet szanse na profesjonalne sesje do gazet,czasopism czy tez np.do reklam. A nawet jesli nie to mozesz zaistniec w Internecie. Lubie czuc sie doceniona :)



    Temat: Jaki film ostatnio widziałeś?
    "Touching the void". Podaję oryginalny tytuł, bo po polsku brzmi on "Czekając na Joe", dzięki czemu krew mnie zalewa. (poza tym oglądałam to w oryginale na angielskim).
    Film opowiada autentyczną historię o dwóch mężczyznach, którzy postanawiają zdobyć sześciotysięcznik w Andach od strony, z której jeszcze nikomu się to nie udało. Wszystko wydaje się być na dobrej drodze, dopóki jeden z nich nie łamie sobie nogi, z którą to wspinaczka po lodzie, śniegu i skałach nie jest możliwa. No i tu zaczyna się dramat. Musi ujawnić się niesamowita ludzka wola przeżycia. Pokazane jest, na co człowiek potrafi się zdobyć nie chcąc za wszelką cenę tracić nadziei siedząc bezczynnie. Widza dopadają myśli typu 'Ja bym w życiu nie dał rady, nie miał odwagi tego zrobić', po czym zaczyna podziwiać bohatera za desperację. Widać, jak przyjaciel zachowuje się wobec drugiego w potrzebie... piękny film pod względem pokazania psychiki.
    Utrzymany jest odrobinę w dokumentalnym klimacie, wplecione są wypowiedzi bohaterów opowiadających o tym wszystkim już 'na zimno' w studiu. Co wcale nie przeszkadza trzymać napięcia, wręcz przeciwnie. Oprócz tego piękne widoki, zdjęcia... mimo, że mało muzyki, to ja tego nie odczułam jako wady.
    Naprawdę gorąco 'Touching the void' polecam Zrobił na mnie niesamowite wrażenie, podziwiam ludzi, którzy przeżyli coś takiego.
    (poza tym ponoć jeden z bohaterów napisał też książkę pod tym samym tytułem, co po polsku zostało przetłumaczone bardziej trafnie nie tylko jak chodzi o angielski odpowiednik, ale też o całą treść fabuły - 'Dotknięcie pustki')
    Pozdrawiam.



    Temat: Co z serwerem kolej.pl?




    | Ad.4 - przed zawiezieniem 2 lutym 2004 serwera do Szczecina pod opieke
    | M.Zmudy, zrobilem backup stron www.

    To jest piekne... Skontaktuje sie z Toba w tej sprawie jak tylko wroce
    z koleczka.


    Po prostu wspaniale ! Mam nadzieje, ze uda Wam sie postawic to wszystko na
    nogi :-)

    Jeszcze pytanko OT: jak dokladniej sciagac strony www ? Chcialbym sobie
    zapisac na HDD stronke TWB ( lub tylko jej zawartosc, czyli same zdjecia ),
    bo jest na niej bardzo duzo swietnych fotografii kolejowych.
    Swojego czasu probowalem, ale OIDP po jakims czasie wyskakiwal komunikat,
    zeby podzielic "project" czy cos takiego. Problem w tym, ze nie wiem jak to
    zrobic :( Pomoze ktos ?

    Pozdrawiam!





    Temat: Marzena Cieślik - zdjęcia

    Mam inne zdanie na ten temat....Ona zawsze wie co włozyć, by zwrócić na siebie uwagę...sukienka w ślicznym kolorze, tuszująca to co trzeba no i przede wszystkim pokazuje piękne, dłuuuuuuugie nogi

    kolor i mi się podoba




    Temat: Offtop ogólny
    ladne nogi kiju masz, komu je dasz? Takie piekne nogi... poprosze gorna czesc tego zdjecia




    Temat: TOUR DE USA! Zapraszam w drogę. ;-)
    Hiobie piękne zdjęcia, oglądając je można się dowiedzieć jak wygląda USA Nogi od wiatraków, w US jeżdżą w dzień, a w Polsce to cało nocna wyprawa Giewont podobny do naszego, jednak nasz trochę bardziej górzysta Wszystkie zdjęcia są bardzo ładne Pozdrawiam



    Temat: MAMY - pogaduchy i porady nr 12
    UFFF PRZECZYTAŁAM...22 STRONY....
    pamietam piekne zdjecia maluchów ,mam, ciuchów,mebli ,dywaników..
    a teraz id sie kapać bo mam nogi jak lody i żadnych welonków



    Temat: Martin Waugh
    hahaha widziałam juz te zdjęcia...już mam zapisane...nawet te jego piękne nogi i ten języczek
    noa...jak ma się tak podlizywać to niech się dalej podlizuje



    Temat: Rocznik 1980
    witam
    jakie tu piekne zdjecia slicznosci i brawa dla dzieciaczkow
    ja dzisiaj pul dnia z tesciowa w szpitalu , padam na ryjek , nawet kawa nie jest w stanie mnie na nogi postawic



    Temat: Portfolio Szklarza
    piękne zdjęcia - nic więcej pisac nie trzeba. A na Mięguszowiecką to tylko od Morskiego Oka - a to długawa wyprawa, zwlaszcza że szlak od Łysej Polany zamknięty...Chyba że zanocujesz w MoKu i ruszysz rano....
    Ech aż mi nogi pod biurkiem chodzą



    Temat: Mech makro
    Kurczę, tak patrzę na te piękne wasze foteczki makro. Sam niewiele w tym temacie fotografuję... Człek tylko chodzi za tymi sarenkami, łaniami, a
    tu wystarczy dobrze pod nogi spojrzeć. Fajne zdjęcia, gratuluję.



    Temat: kadett kombi-możliwy tuning ??????????

    Bylbym bardzo wdzięczny z apomoc.Chętnie podświetliłbym nogi i bagażnik.Jakbyś mi powiedział od czego zacząć to byłoby super.Pozdrawiam.

    Podswietlalem nogi w Astrze modulami LED... Wyszło ślicznie... Pamietaj ze musisz sprawdzic ktory jest plus a ktory minus bo diody podlaczasz biegunami (+ do +, - do -)... Niestety musialem pociagnac plus z lampki do kazdego modulu osobno ale nie bylo trudno... Minus podlaczylem do wlacznika w drzwiach... Zapala sie jak otwierasz drzwi lub wlaczasz wewnetrzne swiatlo...

    W astrze kabel idzie od lampki pod podsufitka, potem u zbiegu slupka z dachem jest rozgalezienie i jeden kabel schodzi slupkiem w dol (do oswietlenia przodu) a drugi idzie podsufitka do srodkowego slupka i nim schodzi w dol (do podswietlenia tylu)...

    Chwilowo mam zrobiony tylko przod ale kable do tylu juz mam podciagniete... Tyl musialem zdemontowac bo mi dzieci nogami urwaly kabelki... Jak wymysle jak to podlaczyc zeby nie zniszczyly to od razu podlaczam bo efekt jest rewelacyjny... Bagaznik bede podswietlal na dniach podobnie lak schowek... Zajebisty efekt daje wlozenie takiego modulu w lampke przy lusterku... W Astrze pasuje idealnie...

    Moduly sa dostepne na Allegro po 8 zl... Sprzedaje to firma Neo-led... Spokojnie wystarczy Ci modul 4xLED kwadratowy czyli 4 moduly na cale oswietlenie nóg (przod + tyl)... Daja piekne rozproszone swiatlo... Nie moge teraz wkleic linka bo mam klopoty z wejsciem na allegro... Daj jakis namiar na siebie to wysle Ci zdjecia (jak je zrobie)...

    I jeszcze jedno: nie musisz sie martwic jak przymocowac moduly... Maja od spodu mocna dwustronna tasme a jesli to nie starczy (choc jestem pewien ze starczy) to jest w nich miejsce na wkret wiec mozesz to przykrecic...

    W razie problemow pisz...



    Temat: Młodzież Wszechpolska - dobra czy nie?


    Czytać?? Pięknie napisane słowa nic nie zanczą jak nie maja pokrycia z praktyką.

    Zgadzam się. Również uważam, że te słowa są piękne oraz, że za słowem musi iść czyn. Dlatego jeszcze raz powtarzam: nie bądźmy bierni! Moje słowa szczególnie kieruję pod adresem tych wszystkich, którzy chcieliby doradzać młodzieży wszechpolskiej co musi zmienić. Chętnie cytujecie niemieckie brukowce (fakt, superexpres) i powołujecie się na rzekome "dowody" nacjonalizmu, faszyzmu, nietolerancji wśród Wszechpolaków. Niestety mimo pracy i zaangażowania bardzo wielu dziennikarzy, pracujących na usłuchach pewnych grup, dla których MW jest bardzo niewygodna- jedynymi "dowodami" są zdjęcia z przed 8 lat, albo filmiki z jakiejś popijawy, w której brali udział członkowie MW (nawiasem mówiąc władze organizacji za takie zachowania reagują bardzo szybko i stanowczo). Nikt nie raczy zauważyć, że po pierwsze te osoby już nie należą do organizacji, a tym bardziej, że to zaledwie pojedyńcze przypadki w skali kraju. W ten sposób można skompromitować każdą organizację. Wiem doskonale, że jest wielu przeciwników mw wśród dziennikarzy. Widziałem nie raz, jak kamerzyści tvnu skrupulatnie manipulują kamerami, aby pokazać nas w niekorzystnym świetle. Kłamstwo na kłamstwie! Najlepiej dla nich byłoby, gdyby mw przestała istnieć Niedoczekanie! Zmartwię tutaj wszystkich zagożałych przeciwników Młodzieży Wszechpolskiej. Kłamstwo ma krótkie nogi. Prawda sama się broni Mamy się dobrze. Cały czas się rozwijamy, przychodzi do nas coraz więcej młodzieży. Będziemy uparci, konsekwentni i postaramy się, aby wasze humory się jeszcze bardziej popsuły , bo słowa z naszego hymnu nie są tylko martwą formułką:
    "Naprzód Idziem w skier powodzi, niechaj wroga przemoc drży, już zwycięstwa dzień nadchodzi, Wielkiej Polski moc to my!"...



    Temat: Wszystko co wiecie o snajperach..
    Wiesz co SnajperWP.

    Też do niedawna chciałem, baa, czasem nawet myślę jakby to było. Na starość przy kominku opowiadać komuś wojenne historie, ale prawda jest taka, że w zabijaniu nie ma żadnego romantyzmu. Wyobrażałeś sobie jako to jest umierać?

    Pooglądaj sobie zdjęcia w Internecie. Na pewno znajdziesz. Czy to przez przypadek, czy specjalnie. Chyba tylko osoba chora nie miała by przez chwilę dziwnego odruchu, podobnego do wymiotnego. Nogi jak z waty, ale może dlatego, że ja sobie myślę co by było gdyby...

    Musisz wiedzieć, że taki człowiek nawet po postrzale głowy potrafi jeszcze żyć, a co jak zadrży Ci ręka i odstrzelisz mu szczękę? Pewnie, że możesz się do tego przyzwyczaić. Nie ważne co i gdzie byś czytał, każdy normalny żołnierz-snajper napisze, powie, że za pierwszym razem puścił srake w spodnie, zerzygał się, nie spał. To wszystko wydaje się takie wspaniałe jak ogląda się "Snajpera" z Berengerem. Bohater siedzi w wannie i śnią mu się ludzie, których zabił, naglę się budzi zalany potem i cierpi. Jakie to piękne, taki samotny, odizolowany bohater. Płaci za grzechy przeszłości, no ale czynił to w obronie towarzyszy broni, no jakie to piękne...

    Wiem, że Cię to nie zraża, Ty być może to wiesz, ale nadal chcesz, no bo w okół snajperów narasta taka otoczka samotnego wojownika, mistrza wojny. Oj jak fajnie nim być. Taka elita, nikt ich nie lubi. Co za adrenalina, jak mnie złapią to odetną mi jaja i wsadzą do ust-no, ale mnie to nie spotka, ja będę dobry, a co jak jednak tak będzie.

    Ahhh, kiedyś coś ciekawego słyszałem, jak się idzie do wojska na snajpera, to się trafia do kuchni. I to, że maskujesz się przed dziećmi nie oznacza, że pierwszego dnia nie trafiłby Cię choćby przypadkiem 120 mm pocisk moździerzowy.

    Ale w gruncie rzeczy, jakbym szedł do wojska, to chciałbym być snajperem.



    Temat: Polską rzeczywistość -- sprawa Władysława H.


    Paweł, to że złodziej poniósł konsekwencje niewspółmierne, to prawda.


    A wiec zgoda.


    Natomiast co do premedytacji i łamania, to niestety mijasz się z podawanymi
    faktami. Może nie widziałeś zdjęcia WH - jest to 75-letni emeryt. Czy był w
    stanie młodemu bysiowi połamać choćby paluszek? Nie!


    Skoro mogl go zabic to nie wiem dlaczego nie bylby w stanie go olaleczyc.

    I ze względu na swój


    wiek na obywatelską interwencję wziął broń, krzyknął - "Oddaj", ale
    bezskutecznie - złodziej uciekał - z łupem. Strzelił i na nieszczęście - a
    nie z premedytacją -  zabił. Oczywiście - pewnie powinien był regulaminowo


    (...) [o tym co niby wg mnie powinien zrobic]

    Przypuszczam, ze prawda jest gdzies posrodku. Nie zrobil nic z tego o czym
    pisales. Nie krzyknal, nie oddal strzalu w powietrze, nie celowal w nogi
    itd. itd. Nie znam szczegolow, ale z tego co wiem pierwszy strzal, bez
    ostrzezenia polozyl zlodzieja. Oczywiscie sytuacja ktora opisujesz, to
    rzeczywiscie kpina. Ale przegieciem duzo wiekszym jest poprostu zabicie bez
    ostrzezenia zlodzieja.


    Oczywiście - miał wybór: zaniechać, tylko że wtedy lepiej nic nie widzieć,
    nic nie słyszeć i nic nie wiedzieć i nic nie robić.


    Jednak przypuszczam, ze bedac w podobnej sytuacji nie odwazylbym sie miezyc
    w czlowieka nie mowiac o mierzeniu w plecy. Moze strzelalbym gdzes pod nogi,
    a i tu bym sie pewnie zawahal. Sadze, ze sie zgodzimy - nikt z nas nie
    zabilby dla odzyskania wlasnego radia.


    Z tym że taki proces
    powinien być szybki, a wyrok - w świetle faktów - jeden: oskarżony winny
    śmierci ale nie podlega karze ze względu na usprawiedliwione działanie
    konieczne.


    Nie jestem przekonany, czy zabicie czlowieka jest konieczne gdy kradnie ci
    radio i znim ucieka.


    Raczej nie, bo aczkolwiek powinna być gradacja kar (z KS na końcu), to
    najskuteczniejsze jest szybkie wykrycie (ach - najlepiej na gorącym
    uczynku)
    i równie szybkie ukaranie. Jakie to piękne i jakie nierealne.


    Zgoda!


    Pawle, chociaż sam trochę poprzeginałeś, to dzieki, bo spojrzałem na
    sprawę
    troche z innej strony - choć poglądów nie zmieniłem :-)


    Moze poprzeginalem, bo znam sprawe tylko ze szczatkowych relacji was i
    gazet. Moze zmienilbym zdanie jak bym sie zaznajomil z aktami sprawy.





    Temat: Koń
    Byłam wywołana do odpowiedzi przy okazji "Łyska z pokładu Idy" i jakoś mi to umknęło, no więc się poprawiam.
    Pamiętam, że pozostawiła po sobie wielkie wrażenie. To książka o przyjaźni między człowiekiem a zwierzęciem, oddaniu, "mądrości" zwierzęcia. Jest wzruszająca.
    Mówi się, że konie posiadają psychikę trzyletniego dziecka - to też jest wzruszające i rozbrajające - takie wielkie, silne zwierzę, a należy je traktować jak dziecko - ze zrozumieniem, delikatnie...
    W ogóle konie są PIĘKNE!!!!
    A najpiękniejszy był koń, którego spotkaliśmy z Dziadkiem Władkiem podczas jednej z naszych wycieczek w okolice Bochni. Może nie tyle najpiękniejszy co najdziwaczniejszy.
    Po pierwsze był ... kudłaty. Po prostu kudłaty! Wygladał jakby go ubrano w skórę ściągniętą z owczarka nizinnego. Cały, dosłownie cały pokryty był długą, pokręconą sierścią. Jego nogi sprawiały wrażenie jakby były "ubrane" w "kudłate portki".
    Po drugie jego umaszczenie .... śliczne beżowo-kremowe - nie znam określenia takiej maści - do tej pory nie widziałam takiego umaszczenia u koni.
    Miał prześliczną, niesamowicie długą i kreconą grzywę i niesamowicie długi, kręcony ogon. Były jaśniejsze niż "reszta konia".
    Po trzecie miał tak wesoły wyraz pyska, że gęba sama się do niego śmiała.
    Z wrażenia zapomnieliśmy, że mieliśmy ze sobą aparat i nie zrobiliśmy temu zjawisku zdjęcia. Byliśmy tak zachwyceni zwierzęciem, że jego właściciel chciał go nam sprzedać
    Tylko po co nam koń i gdzie go trzymać?
    Chyba już drugi raz nam się takie cudo nie trafi na szlaku....
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich wielbicieli koni i ... szant - oczywiście



    Temat: Twórczość własna
    Ja zdjec nie oceniam, za malo sie znam. Pewnie mozna popracowac nad kadrowaniem i oswietleniem, ba, kadorwanie mozna poprawic w komputerze, jak na zdjeciu sie nie udalo.
    Dla mnie sa dobre, bo sa na nich piekne stworzenia

    A teraz wynik mojego wczorajszego siedzenia po nocy - zabawa rycerzykami czyli eksperyment z noldorskimi plytowkami

    Wersja koncowa, przynajmniej na dzis po 4 rano [Dla szczegolow kliknijcie zblizenie].

    To moj pierwszy rycerz ktory wyglada jak rycerz (aczkolwiek innych zbrojnych mojego autorstwa w tej chwili nie pamietam, na pewno cos tam kiedys probowalam narysowac, moze nie przetrwalo proby czasu).

    Rycerz ma za krotkie lub za grube nogi i nieco dziwnie stoi. Sama zbroja - staralam sie nie kopiowac projektow filmowych. Wydaje mi sie, ze nadal cos jej brakuje, by ja mozna bylo nazwac elfia. Powinna byc lzejsza i lepiej zdobiona, trzeba poczekac, az mi rysunki beda lepiej wychodzic
    Musze cos wymyslic by zbroja narala gracji, ale nie byla kopia z filmu. Jakies sugestie?
    Wzorowalam sie na kilku kadrach z Joanny D'Arc Bessona (cie choroba, zadnego pelnego zdjecia) i na rysunku XVI wiecznej plytowki z encyklopedii.

    Tak sie zastanwiam czy Noldorowie uzywali pelnych plytowek, mysle ze mogli je wyrabiac biorac przyklad z dobrze zakutego w zbroje Nieprzyjaciela. Jednak jedyne cytaty, ktore na swiezo pamietam mowia o kolczugach (O Tuorze i jego przybyciu do Gondolinu). Musze sobie odswiezyc forumowe watki o uzbrojeniu, moze tam wiecej znajde

    Aha, to nie jest Fingolfin, wbrew pozorom - nie kazdy Fingolfin, kto sie w zbroi blyszczy
    Aktualnie nikt znany, moze to byc moj bezimienny zolniez Domu FĂŤanora, kto wie.
    Jednak robiac pierwszy szkic mialam na mysli konkretna sytuacje z Silmarillionu, ktora kiedys mam nadzieje zilustruje



    Temat: Tanie astrofoto
    Panowie!!! Nie ma najmniejszego sensu aby tworzyć kategorie sprzętowe na forum. Widzę, że skrycie w każdym z Was dżemie chęć doceniania was i ogólnego uznania przez innych. Proponuję aby frustrację spowodowana brakiem wyników zamienić w pożyteczny sposób na coś bardziej pożytecznego. Tu przede wszystkim liczy się pasja i nie trzeba zamieszczać na forum zdjęć formatu Gendlera aby ktoś nas za to pochwalił. Spójżcie na na Dominika przecież niektóre z jego pięknych zdjęć otrzymują dosłownie 5-6 komentarzy na forum i spadają niżej ustępując miejsca innym.
    Chyba gość z tego powodu nie kończy z astrofotografią ??? On to i tak będzie robił bo to lubi.
    Jeżeli ktoś chce uzyskać zadowalający efekt swojej pracy musi bardzo konsekwentnie nad tym pracować. Nikt nie powiedział, że informacje jak zrobić piękne zdjęcie astronomiczne są napisane na murze pod naszym domem. Ja jeszcze dwa lata temu siedziałem na betonie w Chorwacji pod SVP i zawieszonym na nim 80ED i trzymałem wężyk spustowy Canona bo nie miałem automatycznego wyzwalania. Mirek Dymek w tym czasie podziwiał sobie wypasionego Strzelca przez Taurusa. Jednak do dzisiaj bardzo mile wspominam te chwile choć efekty tej pracy były bardzo mizerne
    Nie poddałem się tak łatwo choć dostałem w miedzy czasie stos kłód pod nogi. Do niedawna też robiłem zdjęcia Canonem i jak wszyscy wiemy można je wykonać pięknie z wykorzystaniem takiego sprzętu. Kto nie wierzy niech oglądnie zdjęcia Waldka Małeckiego!!! Jednak nasza frustracja często jest bardzo oczywista. Waldi i inni fotografujący DSLR-ami nie odkrywają niczego nowego. Liczy się przede wszystkim CIEMNE NIEBO i CZASY EKSPOZYCJI. Tych zasad nie da się obejść w żaden sposób. Należy zapakować tyłek i wyjechać w bardzo ciemne miejsce a następnie dysponując odpowiednia wiedzą ,cierpliwością i umiejętnością obróbki efekt będzie na pewno wspaniały. Powiem Wam, że od ponad dziesięciu lat uprawiam motocyklowe enduro. To coś w rodzaju motocrossu tyle, że w naturalnych sceneriach: lasy, góry itp. Oczywiście zawody i inne współzawodnictwo. Pamiętam jak marzyłem o takim pucharach jakie zdobywali moi starsi stażem koledzy. Niestety dopiero w zeszłym roku po 10-latach zdobyłem pierwsze miejsce w trudnym górskim rajdzie i nawet jeżeli ktoś parę lat temu dałby mi najnowocześniejszy motocykl to i tak nie wiele by to dało. Liczy się doświadczenie i cierpliwość.
    Jeżeli zrobimy kategorie zdjęciowe na forum to Dominik będzie sobie w swojej wystawiał sam zdjęcia ja w swojej z Pawłem Turem i jeszcze z kimś. Potem parę innych. Za to w ostatniej będziemy mieć do znudzenia całe zatrzęsienie pięcio sekundówek z reki zrobionych przez okno albo z przed
    Niczego nie rozdzielajmy i nie wstydźmy się eksperymentować a przede wszystkim pytać. Na pewno znajdziemy tu właściwą odpowiedź.
    Uff! Chyba wystarczy- dzięki!!!



    Temat: Nowa grafika

    Już dziś "Fakty po Faktach" czyli Durczok i Pochanke na stojaka

    Już dziś ‼Fakty” przeżyją prawdziwą rewolucję. Zmienią oprawę, podzielą się i pokażą nogi prowadzących!

    Metamorfozy:

    Wieczorem 5 maja, jak gdyby nigdy nic, wszystko rozpocznie się tak, jak zwykle:
    Punktualnie o 19.00 na szklanym ekranie pojawią się główni prowadzący i przedstawią najważniejsze wiadomości dnia, prezentując kolejne materiały reporterskie. ‼Fakty” w takiej formie potrwają do godz. 19.26.

    Po tym czasie nastąpi całkowita przemiana! Wszyscy ci, którym nie wystarczył 25-minutowy serwis, będą musieli przełączyć telewizory na TVN24. Właśnie tam Kamil Durczok i Justyna Kochanke poprowadzą ‼Fakty po Faktach”:
    O 19.26 pożegnamy się z widzami TVN i zaprosimy do TVN24, gdzie pokażemy drugą część serwisu. Zatytułowaliśmy ją: ‼Fakty po Faktach” – zapowiedział redaktor naczelny Faktów Kamil Durczok.

    "Fakty" od kuchni:

    ‼Fakty po Faktach” mają być nie tylko kontynuacją głównego wydania, ale również programem publicystycznym. Będą rozbudowaną ilustracją najważniejszych wydarzeń:
    Pokażemy wszystko z czego z bólem musieliśmy zrezygnować w głównym wydaniu. Bohaterowie i ci, którzy chcieli pozostać w cieniu, emocje i autorski punkt widzenia – Fakty – i dużo, dużo więcej – to wszystko gwarantuje informacyjno - publicystyczne widowisko na jakie zapraszamy widzów TVN24 o godzinie 19.26. – dodał dziennikarz Kamil Durczok.

    Widowisko w ‼Faktach po Faktach” może i będzie, bo oprócz informacji pojawią się dziennikarze. Reporterzy głównego wydania ‼Faktów” będą opowiadać prowadzącym o tym, jak zdobywali materiały, jak walczyli o najciekawsze zdjęcia i najważniejsze wypowiedzi. Pokażą swoje emocje i wątpliwości i… własny osąd badanej sprawy.
    Wszystko po to, by jeszcze lepiej realizować hasło ‼Faktów”: Masz prawo wiedzieć.” – zapewnił Kamil Durczok.

    Na stojaka:

    Widz ‼Faktów po Faktach” będzie miał nie tylko prawo wiedzieć, ale i zobaczyć Kamila Durczoka i Justynę Pochanke od stóp do głów. Program będzie prowadzący na stojąco, spod wielkiego telebimu.

    Moda na stojących prowadzących nie jest niczym nowym, ani oryginalnym na światowym rynku serwisów informacyjnych. Dziennikarze CNN już od wielu lat prowadzą ‼na stojaka” wiadomości. Produkcją nowych ‼Faktów” zajmuje się niemiecka firma ‼Velvet”, a więc najprawdopodobniej pomysł na stojących prowadzących wyszedł właśnie od Niemców.

    Czy ‼stojące” wiadomości różnią się czymś od ‼siedzących” – nie wiemy. Możemy się jedynie domyślać, że ma to jakiś związek z emisją głosu. Wiadomo przecież, że w pozycji stojącej łatwiej nam się mówi i… śpiewa. Do tego dochodzą wszelkiego rodzaju wrażenia wizualne telewidzów. Gdyby nie pozycja stojąca polskich pogodynek, widz nie dowiedziałby się jak piękne nogi posiada na przykład Omenaa Mensah… Tym razem prezentować swoje nogi będą Kamil Durczok i Justyna Pochanke. Oboje już przygotowują się do nowego wizerunku. Pan Kamil właśnie jeździ na nartach w Alpach, a pani Justyna wyruszyła na wakacje do ciepłych krajów. Mimo wszystko, jeśli chodzi o nogi na pana Kamila nie liczymy, ale pani Justyna…

    Jaki bucik takie "Fakty":

    Widoczni prowadzący w całej okazałości to pole do popisu dla tych, którzy gwiazdy ‼Faktów” ubierają i… obuwają. ‼Poznasz człowieka po butach jego” może być cenną wskazówką dla ekipy stylistów nowego programu. Ciekawe na co postawią opiekunowie ich wizerunku? Klasyczna elegancja czy awangarda?

    Prawo przyciągania:

    Zapewne, widoczne nogi prowadzących zmienią oblicze ‼Faktów” na lepsze. Do tego odpowiednia scenografia studia, nowa oprawa graficzna i muzyczna oraz czołówka.
    Mimo wszystko, naszym skromnym zdaniem, to wciąż zdecydowanie za mało, by znacząco poszerzyć dotychczasowe grono ‼Faktomaniaków”.

    Sposobów na poszerzenie oglądalności wiadomości było już w polskiej telewizji wiele. Na przykład ‼Superstacja” próbowała wiadomości rozbieranych. My proponujemy, wiadomości śpiewane, na cyrkowej trampolinie, albo do góry nogami. W tej kwestii z pewnością ma wprawę Maciej Orłoś – miłośnik zwisania w dół na bungee. Tylko co zrobić z okularami..?




    Temat: Nowa grafika
    Plejada.pl to w tym momencie dla mnie brukowiec taki jak pudelek.pl, bo czegoś po takich tekstach się oczekuje, a tu lipa, na stojaka w dodatku. Drętwo do wygląda, o wiele lepiej wyglądają poranki tvn24.

    Prosiecki stremowany, a Durczok stoi w rozkroku jak na weselu.

    Pasek tytułowy natomiast rozbroił mnie zupełnie.


    Już dziś "Fakty po Faktach" czyli Durczok i Pochanke na stojaka

    Już dziś ‼Fakty” przeżyją prawdziwą rewolucję. Zmienią oprawę, podzielą się i pokażą nogi prowadzących!

    Metamorfozy:

    Wieczorem 5 maja, jak gdyby nigdy nic, wszystko rozpocznie się tak, jak zwykle:
    Punktualnie o 19.00 na szklanym ekranie pojawią się główni prowadzący i przedstawią najważniejsze wiadomości dnia, prezentując kolejne materiały reporterskie. ‼Fakty” w takiej formie potrwają do godz. 19.26.

    Po tym czasie nastąpi całkowita przemiana! Wszyscy ci, którym nie wystarczył 25-minutowy serwis, będą musieli przełączyć telewizory na TVN24. Właśnie tam Kamil Durczok i Justyna Kochanke poprowadzą ‼Fakty po Faktach”:
    O 19.26 pożegnamy się z widzami TVN i zaprosimy do TVN24, gdzie pokażemy drugą część serwisu. Zatytułowaliśmy ją: ‼Fakty po Faktach” – zapowiedział redaktor naczelny Faktów Kamil Durczok.

    "Fakty" od kuchni:

    ‼Fakty po Faktach” mają być nie tylko kontynuacją głównego wydania, ale również programem publicystycznym. Będą rozbudowaną ilustracją najważniejszych wydarzeń:
    Pokażemy wszystko z czego z bólem musieliśmy zrezygnować w głównym wydaniu. Bohaterowie i ci, którzy chcieli pozostać w cieniu, emocje i autorski punkt widzenia – Fakty – i dużo, dużo więcej – to wszystko gwarantuje informacyjno - publicystyczne widowisko na jakie zapraszamy widzów TVN24 o godzinie 19.26. – dodał dziennikarz Kamil Durczok.

    Widowisko w ‼Faktach po Faktach” może i będzie, bo oprócz informacji pojawią się dziennikarze. Reporterzy głównego wydania ‼Faktów” będą opowiadać prowadzącym o tym, jak zdobywali materiały, jak walczyli o najciekawsze zdjęcia i najważniejsze wypowiedzi. Pokażą swoje emocje i wątpliwości i… własny osąd badanej sprawy.
    Wszystko po to, by jeszcze lepiej realizować hasło ‼Faktów”: Masz prawo wiedzieć.” – zapewnił Kamil Durczok.

    Na stojaka:

    Widz ‼Faktów po Faktach” będzie miał nie tylko prawo wiedzieć, ale i zobaczyć Kamila Durczoka i Justynę Pochanke od stóp do głów. Program będzie prowadzący na stojąco, spod wielkiego telebimu.

    Moda na stojących prowadzących nie jest niczym nowym, ani oryginalnym na światowym rynku serwisów informacyjnych. Dziennikarze CNN już od wielu lat prowadzą ‼na stojaka” wiadomości. Produkcją nowych ‼Faktów” zajmuje się niemiecka firma ‼Velvet”, a więc najprawdopodobniej pomysł na stojących prowadzących wyszedł właśnie od Niemców.

    Czy ‼stojące” wiadomości różnią się czymś od ‼siedzących” – nie wiemy. Możemy się jedynie domyślać, że ma to jakiś związek z emisją głosu. Wiadomo przecież, że w pozycji stojącej łatwiej nam się mówi i… śpiewa. Do tego dochodzą wszelkiego rodzaju wrażenia wizualne telewidzów. Gdyby nie pozycja stojąca polskich pogodynek, widz nie dowiedziałby się jak piękne nogi posiada na przykład Omenaa Mensah… Tym razem prezentować swoje nogi będą Kamil Durczok i Justyna Pochanke. Oboje już przygotowują się do nowego wizerunku. Pan Kamil właśnie jeździ na nartach w Alpach, a pani Justyna wyruszyła na wakacje do ciepłych krajów. Mimo wszystko, jeśli chodzi o nogi na pana Kamila nie liczymy, ale pani Justyna…

    Jaki bucik takie "Fakty":

    Widoczni prowadzący w całej okazałości to pole do popisu dla tych, którzy gwiazdy ‼Faktów” ubierają i… obuwają. ‼Poznasz człowieka po butach jego” może być cenną wskazówką dla ekipy stylistów nowego programu. Ciekawe na co postawią opiekunowie ich wizerunku? Klasyczna elegancja czy awangarda?

    Prawo przyciągania:

    Zapewne, widoczne nogi prowadzących zmienią oblicze ‼Faktów” na lepsze. Do tego odpowiednia scenografia studia, nowa oprawa graficzna i muzyczna oraz czołówka.
    Mimo wszystko, naszym skromnym zdaniem, to wciąż zdecydowanie za mało, by znacząco poszerzyć dotychczasowe grono ‼Faktomaniaków”.

    Sposobów na poszerzenie oglądalności wiadomości było już w polskiej telewizji wiele. Na przykład ‼Superstacja” próbowała wiadomości rozbieranych. My proponujemy, wiadomości śpiewane, na cyrkowej trampolinie, albo do góry nogami. W tej kwestii z pewnością ma wprawę Maciej Orłoś – miłośnik zwisania w dół na bungee. Tylko co zrobić z okularami..?




    Temat: ===LUTÓWECZKI 2006r. część 2 czyli:===
    WITAJCIE LUTÓWECZKI PO URLOPIKU

    Uffffffffffff godzinę mi zajęło przeczytanie wszystkich postów

    Jestesmy już w domku. Maż na zakupacha ja postaram się wam opisac nasz pobyt w Miedzybrodziu Bialskim

    Nie wiem od czego zaczać. maluni przez pierwszych kilka dni był super. Siedzielismy sobie raniutko na tarasiku. mama popijała kawkę a maluszek rozkoszował sie świezym powietrzem.......Było cudownie......spał na początku ładnie i budził się dwa razy z tego raz na jedzonko.............. okolica piekna............dookoła góry!!!!!!!!!!! Domek przytulny , dwa pokoiki łaziemka , ubikacja i wneka kuchenna (i tak nic nei gotowalismy) na ośrodku plac zabaw także Hanie wydyawalismy tylko wtedy jak przychodziła się wysikać lub coś zjeść.................Dzieci na ośrodku masa..............Codziennie robilismy wypady, to tu tp tam............raz poszlismy z maluchamina góre "Nowy Świat" Hania dzielnie szła nie takim łatwym szlakiem. A Luki w takim turystycznym plecaku wędrował na plecach taty ( wysle zdjecia)...............Inneg dnia pojechalismy kolejką na góre Żar..............widok nieziemski.........zaliczylismy pierwsze przebieranie pampersa na stole w w kawiarni .......hahahaha

    Pogoda nam dopisywała, bo nie było tak upalnie.............Ojjjj jak leniuchowaliśmy............Tylko dwa ostatnie dni były bardzo cięzkie..........Któraśz was pisała że dzidziuś ise częsciej budzi w niocy a nie budził . No wiec Luki budził się co godzine Tusiu rozumiem co przechodziłaś tak wczesnie wstając.............

    Okazało si/ę że małemu było zimno po prostu.....mąż przykrył i zaraz mały przespał dłuzej. Ale coś go niepokoiło bo i tak czesciej się budził niz dwa razy:( Niestety te dwa postatnie dni mały darł sie prawie cały czas jak nie spał i nie jadł..............juz miałam serdecznie czasami dość.......nie wiedzieliśmy co mu było:( i do teraz nie wiem. Wogóle jesttaki jakis pobudzony , zaraz jak tylko się obudzi to płacze, nie może się wyciszyć:( Moze chciał wracac już do domku????????.......Tylko nei powiem bardzo mnie wymeczył...........mam nadzieje że to sie zmieni bo albi ja albo on bedziemy na środkach uspokajających.........................

    Powiem wam że przeszłam chwile grozy bo pod drzwiamy domku miałam żmije
    Udało nam sie jz wyrzucic nad wode ale co przeszliśmy to nasze...........Marcin ją chciał złapać do butelki i tak ja rozwscieczył ze rzucała się jak opentana. a swoją droga dlaczego ona do gwaru i krzykjów poszła tego ja nie wiem................

    A teraz co nowego w rozwoju Luka............przez tydzień dużo się ruszyło do przodu

    Luki szybko pełza lub podraczkowuje , nie uzywając do tego lewej nogi bo i po co z raczkowania podkurcza noge i chce usiać ale słabo mu to idzie . Jak się go posadzi to przytrzymuję sie z przodu raczkami i próbuje sam usiaść ale do tego to też jeszcze duzo brakuje. je jak na razie wszystko co mu podsuwam ,raz wiecej raz mniej ale je.

    A i słuchajcie jaki numer. Mój maz robił zakupy na wyjazd i zobaczył taki koktail mleczny od 6 miesiaca z winogronami i wziął..........ale jak sie później okazało pomylił i wziął od 9 miesiaca z pomarańczami zorientowałam sie jak juz mały cała zarawtosć miał w brzuszku. Ale na szczescie nic mu nie było. A jak smakowało

    Tusia Zyczonka dla Olisia..................wszystkiego najlepszego, ucałuj go od cioci..........

    angietkasuper że wróciłas ...........piękne zdjecia:) Wyrosły nam maluchy od ostatniego spotkania:)

    Kochane przep[raszam że nie odpowiedam kazdej z was z osobna ale mi się juz posty mylą ;( teraz ibiecuje ze wszystko nadrobie i się ode mnie onie odpedzicie:)

    Zaraz idę zmneijszać zdjęcia i jak mały da towkleje:) późnym wieczorkiem:)



    Temat: Katyń
    A więc najpierw byłam pod wrażeniem filmu, a później... pod wrażeniem niektórych postów, które tutaj przeczytałam.

    mirek09:mnie ten film uswiadomil przynajmniej do tego ze niektorych rzeczy wybaczyc nie mozna...jedna z nich jest wlasnie np. zbrodnia w Katyniu...bo i wyrozymialosc ma swoje granice...
    A co my tu mamy do wybaczania, że się tak zapytam? No chyba, że czyjś bliski został zamordowany w Katyniu... A tak poza tym, sorry, ale po obejrzeniu filmu to sobie nawet nie jesteś w stanie wyobrazić co ci ludzie czuli.

    Kanar:Dowiedziałem się o Katyniu w tym filmie tyle co o budowie pralki przez elektryka. Wszystko co zobaczyłem mogłem przeczytać w przeciętnej książce od historii. Nie dostrzegłem w tym obrazie żadnych zalet. Aktorstwo - jak w szkolnym teatrzyku. Muzyka - mało przykuwająca uwagę (dobry tylko motyw chóralny po ostatniej scenie). Montaż - beznadzieja. Zdjęcia - jak w każdym filmie telewizyjnym. Najbardziej mnie chyba zdenerwowało to, że żaden wątek ani postać nie doczekała się rozwinięcia. I jeszcze to czarne tło pod koniec filmu przez pół minuty. Jakby Wajda specjalnie opóźnił napisy końcowe żeby ludzie zdążyli się wypłakać. Byłem z klasą w kinie i towarzyszyła nam jeszcze jakaś szkoła. Po zapaleniu świateł NIKT nie siedział na fotelu wryty ani poruszony. Ludzie obejrzeli i zapomnieli. Podsumowując nie czuję żadnej satysfakcji z obejrzenia filmu. Fajnie było chyba tylko zobaczyć jak Małaszyński w końcu ginie. Poza tym, "dzieło" pod żadnym względem niewarte uwagi.
    No w tym poście to się z niczym nie zgadzam...
    1. owszem mogłeś się dowiedzieć z tego filmu, tyle co z przeciętnej książki do historii, ale pytanie czy się wcześniej dowiedziałeś, a jeśli tak to ilu było podobnych tobie zaciekawionych
    2. aktorstwo - Żmijewskiego po prostu nie lubię za wyraz twarzy, więc się o nim nie wypowiem, zresztą mam podobne zdanie w kwestii Cieleckiej. Ale już Ostaszewska to inna bajka - do tej pory irytowała mnie swoją wiecznie smutną minką i płaczliwymi oczkami, ale trzeba jej przyznać, że w "Katyniu" miało to ręcę i nogi. Chyra - jestem jedną z jego fanek, więc co tu dużo opowiadać . Małaszyński - w porządku, choć troszkę za mało go było na ekranie. No i Stenka - super. I jak zwykle w polskich filmach świetne epizody
    3. muzyka - to nawet ja, głucha jak pień, usłyszałam
    4. montaż - ja bym powiedziała, że wręcz rewelacyjny - np. scena rozmowy Żmijewskiego z Chyrą
    5. zdjęcia - nie piękne, bo takie być nie mogły. Smutne, stonowane i profesjonalne
    6. co do rozwinięcia wątków - że np. czego byś chciał, opowieści o tym jak się pan generał z panią generałową poznali???
    7. czarne tło było wyrazem szacunku dla poległych
    8. to, że nikt nie był poruszony, świadczy jedynie o głębi emocjonalnej jaka cechuje dzisiejszych 16-latków, acha, "fajnie było chyba tylko zobaczyć jak Małaszyński ginie"

    A teraz jeszcze jedno - pod względem emocjonalnym, coś niesamowitego, pod technicznym - myślę, że mniej więcej się już wypowiedziałam.



    Temat: Trochę humoru
    Końskie dowcipy

    1)
    Podczas lekcji spłoszony koń poniósł młodego jeźdźca.
    - Dokąd tak pędzisz? - krzyczy za nim kolega.
    - Nie wiem... Zapytaj koniaaaaaaaa...

    2)Do młodego jeźdźca podchodzi instruktor.
    - I jak się jeździ?- Wspaniale. Koń jest bardzo dobrze wychowany.
    Zatrzymuje się przed każdą przeszkodą, żebym mógł ją pokonać pierwszy.

    3)Rozmawia dwóch dżokejów:
    - Miałem wczoraj próbne zdjęcia.
    - I jak poszło?
    - Koń dostał angaż.

    4)Po wyścigu zdenerwowany trener krzyczy na dżokeja:
    - Przecież na ostatniej prostej mogłeś pobiec szybciej!!!
    - Pewnie , że mogłem , ale szkoda mi było konia zostawiać.

    5)Na targu prowadzona jest sprzedaż koni. Przy jednym z nich stoi zainteresowany klient i mówi do właściciela :
    - Ten koń jest ślepy
    - Ależ skąd - odpowiada właściciel - Proszę się na nim przejechać.
    Klient wsiada na konia i gna na nim do przodu widzi przed sobą ścianę i nagle w nią uderza.
    Poturbowany idzie do właściciela i mówi:
    - A nie mówiłem, że ten koń jest ślepy?
    A na to właściciel - Ślepy, ślepy ale jaki odważny...

    6)Rozmawiają dwa ślepe konie:
    - Może weźmiemy udział w Wielkiej Pardubickiej?
    - Nie widzę przeszkód!!

    7)Wchodzi koń do pubu, zamawia sobie piwo.
    -Należy się 15 złotych - Informuje barman.
    Koń płaci i sączy sobie powoli przy ladzie.
    - Nieczęsto widujemy tu konie - zagaduje zaciekawiony barman.
    - Nic dziwnego. 15 złotych za piwo ?!

    9)Wpada koń do baru, siada na jednym z wysokich stołków i mówi:
    - Barman !!! Małe jasne proszę !!
    Barman podał mu piwo, koń wypił, zapłacił i poszedł.
    Podchmielony facet ze stołka obok zbliża głowę do barmana i mówi pół-szeptem :
    - Dziwne, nie....?
    A barman:
    - Dziwne..... zawsze pił duże jasne.....

    10)Powody, dla których kobyła lepsza jest od kobiety :
    kobyły są piękne i szybkie
    kobyła nie gniewa się, gdy jeździ się na innych kobyłach
    kobyle nie trzeba kupować futra
    kobyle wystarczy marchewka
    zachowanie kobyły można przewidzieć
    na kobyle można jeździć codziennie
    na kobyle można podróżować
    na kobyle można startować w zawodach
    kobyłę można kupić
    kobyła grzecznie czeka, gdy nie ma się dla niej czasu
    kobyłę można pogłaskać po nosie
    kobyłę można złapać za grzywę
    na wygląd kobyły ma się wpływ
    kobyłę zawsze jest w co poklepać
    kobyła nie zrzędzi
    kobyła ma aż cztery piękne nogi
    wydatki na kobyłę można zaplanować
    kobyła sama zajmuje się swoim dzieckiem
    dziecko kobyły można sprzedać
    kobyłę można sprzedać

    11)Złapał leśniczy kłusownika i pyta :
    - Co Pan tu robi ?
    - Kłusuję !
    I pokłusował dalej.

    12)Jedzie sobie furmanką gospodarz, zatrzymuje go znajomy
    - Panie gospodarzu - pyta się znajomy
    - co wy tam wieziecie pod tą plandeką
    - Siano - szepcze gospodarz
    - A dlaczego mówicie tak szeptem -dziwi się znajomy
    A gospodarz na to :
    - żeby koń nie usłyszał ...

    13)Siedzą dwa konie na wierzbie i dyskutują. Nagle na wierzbę ładuje się krowa. Gdzie leziesz? ty głupia krowo - mówią konie. Chcę zjeść sobie gruszki na wierzbie -odpowiada krowa. Ty głupia krowo nie wiesz, że na wierzbie nie rosną gruszki - mówią konie. Wiem, mam gruszki ze sobą.

    14)Spotykają się dwaj znajomi, jeden często gra na wyścigach, jeden z nich wygląda niewyraźnie.
    -Stało się coś ?-pyta drugi
    -Nie, nic...
    -No, mnie możesz powiedzieć !
    -A, wiesz, na wyścigach wczoraj byłem...
    -I co ?
    -No nic, poszedłem do dżokejów, posłuchać, wtedy wiadomo, na jakiego konia stawiać...
    -No i?
    -No i idę, but mi się rozwiązał, schylam się, aż tu nagle czuję - ktoś mi siodło na plecy zakłada i zapina popręg!
    -I co ?
    -Byłem trzeci...

    15)Szkot kupuje konia
    - Dobry...tani...tylko za krótki...
    - Jak to za krótki? - pyta sprzedawca
    - Wie pan, nas w rodzinie jest pięcioro.




    Temat: Imbrulka zaprasza na slub:-) + RELACJA
    Jeszcze raz dziękuję wszystkim za życzenia! Właśnie wróciliśmy z naszej cudownej podrózy poślubnej, na którą wybralismy się zaraz w poniedziałek po ślubie. No to obiecana relacja z tego najpiekniejszego dnia...

    Obudzilismy sie rano, nawet wyspani. Nie denerwowałam się przed ślubem zupełnie aż do sobotniego ranka. Pojechalam do fryzjera i makijazystki na godzine 11. Mimo, że było wcześnie (ślub o 18) caly czas wydawało mi się, że nie zdążę ze wszystkim. Wszystko przebiegło sprawnie, z fryzury i makijażu byłam byłam bardzo zadowolona. Fryzjerka wpięła mi także welon, chciałam, żeby dobrze mi się trzymał. Przez to wszyscy wokół wiedzieli że mam dziś ślub i już w salonie zebrałam pierwsze gratulacje. Potem musiałam przejsć (z tym welonem na głowie) do samochodu i wzbudziłam sensację na ulicy, jeden pan nawet zapytał czy pomóc mi wsiąść do samochodu z tym welonem. Od rana więc spotykały mnie same miłe rzeczy

    Z salonu pojechałam do domu mamy, przebrałam się w suknię i chwilę czekałam na Wiktora, który miał przyjechać po mnie i o 14 pojechaliśmy na zdjęcia. Było bardzo gorąco, zdjęcia mieliśmy robione w parku przy Palmiarni i na Księżym Młynie. Potem Wiktor odwózł mnie do domu. Wypiłam dosłownie pół kubka zupki, nic więcej nie mogłam przełknąć.

    O 17 przyjechał po mnie z rodzicami i siostrą, która była naszym świadkiem. Wtedy odbyło się błogosławieństwo, które było bardzo dla nas piekne i wzruszajace. Moja mama powiedziała, że na pewno jest tu dzisiaj z nami z nami mój nieżyjący tata i było to bardzo wzruszające szczególnie dla mnie, ale wszystkim zaszkliły się oczy. Potem pobłogosławili nas rodzice Wiktora.

    Na 18.00 pojechaliśmy do kościoła do Łagiewnik. Tu muszę dodać, że mieliśmy wspaniałego pana kierowcę, który stworzył rozlużniającą atmosferę. Jechaliśmy srebrnym PT Cruisierem, gorąco polecam wszystkim, którym ten akurat samochód się podoba. W samochodzie były przygotowane dla nas napoje, telewizor z relaksującą muzyczką, klimatyzacja - wszystko to sprawiło, że wyluzowaliśmy się nieco i spokojnie dojechaliśmy do kościoła.

    Mieliśmy ogromne szczęście, że mszę poprowadził wspaniały ksiądz, który za każdym razem zwracał się do nas po imieniu, podpowiadał nam co mamy robić i mówił po cichu, że nie ma co się denerwować, przecież to najpiękniejsza chwila. I tak też było. Muszę przyznać, że na niczym innym tak mi nie zależało jak na pięknym ślubie z mądrym księdzem i piękną mszą. Była to najpiekniejsza chwila tego dnia. Wiktor patrzył nam mnie prawie przez cały czas, a ja bylam tak przejęta, że dopiero przy przysiędze i zakładaniu obrączek spojrzałam na niego i patrzeliśmy na siebie nawzajem. Towarzyszyła nam przepiękna oprawa muzyczna w postaci śpiewu koleżanki naszego szwagra muzyka.

    Po wyjściu z kościoła obsypani zostaliśmy ryżem i monetami. Goście zaczęli składać nam życzenia i zgodnie z nasza prośbą na zaproszeniach, zamiast kwiatów dostaliśmy przepiękne tuje ogrodowe do naszego ogródka.
    Gdy wsiedliśmy już do samochodu zobaczyliśmy, że pod kościół podjeżdza jakaś para młodych i to była oczywiście nasza forumka Misiamo z (jeszcze wtedy) narzeczonym! Szybko otworzyliśmy szybę i pomachalismy sobie, życzyliśmy im powodzenia i śmialiśmy się, że to nic trudnego! Bardzo się cieszę, że jednak się zobaczyłyśmy!

    Potem pojechalismy na przyjecie weselne do Dworku Zielińskich. Zatanczyliśmy pierwszy taniec przy piosence The power of love Jennifer Rush, chcielismy zeby DJ puścił dym, aby mniej było widać nasze nogi ale nie bardzo to mu się udało, wyszło jednak ok, bez szaleństw ale do przyjęcia Na weselu bawiliśmy się świetnie, był grill w ogrodzie i muzyka na żywo w wykonaniu naszego szwagra. Podobno jedzenie było świetne, ja tak naprawdę byłam tak oszołomiona, że nic nie pamietam, zjadłam pierwszy obiad, a potem cała noc minęła jak 5 minut. Trochę gorąco było na początku wesela ok 20.00 (pierwszy obiad) i brak klimatyzacji lekko dokuczył. Potem w nocy zrobiło się lepiej, wielkie drzwi szklane otwarte zostały na oścież, bliskośc stawu i las wokół sprawiły że juz było miło. Przyczepiłabym się jeszcze do tego, że było troszkę ciasno przy wewnętrznych rzędach podkowy (tak ustawione były stoły). Bardzo trudno opisywać własne wesele, bylismy zupełnie w innym wymiarze, obłednie szczęśliwi i ...ehhh gdyby dało się przeżyć to raz jeszcze...

    W poniedziałek wyruszyliśmy w wymarzoną podróż poślubną. Spędziliśmy 17 cudownych dni w Skandynawii, zwiedziliśmy Norwegię, Szwecję, a w drodze powrotnej także Kopenhagę...
    zdjęcia już wkrótce



    Temat: >>> JESIENNE MAMY 2005 <<< (część XI)
    heja
    MANIA CHODZI!!!!!

    No,wreszcie w domku...........
    Pogoda była przeokropna,mgła jak mleko,ale tylko wieczorem,było cięzko,ale ostatecznie mam dobrego kierowcę,wiec nie martwiłam sie o nic.
    Jechaliśmy w jedna stronę 7 godzin -a w powrotna 9.....
    Warszawke ominelismy bez trudu,ale powrót byl gorszy,bo musielismy jechac przez i myslalam,ze moj stary wyjdzie z siebie
    W Krakowie natomiast było świetnie-nasza wspólna koleżanka jest Swietnym przewodnikiem,to co widzialam,to normalnie szok.Sukiennice......zakochalam sie w Krakowie na zabój....
    Jeżeli chodzi o czarnaaj-niezła z niej wariatka-oczywiscie w pozytywnym słowa tego znaczeniu-najbardziej mi sie podobała akcja z tramwajem
    Ogólnie jest bardzo miła,bardzo fajna i na prawde ciesze sie,ze sie poznałysmy.
    Wypiłysmy brudzia i ciagle rozmawialysmy-fajne uczucie-bo,przynajmniej w moim mniemaniu-odnioslam wrazenie,ze znamy sie kupe czasu,a samo poznanie sie-w sensie wizualnym,bylo tylko formalnoscia
    Jest na prawde świetna!!!!!

    Koncert------jejuuuuuuuuuuuu ale było cudownie.Na podpisywanie płyt sie nie wybralam-poniewaz wolalam sie spotkac z Aga,ale dostałam dedykacje od zespołu Camouflage-dla Isa........ hahahahaha
    Normalnie chlopaki powalili mnie na kolana.
    Ale od poczatku.
    Najpierw gral zespol Lowe-bylo swietnie,podobalo mi sie to,ze jak juz skonczyli grac,to zeszli ze sceny i normalnie sie z nami bawili.Potem usiedli do nas do stolika,a troche nas bylo,robilismy zdjecia i wypilismy piwko.Chcialam od nich autograf,ale nie mialam na czym,wiec podpisali mi sie na ostatniej stronie w dowodzie osobistym.Niezle.
    Potem byl zespol Irys-to jest moj ulubiony,mam z nim piekne wspomnienia-odnosnie mojego kochanego meza-a jak zagrali nasz utwor,to myslalam,ze sie posikam=Moj maz od razu wzial mnie w obroty i sru na sale,hahahaha.Potem porozmawialismy sobie z nimi,porobilismy zdjecia-bo tez jak skonczyli grac,to zeszli do fanow.Podobalo mi sie to,bo nie bylo takiego "gwiazdorstwa" w nich,a gwiazdami jednak sa.Bylo fantastycznie.Bawilismy sie caly czas.O Camouflage to juz nic nie pisze,bo przez nich mnie nogi bola,mam obtarte kostki i chyba znow mnie czeka wizyta u lekarza.
    Pewnie znacie utwor Love is a shield-to chyba zna kazdy-dosc stary utwor,ale to jak go zagrali na koncercie-wiecie co,normalnie w srodku to "stado dzikich węży",hahaha
    Bylo cudownie i jeszcze raz cudownie.
    Jak kolega prześle fotki,to od razu je wkleje.
    A,ogolnie to spotkalismy sie ze znajomymi,byla z nas niezla ekipa i kazdy z innego kąta polski.Moj stary juz planuje zlot tych wariatow u nas "na wsi".Ciekawe......
    Poki co umowieni jestesmy na Festiwal w Bolkowie.
    Fajnie to wygladalo,bo jak wpadlam jak burza,to sie przywitalismy ze wszystkimi,a potem wszystkie babki wyciagaja zdjecia swoich dzieci-i juz koncert praktycznie przestal byc wazy-Tak w ogole,to jak sie okazalo,to stare czlonkinie Baybuska tylko obecnie na "urlopie".Gdyby nie meska czesc naszego "fanclubu" przegadałybysmy cala impreze............

    Jestem zmeczona.Przed wyjazdem spalam moze 2,5 godziny-w sobote-a raczej w niedziele polozylam sie spac dopiero o 3,gdzie nastepnie wstalam o 8...........(Aga-dobrze mówie?) wiec czuje sie jak ........w sumie,to nijak sie czuje.Maz ma jutro wolne,wiec bedzie dzien leniuchowania.

    Monia-bede u Ciebie w rejonach 8 grudnia-nie wiem jak to sie pisze i czy zrobie to poprawnie,ale w Rozoku,Rozbaku..........cholera,nie wiem.Spytam sie meza,to Ci powiem.

    Jezeli chodzi o Marysie,to jeszcze w piatek pucowala podloge...............
    Dzis wchodzimy do domu,a ona do nas biegnie-sama,bez trzymanki.
    Chodzi juz wszedzie sama,normalnie musze za nia ganiac.
    Jak nas zobaczyla,to zaczela sie cieszyc i od razu-mama,tata........potem to juz tylko na raczki i buziaki.Strasznie za nia tesknilam,juz nie moglam sie doczekac,kiedy ja usciskam i zobacze,i uslysze to jej "mamasia".....

    Och,dobra,bo zaraz sie tu wzrusze za bardzo.

    Czarnaaj-zdjecia-to najpierw do wglądu,ok?
    Musza przejsc cenzure,hahahahaha
    maila znasz,takze czekam.............

    Uciekam sie kapac i lulu.
    Jutro wpadne na kawe i ploty.

    Dobrej nocki babolki.



    Temat: Jak to jest z tą wagą?!

    Kasiu pokazując te zdjęcia popadłaś w skrajność,

    Jak tak dalej pójdzie to wkrótce coraz bardziej zbliżać się będziemy do tej skrajności. Myślisz, że kiedyś mówiono, iz modelki będą tak wyglądać? Nie, miały być po prostu chude.


    dla widza nie liczy się to co Ty robisz żeby dobrze wypaść na scenie

    Ale oglądając twój występ może mniej więcej określić, jak wygląda twoja przeszłość taneczna. I jest różnica między osobą kościstą, która tańczy technicznie, a bez większego wyrazu i dziewczyną wczuwającą się w rolę i własnym ciałem przekazującą pewną historię.

    LUDZIE!! Przecież balet, jak już wielokrotnie mówiłam, nie polega na przemieszczaniu swoich kończyn po określonych liniach i bananie lub płaczu na twarzy. On ma coś przekazać i pokazać w taki sposób, aby widzowi zaparło dech. I nieważnym jest na ile stopni rzucona zostanie noga-ważne, żeby tancerka mogła się wyrazić również w tym momencie.
    Taniec na scenie nie jest tylko dla widza. On jest również dla tancerza i to właśnie tancerz ma się spełnić w swojej roli, sprawiając tym samym, żeby widownia oniemiała z zachwytu. A nikogo nie zamuruje noga za głową. To dopiero w naszych duszach musi się wydarzyć coś, co nie pozwoli się ruszyć i chciwie będzie łapać każdy najdrobniejszy ruch na scenie, pozwalając, aby emocje tancerza owładnęły również jego ciałem.
    I to jest właśnie takie specyficzne w balecie.
    Technika-oczywiście, liczy się, ale wyraz jest sprawą pierwszorzędną.
    To, czego nie wytańczymy, zastąpimy uczuciem.
    Bo nikt nie jest idealny i nikt idealnie nie tańczy.
    Sztuka polega na dążeniu do doskonałości...


    Tak to już było zawsze w szkołach i teatrach.

    Tylko że kiedyś jakoś widownie były bardziej zapełnione. Po prostu zbyt wiele się zaczyna od ludzi wymagać. Gdy coś się rozwija, jest popularne-chcielibyśmy wprowadzać do tego jak najwięcej dziwnych zasad, coraz to bardziej izolujących daną rzecz od świata.
    Tak jest również z baletem. To, że zmieniają się zasady jest naturalnym zjawiskiem i pozwala na rozwój sztuki.
    Ale przesadą jest ograniczanie dostępu do przyjemności tańczenia.
    Jakieś kryteria być muszą, ale nie najsztywniejsze z możliwych.
    A jeśli tak, to niech nikt się nie dziwi, że balet traci na popularności. Bo sam to powoduje, nie robiąc nic w kierunku jego promocji.
    I to nie promocji w jakichś reklamach czy mediach... zauważyliście, że nigdzie nie promują chuderlaków? Macie reklamy z baletnicami, ale nie anorektyczkami. Wyglądają zdrowo.
    Bo ludzi nie ciągnie do tego, co złe i niszczące.
    Szacunek dla tancerzy należy się jak najbardziej za ich pracę i trud oraz nadwyrężanie stawów, a jednocześnie tak piękne ich wykorzystywanie.
    Przy tym głupotą jest nieodpowiednie odżywianie i wyczerpywanie organizmu do granic jego wytrzymałości.
    Kto kocha musi cierpieć?
    Tak, ale nie na torturach.
    Przykład? Dziwny mi się akurat nasunął, ale ważne że jest.
    Poród.
    Matka prze, męczy się, cierpi, jej ciało oblewa pot, a ona mimo wszystko wciąż stara się bardzo o dziecko.
    1. Robi to technicznie wg tego czego się nauczyła na szkoleniach
    2. Wkłada wiele emocji uczuć i starań od siebie
    3. Na koniec z tych cierpień wychodzi cud, którego nie da się określić słowami
    Ale czy ona w czasie ciąży napychała się 100 pomarańczami dziennie, żeby dziecko było "lepsze"? Nie. Wszystko z umiarem. Odżywiała się zdrowo, bo wiedziała, że tylko wtedy jej dzieło będzie najpiękniesze w swoim rodzaju. Przesada prowadzi do niewykorzystywania swoich zdolności do samego końca. Po prostu-nie mamy siły, chociaż się staramy.
    Ale przecież najważniejsze, żebyśmy WYGLĄDALI. Żeby nasze nogi miały idealne wymiary, a partner z nami tańczący nie miał pretensji o wagę.


    bo ciągle macie te same argumenty

    ...do których ty nie potrafisz się odnieść...


    szczupła tancerka i ta o kobiecych kształtach sa na równych prawach w baecie.

    ty naprawdę nie rozróżniasz podstawowych pojęć.
    tancerka o kobiecych kształtach może być jak najbardziej szczupła.
    wiesz, może zajrzyj jednak do słownika i poczytaj, co znaczy chuda, szczupła, normalna, gruba i otyła.
    A później używaj tych terminów.



    Temat: Biała bulka Frytka
    Kopiuję z pomarańcza dzisiejszy post Edii a propos Frytki:

    "wieści z domu tymczasowego u EN

    Suczka zaczęła się znacznie uspokajać i wyciszać.
    Już tak nie beczy jak jest sama w pokoju (z tym że jest wtedy traktowana surowo: jest bek- jest komenda „na miejsce” i nie ma przebacz, pilnujemy tez żeby nie wymuszała niczego a próbuje stale na piękne oczy, uległą postawę, czołganie się, jest niewychowana i rozpieszczona i przyzwyczajona dostawać to co chce- tutaj to raczej nie przechodzi, choć drzwi w małym pokoju mamy już i tak zniszczone od drapania a nie siedzi tam długo).
    Tak samo reagujemy na to jej charkotanie i warczenie. Nie jest ono agresywne ale kto pozwolił psu na rozwiniecie się takich zachowań to mnie się nie pytajcie. Na charkot dostaje od nas pójście na miejsce i zero uwagi. Charkota i warkota już rzadziej. Generalnie chyba się kapnęła że tutaj panują inne reguły i znacznie się poprawia jej zachowanie. Potrzebowała autorytetu- i zaczyna luzować. Strasznie mi jej szkoda bo to mocno rozdygotany pies. Ale nie mogę powiedzieć żeby jakoś specjalnie ujęła mnie za serce.
    Jakakolwiek komenda sprzeczna z tym czego chce pies powoduje u niej szereg cs-ów i dziwnych zachowań poddańczych. Dużo pracy trzeba będzie włożyć w tego psa żeby go ustabilizować. Jest bardzo upierdliwy we wszystkich zachowaniach jakie prezentuje. Nie należy go za to winić. Stworzyli go takim ludzie.

    Frytka nie umie chodzić na spacery w kontakcie. Spacery polegają na wąchaniu i chodzeniu z nosem przy ziemi. Przewodnik jest mało ważny. Trzeba będzie z nią nad tym popracować. Tak samo jak z chodzeniem skoordynowanym przy nodze. Jak się z nią stoi przy jakimś okienku np. w sklepie to łatwo na nią nadepnąć bo się zachowuje bardziej jak szczur a nie jak bull. Drepta, podłazi pod nogi, łatwo się o nią przewrócić. Ale to rzecz treningu. Trening psa to cos więcej niż nauczenie go żeby śmiesznie prosił o żarcie.

    W jej dietę już od dwóch dni weszło mięso z kością. Na razie szyjki indycze. Jadła je w spokoju. Nie warczała kiedy poruszaliśmy się wokoło. Nie ingerowaliśmy. Na razie niech się przyzwyczai ze człowiek oznacza świetne żarcie. Niedługo dostanie mięso z ręki. Do tego podajemy serki danio na deser. Takie posiłki wywołały u niej mało powiedzieć euforię 

    Straszny z niej sęp. U nas jak człowiek je to pies jest 0.5 metra dystansu od ludzkiego posiłku. A ta wyprawia takie rzeczy jak widzi ze człowiek je ze można pęknąć ze śmiechu. Czasem mi nie jest do śmiechu bo widzę ze temu psu potrzeba spokoju, wyluzowania, odpuszczenia przejmowaniem się wszystkim, prawdziwego przewodnika. Żartujemy sobie ze najbardziej to ona nadawałaby się dla jakiejś starszej pani. Mało ruchu i dużo folgowania. Ale jak ktoś będzie miał zacięcie to się z niej da w miarę psa zrobić

    Dajemy jej zabaweczki, Na razie takie gumowe piszczące kości. Traktuje zabawki z szacunkiem. Staramy się żeby nie forsowała się zanadto ani nie zrywała. Rzucamy jej powoli na małe odległości za z reguły sobie te zabawki nosi tylko albo je żuje.
    Ma problem z komenda oddaj. Wtedy warkota, jak zazwyczaj zresztą jak jest podenerwowana albo stara się cos wymusić- tez rzecz do opanowania. Za jedzenie oddaje bez problemu.

    Jutro zostaną zrobione zdjęcia. Napisze jakiś opis i trzeba intensywnie domu szukać.
    Cała resztę okoliczności pominę bo mi ręce opadają jak o tym myślę: nie o psie a o ludziach

    Na moje psy zareagowała od razu agresywnie. Warcząc brzydko bardzo i przyjmując pozę dominująca, choć machały ogonami i dawały jej do zrozumienia że maja przyjazne zamiary. Nie ryzykowałam, ani nerwów moich psów bo jak na razie psich gości przyjmują w domu chętnie i nie chce aby to się zmieniło, ani zdrowia Frytki bo ja sama będąc psem w zbliżeniu nie popuściłabym komuś kto się tak na dzień dobry zachowuje a jest od agnieszki dwa razy mniejsza a od Jezyny ze trzy. Trafic więc musi do domu bez psów.

    ode mnie

    ponieważ Edyta oprócz karmy wprowadza również mięsko i szkoli ją na smaki przekazałam jej na utrzymanie Frytki 100zł

    mam nadzieję że BWP nie ma nic przeciw "

    Co na to BWP? Ja również nie ma nic przeciw



    Temat: Szczegoły wyjazdu na armina(...) --> Wrazenia, fotki etc.
    no tak Cassper towrzycho bylo przednie szkoda tylko ze po 5 minutach nie wiedzialem kto jest kto ale tych co mialem zapamietac to zapamietalem chyba
    autokar zgodnie z przewidywaniami byl wesoly kupa smiechu od wyjazdu do przyjazdu do Pragi a tu juz same atrakacje wieczoru czyli T-Mobile Arena i niesamowity line up co sie okazali po tym jak zagrali...
    zaczol Martin G i bardzo pozytywnie gral czym szybko(jakies 10 minut bo trzeba bylo obadac miejscowke ) przekonal ekipe ktora byla ze mna ze czas uderzyc na parkiet, koles dobrze rozkrecil bibke po czym paleczke wziol Michael Burian... pozamiatal wiekszosc ludzi zgromadzonych na parkiecie a nie zgromadzonych na nim zgromadzil dosc ostro przy koncu setu narzucil tempo ale ludzie oszaleli z euforii (my tez) i weszedl za deki DJ Remy (pierwsza zagraniczna gwiazda) i mialem pewene obiekcje bo znam Remiego z dosc lajtowych setow z kwasikami a tu zaczyna sie ejgo zapowiedz i koles zaczyna grac lup lup lup i jedzie na tempie ktore pozostawil mu Burian i to bylo dla mnie niesamowicie mile zaskoczenie ale bylo mu malo wiec podkrecal tempo z walka na walek a juz u koncu swojego setu to jechal po wszystkich (ludziach jak i odmianach techno - lecz granym w wielkim stylu lecz troche za glosno wiec czasem dawalo ostro po uszach ) jak sie dalo ale rozgrzal tak T-Mobile Arene ze na pewno byl czerwony dach i dawal konkretna lune na miacho... btw piekne miacho... i wybila godzina 0 sorry tzn. 1.10 i stalo sie Remy zagral ostatni numer i chwile potem... pojawila sie kobieta ubrana w czarna suknie i nagle zaczela spiewac operowym glosem (chyba to byl hymn Holandi albo Czech albo cos malo znaczacego - tak przypuszczam ) do mikrofonu i na sali zapanowala euforia na maxa (bylo troche za glosno ale jakos to nikomu nie przeszadzalo az tak bardzo) potem wylonil sie spod stolu ARMIN van BUUREN przy dekach i zaczelo sie 3 godzinne szalenstwo... Armin gral tak jak potrafi czyli mega na mega poziomie... przy tym fantastycznie bawiac sie za deckami czym rozgrzewal jeszcze bardziej bawiacych sie ludzi przy jego secie... nic dodac nic ujac jak dla mnie mial pare momentow gdzie ludzie sie rozplywali bo gral jakby dla nich tylko i wylacznie dla nich (np. Cassper i Castamara ) lecz najwieksza niespodzianke zostawil na final swojego setu kiedy jako ostatni numer wkrecil For an Angle samego PvD (wczesniej tez gral Crusha - przy ktorym cala sala spiewala) wtedy wiem ze PTR i Zaroweczka musieli czuc sie cudnie tak cudnie ze nie da sie tego opisac (zreszta potem widzialem ich oboje ze szczesliwymi oczami i wogole calym szczesciem na twarzy - dwa promyki slonca ) podczas tego numeru na pozegnanie z publika tanczyl na stole obok deckow... poprostu maskra skonczyl grac w wielkim stylu takim jak zreszta caly jego set... potem juz poschodzilismy z prakietu zeby debatowac nad tym co sie wydarzylo lecz moja uwage przykuly dziwieki nowego Dj ktory debiutowal poraz pierwszy na tak duze imprezie... nie pameitam jak sie nazywal ale gral tak zajefajnie ze mialem sie ochote bawic dalej ale nogi odmawialy juz posluszenstwa wiec tylko siedzialem i sluchalem jego seta przy ktorym nadal na parkiecie byla prawie cala sala ludzi (tak sie bawia Czesi) potem na koniec wszedl znowu Martin G ale nie dotrwalismy do konca jego setu lecz uderzylismy do autobusu (niestety odlaczylismy sie od glownej ekipy ktora czatowala na Armina wiec nie ma zdjecia z nim ale ja osobiscie nie dla zdjecia tam jechalem wiec nie martwi mnie to zbytnio na szczescie ) zeby opasc zmeczeni na fotele i pogadac o tym co zesmy przezyli potem mala drzemka i juz wesoly znow powrot do domu lecz mniej gadatliwy bo troche bylismy jednak wymeczni przez Armina

    naprawde bylo to fantastyczne wydarzenie w mojim zyciu takiego ktorego sie nie zapomina z fantastycznymi ludzmi ktorych sie wszczegolnosci nie zapomina i mam nadzieje ze jeszcze nie jedno sie takie przezyje czego sie nie zapomni chyba sie zapomnialem pozdro

    p.s. zapomnialem dodac ze wielki SZACUN, RESPECT dla organizatorow tej imprezy ze potrafili dopiescic wszystko tak ze bylo elegancja francja... jestescie wielcy
    chyba to wszystko o ile czegos nie zapomnialem



    Temat: Kariera Edyty
    Pilsner, a co Ty tak sceptycznie do moich pomysłów nastawiony??? Nie wspominałam, że będzie łatwo!!! Łączy nas jedno – wszyscy jesteśmy głodni jej pięknych piosenek i zapierających dech w piersiach występów na żywo!!!

    Surowe to spojrzenie Pilsnera, ale niestety ma dużo racji. Karierę trzeba ROBIĆ, a więc nie żałować wysiłku! Kochać, to też wymagać! Kochający Darek, kochający fani… Nie wolno zgadzać się na wszystko, pochwalać wszystkiego, udawać, że to nie przeszkadza. Bezkrytyczni fani to zguba dla gwiazdy! Jeśli nam będą wystarczały okruchy, to Edyta szybko to dostrzeże. A może już dostrzegła???

    Cieszymy się ze wszystkiego: każdej wzmianki o niej, zdjęcia, występu (tego jest najmniej), perełek odnajdywanych na YouTube… Sama ostatnio po raz pierwszy usłyszałam nagranie „Stop” z 1989 ze „Śpiewać każdy może” i aż się wzruszyłam… Swoją drogą wsłuchajcie się w piąty „wers” Edytowego wykonania – nie rozumiała o czym śpiewa, hi, hi!

    Edycie wydaje się, że cały czas jest MEGA GWIAZDĄ… Owszem, nadal jest świetna, ale w śpiewaniu, a nie w przemówieniach, umizgiwaniu na wizji i opowieściach o absolutnie intymnych czy rodzinnych sprawach. Każdy z nas chciałby, aby ludzie podziwiali ją za głos, interpretacje piosenek, emocje tam zawarte. Słowem za talent! Ale talent trzeba „udowadniać”, niejako potwierdzać! Jeśli malarz stworzy jeden genialny obraz, oczekuje się od niego kolejnych – nie gorszych, acz innych.

    Edyta „namalowała” wielki hit TO NIE JA i ludzie zapragnęli więcej. Każdy z nas ma kilka, może nawet kilkanaście ukochanych piosenek Edyty. I jednym to wystarcza, innym już nie. Edyta sama musi się określić, co dalej.

    Dlaczego nasi rodzice kochali np. Panią Santor? Dlaczego tak ją podziwiali? Dlaczego dzisiaj ludzie podnoszą się z miejsc i biją brawo na jej widok? Piękne piosenki, miłość w oczach, klasa. Edyta to wszystko ma. Ale Pani Santor jest dla wszystkich Wielką Gwiazdą Piosenki. Naszej Edzi wystarcza być tylko Wielką Gwiazdą… Smutna prawda…

    Potrafi uszlachetnić wszystko, co wydaje się być już doskonałe. Moje ukochane występy live Edyty w nie-Edytowym repertuarze to: Walc Embarras i Powrócisz tu - Opole 2003 (absolutne mistrzostwo), Od nocy do nocy (Teraz Polska 2003), ale nawet już w 1994 r. „Smutek pustych plaż” Łobaszewkiej. Taką Edytę wtedy pokochałam…

    Ale uszlachetnianie, to za mało… Musi mieć swój repertuar i absolutnie się z nim identyfikować! Stąd wspominałam niedawno o ponownym nawiązaniu współpracy z Jackiem Cyganem, który wie, co jej w duszy gra…

    I tak jeszcze na koniec… Moim zdaniem, Eddie zdecydowanie lepiej brzmi i prezentuje się w balladach i piosenkach festiwalowych, aniżeli Anything/ Impossible itp. ALE z uwagi na koncerty, które grywa (grać powinna), jej repertuar powinien być zróżnicowany. Zresztą taki właśnie jest…

    - Festiwalowe: To nie ja / Nie proszę o więcej
    - Emocjonalne: Linger / Szczęśliwej drogi...
    - Taneczne: To co najlepsze / Jestem Kobietą / Jak najdalej
    - Szalone: Wyginam śmiało ciało / I feel good
    - Miłosne: Kasztany
    - „Zalotne”: Dziś prawdziwych Cyganów…
    - Nieco bardziej drapieżne: Can’t say no, Nie wierzyć nie mam sił

    Wielu swoich wspaniałych piosenek Edyta nie śpiewa bo koncerty, które ostatnio grywa nie są koncertami dla jej fanów i miłośników talentu, a dla wszystkich – Zielona Góra, Rybnik, Grodzisk, Słubice, Gdańsk. Sami zauważyliście na tych koncertach, że poza fanami byli i tacy, których wiedza na temat osiągnięć i samej Edyty zamyka się w kilku słowach: Hymn, JOŚ, zaje..ste nogi.

    Na tegorocznych koncertach, mi osobiście najbardziej brakuje genialnego „Błękitu myśli”, „Cygańskiego serca” i „Alei Gwiazd”. Te dwie ostatnie piosenki, choć budzą kontrowersje, jedna poziomem artyzmu, druga aranżacją, i tak dobrze wpisałyby się w klimat koncertu plenerowego. No i byłaby to „o 50 % szersza” promocja EKG. A nie tylko TCN, DC, NWNMS.



    Temat: SB przy ul. Łąkowej w Krakowie

    Piotrku jak jest w tej Akademi Tańca? Chciałabym się tam przenieść. Czy jest tam wysoki poziom?[...]

    Zaskoczyłaś mnie tym pytaniem Bajaderko! Dlaczego sądzisz, że ja sam będę mieć jakieś informacje na temat Akademii Tańca? [moderatorze - jeżeli to out of topic, proszę przenieść do tematu Akademii Tańca]

    Ale rzeczywiście, mam tam kilka koleżanek zarówno wśród uczennic jak i nauczycielek, znamy się pobieżnie z panią Moniką a w minioną środę byłem na ich lekcji otwartej i robiłem komercyjnie zdjęcia dla uczennic.

    A dlaczego uważasz, że powinnaś się przenieść? Czego według Ciebie nie daje Ci Twoja szkoła, co znalazłabyś tam?

    Pytasz mnie zapewne głównie o poziom techniczny - ja nie potrafię jeszcze wszystkiego ocenić, ale podobają mi się podbicia wszystkich uczennic - wygięte w piękne łuki przy każdym battement, we wszystkich skokach... odniosłem wrażenie, że podbicie to jest konik pani Moniki. Dziewczyny mają pełny komplet ćwiczeń przy drążku, na środku, pointy. Na lekcji duża dyscyplina - kiedy nauczyciel mówi "proszę" to widać że ćwiczenie się zaczęło - wszystkie stoją jak wypięte struny, nogi i ręce w pozycjach. Po skończonym ćwiczeniu dalej stoją - dopiero sakramentalne "dziękuję" pozwala się rozluźnić. Są bardzo rozciagnięte, mają naprawdę niezłe wysokości. Są skupione głównie na technice i spięte. To etap ćwiczenia i szkolenia techniki a nie pokaz tańca, takie bowiem jest założenie.

    Pytanie o tzw. poziom jest bardzo trudne; dyskutujemy o poziomie szkół, poziomie nauczycieli, uczniów, mniej więcej wszyscy wiemy co się kryje za tym określeniem, ale każdy rozumie je trochę inaczej.

    Mógłbym np. określić poziom szkoły KSZTAŁCĄCEJ ZAWODOWYCH TANCERZY (nie pedagogów, baletomanów i miłośników i innych artystów baletu) w ten sposób:
    im większa jest oglądalność wszystkich absolwentów szkoły z jednego roku, tym wyższy szkoła ma poziom.

    Dla przykładu - absolwentka która w ogóle nie pokazuje się na deskach nie zwiększa nic poziomu szkoły. Absolwentka która tańczy i pokazuje się co trzeci dzień przed 500 widzami ma oglądalność około 60 tys osób/rok - to sporo. Jeżeli szkoła wychowuje wiele takich rodzynków to jej poziom jest wysoki.

    To nie jedyna próba określenia czym jest poziom, można się z nią spierać, wyszukiwać inne kryteria i argumentować że np. jakiś teatr przyjmuje po protekcji tylko z jednej szkoły co nie wiąże się z poziomem. Ale według mnie jest to jakiś sposób oceny poziomu. Wszystko jedno jak szkoła to robi, czy szkoląc technicznie, dając dyplom lub nie, zapewniając lepszą atmosferę pracy, dobrą motywację, warunki (dobrą salę, sprzęt).

    Sama więc odpowiesz sobie na swoje pytanie porównując:
    -jak długo działa twoja szkoła i ta gdzie chcesz się przenieść
    -ilu i jakich każda szkoła ma absolwentów, ilu z nich tańczy w jakich teatrach (Szkoła na Łąkowej ma wykaz absolwentów)
    -jakimi absolwentami z ostatnich lat szkoły się szczycą.

    Mam nadzieję, że takie spojrzenie jakoś Ci pomoże, jeżeli kładziesz głównie nacisk na to żeby dobrze tańczyć i zostać tancerką. Ale myślę, że nikt - żadna szkoła i żaden nauczyciel choć da Tobie wszystko, to nigdy Ci tego nie zagwarantuje.



    Temat: Polską rzeczywistość -- sprawa Władysława H.

    [ciach]
    | Z tego co wiem sad orzekl, iz Wl.H. przekroczyl granice obrony koniecznej.
    | Nie wiem jaki jest wyrok. Natomiast uwazam, ze gosc przegial. Za kradziez
    | radia nie zabija sie czlowieka. Z tego co wiem, to strzelil z premedytacja
    w
    | plecy uciekajacego zlodzieja. Nie celowal w nogi. Celowal by zabic. Sorry,
    | ale jak dla mnie to lekkie przegiecie niezaleznie od tego, ze sam juz
    wiele
    | razy klalem na czym swiat stoi, ze skradzino mi radio, czy lusterko. Niech
    | by gnojowi kolano przestrzelil, polamal rece, ale zabijac?
    [ciach]
    |Jesli nie potrafi poslugiwac sie bronia
    | lub trzymac nerwow na wodzy, broni nie powinien uzywac.
    [ciach]

    Paweł, to że złodziej poniósł konsekwencje niewspółmierne, to prawda.
    Natomiast co do premedytacji i łamania, to niestety mijasz się z podawanymi
    faktami. Może nie widziałeś zdjęcia WH - jest to 75-letni emeryt. Czy był w
    stanie młodemu bysiowi połamać choćby paluszek? Nie! I ze względu na swój
    wiek na obywatelską interwencję wziął broń, krzyknął - "Oddaj", ale
    bezskutecznie - złodziej uciekał - z łupem. Strzelił i na nieszczęście - a
    nie z premedytacją -  zabił. Oczywiście - pewnie powinien był regulaminowo
    trzykrotnie ostrzec, że będzie strzelał, po czym trzykrotnie wystrzelić w
    powietrze, po czym precyzyjnie przestrzelić - nie, nie kolano, bo to może
    uczynic kaleką na całe życie - ale stopę i to lewą. Jest tu jaskrawe
    przekroczenie granic i brak trzeźwego wyważenia współmierności podjętych
    działań. Tylko że jest to oczywista kpina, bo na trzeźwo działają
    przestępcy, a nie zwykli ludzie nienawykli do agresywnej ochrony mienia,
    zdrowia i życia.
    Oczywiście - miał wybór: zaniechać, tylko że wtedy lepiej nic nie widzieć,
    nic nie słyszeć i nic nie wiedzieć i nic nie robić.

    [ciach]
    | Gosc przegial i powinien poniesc za to kare, oczywiscie w ograniczonym
    | zakresie (okolicznosci lagodzace).
    [ciach]

    Nie - dla mnie nie ma tu przegięcia, ale jest to spór doktrynalny. Natomiast
    jedno muszę Ci przyznać - taka sprawa musi być przedmiotem procesu
    sądowego - zginął człowiek - jakkolwiek by go oceniać. Z tym że taki proces
    powinien być szybki, a wyrok - w świetle faktów - jeden: oskarżony winny
    śmierci ale nie podlega karze ze względu na usprawiedliwione działanie
    konieczne.

    [ciach]
    |Tylko mi nie piszcie, ze za kradziez powinna byc kulka w leb, obcinanie
    lap,
    | wieszanie, gilotynowanie, cwiartowanie, bo nie bede odpowiadal.
    [ciach]

     Raczej nie, bo aczkolwiek powinna być gradacja kar (z KS na końcu), to
    najskuteczniejsze jest szybkie wykrycie (ach - najlepiej na gorącym uczynku)
    i równie szybkie ukaranie. Jakie to piękne i jakie nierealne.

    --------------

     Pawle, chociaż sam trochę poprzeginałeś, to dzieki, bo spojrzałem na sprawę
    troche z innej strony - choć poglądów nie zmieniłem :-)




    Strona 1 z 2 • Zostało znalezionych 52 wypowiedzi • 1, 2

    Design by flankerds.com