Menu
menu      Strona Główna
menu      piekne dziewczyny zdjęcia tapety
menu      piękne umięśnione łydki kobiety
menu      piękne ciała na pulpit
menu      piękne Domki drewniane
menu      piękne domy-projekty
menu      piękne dziewczyny w Rzeszowie
menu      piękne kobiety info
menu      piękne kobiety w pończochach
menu      piekne kobity w rajstopach
menu      piękne miejsca w Polsce
  • Nauczanie w szkole podstawowej
  • Szkolenie BHP dla młodocianych
  • proces szkoleniowy
  • polskie związki zawodowe
  • meble bhp
  • Leon Zawodowiec mp3 download
  • Matura Egzamin zawodowy hotelarstwo
  • pozycja zawodowa kuratora sądowego
  • Szkolenie integracyjne program
  • Oglądasz posty wyszukane dla zapytania: piękne wiersze o życiu





    Temat: Gabriel
    Witaj ELMO!
    poniżej "deczko" komentarza. :)


    myślę sobie tak, że niektórzy to tak mają, że na samo skojarzenie ze
    słowem
    religia reagują dreszczem i ubierają pancerz antymoralizujący, aby nie
    przepuścić przez skórę do żył całej tej
    obłudnej mieszanki i się nie dziwię, potrafię zrozumieć:)
    a twój wiersz takie właśnie tło ma, tło religijne jest wręcz przebarwiony
    religią, łamaniem przykazań - rozterka? - choć tak naprawdę jest o
    miłości,
    dlatego zastanawiam się po co Ci te ornamenty. podmiot liryczny
    najwyraźniej
    widzi wszystko przez pryzmat religii, nawet swoją miłość traktuje jak
    zakazany owoc uwypuklając, że łamie przykazania i tłumiąc sumienie wmawia
    Bogu zakłamanie:)


    Istotnie wiersz jest o miłości, a właściwie opowiada miłosną historię.

    że nie zawsze czysta ona jest w oczach nie tylko człowieka, ale i w obliczu
    przykazań (tu właśnie fragment z kamiennymi tablicami).

    Co do wmawiania Bogu zakłamania, to nie bardzo Cię rozumiem...
    Widzę to inaczej. Bóg ne patrzy, udaje, że nie widzi. To tak, jakby dał
    przykazanie, a później w obliczu piękna miłości (choćby i grzesznej) daje
    człowiekowi małą furtkę, umożliwiającą zbawienie.
    Rzeczą ludzką jest grzeszyć, rzeczą boską przebaczać grzechy.


    i tu właśnie można wyczuć ten  ciężar wiersza, niby o miłości a
    wrzeczywistości skupia się na rekwizytach religijnych, stąd zapewne
    reakcja
    Asasella.


    Nie ujął bym tego w słowa "rekwizyty religijne" choć zapewne tak można to
    rozumieć. W tym, co biblijne odnajdywałbym raczej "boskiego ducha" w każdym
    bądź razie coś wznioślejszego niż rekwizyt.


    raczej swobodna uwaga. jeśli ci to przeszkadza popracuj nad wierszem,
    jeśli
    nie zostaw go takim jaki jest, bo on o czymś mówi i wcale nie jest głupi,
    bo
    takie uczucia taka wewnętrzna walka też istnieje i do niejednego może
    trafić.


    Nie traktowałem słów Asasella jako słów krytycznych. Nie czułem ciężaru
    krytyki. Raczej zaskoczyła mnie Jegi interpretacja. Ale i w tym nie ma nic
    złego, przecież wiersze w zupełnie różny sposób można odbierać.


    do mnie nie bo wiersz jest jak powiedziałem za bardzo przeciążony, zakrywa
    istotę przekazu, ale to tylko uwaga nie krytyka, nie twierdzę też, że jest
    zły.


    Przyznam Ci się, że kiedy pisałem ten wiersz miałem wrażenie, że owa
    "podtekstowa religijność" nie przysłoni ogólnego przekazu - historii pewnej
    miłości. Myślę, że kiedy wiersz przeczyta się poraz kolejny jego sedno
    wyrazi się głębiej w odczuciach. Mieszanina "zakazanego owocu" i
    jednocześnie "czystej boskości" może spowodować pewien dysonans w
    odczuciach, a może nawet niesmak (u bardziej religijnych osób) Jak to
    możliwe, by Bóg przez palce patrzył na grzech...


    gdybym miał jednak trochę pokrytykować sobie:
    to wiersz jest abstrakcyjny, ojciec przestworzy, anioł Gabriel plus
    kobieta
    w wierszu -
    Gabriela to jednak piękne imię:)


    Mówi się, że anioły są bezpłciowe, że tyle w nich mężczyzny, co kobiety, że
    są aseksualne. Ale z drugiej strony pomyśl i powiedz, czy była w Twoim życiu
    kobieta, którą traktowałbyś jak anioła? Może tak, a może nie... Ale przecież
    to bardzo realne!
    Mieszając w wierszu dwa pierwiastki: boski i ludzki, dochodzimy do głównej
    istoty wiersza. Powiązanie obu światów. Miłość jest pomostem między tym,co
    ponadwieczne a śmiertelnym, przemijającym żywotem człowieka. Nawet miłość
    (poniekąd) sprzeczna z religijnym wzorcem może być wiązadłem obu światów. W
    końcu pierwsi kochankowie już w raju popełnili grzech, a jak wiemy:
    niedaleko pada jabłko od jabłoni...
    Myślę, że to "jabłko" (owoc zakazany) tkwi w człowieku, w jego pojmowaniu
    świata, w jego miłości, wybrzmiewa echem tego pierworodnego grzechu, z
    którego, co prawda zostaliśmy oczyszczeni, lecz czy do końca???...

    pozdrawiam
    Ezechielz





    Temat: Autoagresja
    Czy nizej podany Twoj mail jest rzeczywisty ?, jesli nie to podaj jakis
    (slownie, bez malpy - bedziesz miala mniej spamu)

    j.


    Wiesz Alinne.

    Ja nie jestem "fachowcem". Wpadlem tu przypadkiem i pewnie zaraz mnie nie
    bedzie (szukalem czegos o Bogdanie Chorazuku - jak bys nie wiedziala to
    ten
    ktory pisal wg. mnie piekne teksty do piosenek Tadeusza Wozniaka - np.
    "Tren
    o rozy", "Zatrzymala sie godzina", "Z pragnienia w pragnienie". Kilka lat
    temu słuchalem przypadkiem wywiadu z nim poprzplatanego w/w utworami -
    zrobil na mnie duze wrazenie). Co jakis czas, zwlaszca w okolicy
    Wszystkich
    Swietych ciagnie mnie do tych utworow.

    pod wplywem pewnego niezwyklego zdarzenia. Nie mialem ochoty ich nawet
    pokazac - moze sa infantylne, kipskie warsztatowo ?, moze nie ? -wiem
    jedno,
    sa dla mnie pięknym "wypiętrzeniem", " krystalizacja" mojej świadomści,
    piekna chwila w zyciu, ktora niestety minela.
     Ja Alinne wierszy nigdy chleba jadl nie bede, swiata nimi nie zmienie,
    udawadniac ze umiem tez mi sie nie chce.
    Bywa natomiast czasem ze czasem "zaskocze" i do poezji ciagnie mnie
    gigantyczna sila, ale raczej do czytania niz pisania. Pociaga mnie
    wlasciwie
    tylko poezja w ktorej czuje pewien dramatyzm, silny ladunek i osobiscie
    uwazam, ze w poezji najwazniejsza jest "wrazliwosc poetycka", pewien
    niepokoj. Warsztat ma dla mnie mniejsze znaczenie - ale nic dziwnego - nie
    znam sie dobrze na nim. To prawda ze nawet najlepsza tresc musi miec
    pewien
    ksztalt, ze zla forma moze zaszkodzic przekazowi tresci - uwazam jednak,
    ze
    najwazniejsza jest w/w "wrazliwosc poetycka"

    j.

    | Oczywiście mało kto chce czytać, skoro większość pisze. ;-)

    | wiersz może i tyczy autorki, to jest zrozumiałe wszystko co z materii
    | ulega
    | prawom materii.
    | A co do wiersza zapis mógłby bardziej poruszać śmielszą formą bez tych
    | oczywistości.

    | Ten wiersz probuje poetycko pokazac przebieg powaznej destrukcyjnej
    | choroby
    | w prosty sposob, oczami czlowieka nia doswiadczonego. Mysle ze jest
    | proba
    | oddania silnie osobistych emocji,  forma mogla miec dla autorki mniejsze
    | znaczenie .

    | Powiadają że cierpienie wyostrza percepcję i kształty

    | Owszem. Ale czesto gdy pisze sie o sobie gore bierze ladunek tresci,
    | wiernosc swojemu swiatu, bogactwo formy schodzi czasem na dalszy plan.

    | , tu zapisałaś z pewnością
    | prawdziwie
    | lecz jakby to powiedzieć nie szczególnie odkrywczo jeżeli rozchodzi
    | się
    | o
    | materie poetyczną.
    | Pozdrawiam

    | --
    | Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

    Lepiej, Jack, nie mogłeś tego ująć. Dzięki. :)
    Moje wcześniejsze wiersze, bardziej "poetyckie", mimo iż był w nich
    głęboko ukryty dramat, były odbierane jako "lekkie" wierszyki.
    Dlatego, w tym wierszu  postanowiłam wyłożyć kawę na ławę, bo
    jak widać sama, "czysta poezja" nie zawsze do ludzi przemawia. I nie
    winię ich za to, bo "syty głodnego nie zrozumie".
    Stąd ta prosta forma. Była zamierzona. Czytałam ten wiersz wiele

    stylu. Popełniłam go jednak w jakimś celu.

    Pozdrawiam,
    Alinne


    Dzięki Jack, za te chwile, które poświęciłeś na "analizę" moich
    "wypocin". Dziękuję tym bardziej - ponieważ starałeś się mnie
    zrozumieć. I dziękuję za to, że zatrzymałeś się akurat przy moim

    Może jeszcze gdzieś na siebie wpadniemy, kto wie? Przez przypadek?
    A te Twoje wiersze - chętnie bym je przeczytała.:)

    Pozdrawiam,
    Alinne







    Temat: Autoagresja


    Wiesz Alinne.

    Ja nie jestem "fachowcem". Wpadlem tu przypadkiem i pewnie zaraz mnie nie
    bedzie (szukalem czegos o Bogdanie Chorazuku - jak bys nie wiedziala to ten
    ktory pisal wg. mnie piekne teksty do piosenek Tadeusza Wozniaka - np. "Tren
    o rozy", "Zatrzymala sie godzina", "Z pragnienia w pragnienie". Kilka lat
    temu słuchalem przypadkiem wywiadu z nim poprzplatanego w/w utworami -
    zrobil na mnie duze wrazenie). Co jakis czas, zwlaszca w okolicy Wszystkich
    Swietych ciagnie mnie do tych utworow.

    pod wplywem pewnego niezwyklego zdarzenia. Nie mialem ochoty ich nawet
    pokazac - moze sa infantylne, kipskie warsztatowo ?, moze nie ? -wiem jedno,
    sa dla mnie pięknym "wypiętrzeniem", " krystalizacja" mojej świadomści,
    piekna chwila w zyciu, ktora niestety minela.
     Ja Alinne wierszy nigdy chleba jadl nie bede, swiata nimi nie zmienie,
    udawadniac ze umiem tez mi sie nie chce.
    Bywa natomiast czasem ze czasem "zaskocze" i do poezji ciagnie mnie
    gigantyczna sila, ale raczej do czytania niz pisania. Pociaga mnie wlasciwie
    tylko poezja w ktorej czuje pewien dramatyzm, silny ladunek i osobiscie
    uwazam, ze w poezji najwazniejsza jest "wrazliwosc poetycka", pewien
    niepokoj. Warsztat ma dla mnie mniejsze znaczenie - ale nic dziwnego - nie
    znam sie dobrze na nim. To prawda ze nawet najlepsza tresc musi miec pewien
    ksztalt, ze zla forma moze zaszkodzic przekazowi tresci - uwazam jednak,  ze
    najwazniejsza jest w/w "wrazliwosc poetycka"

    j.

    | Oczywiście mało kto chce czytać, skoro większość pisze. ;-)

    | wiersz może i tyczy autorki, to jest zrozumiałe wszystko co z materii
    | ulega
    | prawom materii.
    | A co do wiersza zapis mógłby bardziej poruszać śmielszą formą bez tych
    | oczywistości.

    | Ten wiersz probuje poetycko pokazac przebieg powaznej destrukcyjnej
    | choroby
    | w prosty sposob, oczami czlowieka nia doswiadczonego. Mysle ze jest proba
    | oddania silnie osobistych emocji,  forma mogla miec dla autorki mniejsze
    | znaczenie .

    | Powiadają że cierpienie wyostrza percepcję i kształty

    | Owszem. Ale czesto gdy pisze sie o sobie gore bierze ladunek tresci,
    | wiernosc swojemu swiatu, bogactwo formy schodzi czasem na dalszy plan.

    | , tu zapisałaś z pewnością
    | prawdziwie
    | lecz jakby to powiedzieć nie szczególnie odkrywczo jeżeli rozchodzi się
    | o
    | materie poetyczną.
    | Pozdrawiam

    | --
    | Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

    Lepiej, Jack, nie mogłeś tego ująć. Dzięki. :)
    Moje wcześniejsze wiersze, bardziej "poetyckie", mimo iż był w nich
    głęboko ukryty dramat, były odbierane jako "lekkie" wierszyki.
    Dlatego, w tym wierszu  postanowiłam wyłożyć kawę na ławę, bo
    jak widać sama, "czysta poezja" nie zawsze do ludzi przemawia. I nie
    winię ich za to, bo "syty głodnego nie zrozumie".
    Stąd ta prosta forma. Była zamierzona. Czytałam ten wiersz wiele

    stylu. Popełniłam go jednak w jakimś celu.

    Pozdrawiam,
    Alinne


    Dzięki Jack, za te chwile, które poświęciłeś na "analizę" moich
    "wypocin". Dziękuję tym bardziej - ponieważ starałeś się mnie
    zrozumieć. I dziękuję za to, że zatrzymałeś się akurat przy moim

    Może jeszcze gdzieś na siebie wpadniemy, kto wie? Przez przypadek?
    A te Twoje wiersze - chętnie bym je przeczytała.:)

    Pozdrawiam,
    Alinne





    Temat: Autoagresja


    Czy nizej podany Twoj mail jest rzeczywisty ?, jesli nie to podaj jakis
    (slownie, bez malpy - bedziesz miala mniej spamu)

    j.

    | Wiesz Alinne.

    | Ja nie jestem "fachowcem". Wpadlem tu przypadkiem i pewnie zaraz mnie nie
    | bedzie (szukalem czegos o Bogdanie Chorazuku - jak bys nie wiedziala to
    | ten
    | ktory pisal wg. mnie piekne teksty do piosenek Tadeusza Wozniaka - np.
    | "Tren
    | o rozy", "Zatrzymala sie godzina", "Z pragnienia w pragnienie". Kilka lat
    | temu słuchalem przypadkiem wywiadu z nim poprzplatanego w/w utworami -
    | zrobil na mnie duze wrazenie). Co jakis czas, zwlaszca w okolicy
    | Wszystkich
    | Swietych ciagnie mnie do tych utworow.

    | pod wplywem pewnego niezwyklego zdarzenia. Nie mialem ochoty ich nawet
    | pokazac - moze sa infantylne, kipskie warsztatowo ?, moze nie ? -wiem
    | jedno,
    | sa dla mnie pięknym "wypiętrzeniem", " krystalizacja" mojej świadomści,
    | piekna chwila w zyciu, ktora niestety minela.
    |  Ja Alinne wierszy nigdy chleba jadl nie bede, swiata nimi nie zmienie,
    | udawadniac ze umiem tez mi sie nie chce.
    | Bywa natomiast czasem ze czasem "zaskocze" i do poezji ciagnie mnie
    | gigantyczna sila, ale raczej do czytania niz pisania. Pociaga mnie
    | wlasciwie
    | tylko poezja w ktorej czuje pewien dramatyzm, silny ladunek i osobiscie
    | uwazam, ze w poezji najwazniejsza jest "wrazliwosc poetycka", pewien
    | niepokoj. Warsztat ma dla mnie mniejsze znaczenie - ale nic dziwnego - nie
    | znam sie dobrze na nim. To prawda ze nawet najlepsza tresc musi miec
    | pewien
    | ksztalt, ze zla forma moze zaszkodzic przekazowi tresci - uwazam jednak,
    | ze
    | najwazniejsza jest w/w "wrazliwosc poetycka"

    | j.

    | Oczywiście mało kto chce czytać, skoro większość pisze. ;-)

    | wiersz może i tyczy autorki, to jest zrozumiałe wszystko co z materii
    | ulega
    | prawom materii.
    | A co do wiersza zapis mógłby bardziej poruszać śmielszą formą bez tych
    | oczywistości.

    | Ten wiersz probuje poetycko pokazac przebieg powaznej destrukcyjnej
    | choroby
    | w prosty sposob, oczami czlowieka nia doswiadczonego. Mysle ze jest
    | proba
    | oddania silnie osobistych emocji,  forma mogla miec dla autorki mniejsze
    | znaczenie .

    | Powiadają że cierpienie wyostrza percepcję i kształty

    | Owszem. Ale czesto gdy pisze sie o sobie gore bierze ladunek tresci,
    | wiernosc swojemu swiatu, bogactwo formy schodzi czasem na dalszy plan.

    | , tu zapisałaś z pewnością
    | prawdziwie
    | lecz jakby to powiedzieć nie szczególnie odkrywczo jeżeli rozchodzi
    | się
    | o
    | materie poetyczną.
    | Pozdrawiam

    | --
    | Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

    | Lepiej, Jack, nie mogłeś tego ująć. Dzięki. :)
    | Moje wcześniejsze wiersze, bardziej "poetyckie", mimo iż był w nich
    | głęboko ukryty dramat, były odbierane jako "lekkie" wierszyki.
    | Dlatego, w tym wierszu  postanowiłam wyłożyć kawę na ławę, bo
    | jak widać sama, "czysta poezja" nie zawsze do ludzi przemawia. I nie
    | winię ich za to, bo "syty głodnego nie zrozumie".
    | Stąd ta prosta forma. Była zamierzona. Czytałam ten wiersz wiele

    | stylu. Popełniłam go jednak w jakimś celu.

    | Pozdrawiam,
    | Alinne

    Dzięki Jack, za te chwile, które poświęciłeś na "analizę" moich
    "wypocin". Dziękuję tym bardziej - ponieważ starałeś się mnie
    zrozumieć. I dziękuję za to, że zatrzymałeś się akurat przy moim

    Może jeszcze gdzieś na siebie wpadniemy, kto wie? Przez przypadek?
    A te Twoje wiersze - chętnie bym je przeczytała.:)

    Pozdrawiam,
    Alinne


    Witam :)
    Na chwilę obecną jest rzeczywisty i aktualny.

    Pozdrawiam,
    Alinne





    Temat: Autoagresja
    Wiesz Alinne.

    Ja nie jestem "fachowcem". Wpadlem tu przypadkiem i pewnie zaraz mnie nie
    bedzie (szukalem czegos o Bogdanie Chorazuku - jak bys nie wiedziala to ten
    ktory pisal wg. mnie piekne teksty do piosenek Tadeusza Wozniaka - np. "Tren
    o rozy", "Zatrzymala sie godzina", "Z pragnienia w pragnienie". Kilka lat
    temu słuchalem przypadkiem wywiadu z nim poprzplatanego w/w utworami -
    zrobil na mnie duze wrazenie). Co jakis czas, zwlaszca w okolicy Wszystkich
    Swietych ciagnie mnie do tych utworow.

    pod wplywem pewnego niezwyklego zdarzenia. Nie mialem ochoty ich nawet
    pokazac - moze sa infantylne, kipskie warsztatowo ?, moze nie ? -wiem jedno,
    sa dla mnie pięknym "wypiętrzeniem", " krystalizacja" mojej świadomści,
    piekna chwila w zyciu, ktora niestety minela.
     Ja Alinne wierszy nigdy chleba jadl nie bede, swiata nimi nie zmienie,
    udawadniac ze umiem tez mi sie nie chce.
    Bywa natomiast czasem ze czasem "zaskocze" i do poezji ciagnie mnie
    gigantyczna sila, ale raczej do czytania niz pisania. Pociaga mnie wlasciwie
    tylko poezja w ktorej czuje pewien dramatyzm, silny ladunek i osobiscie
    uwazam, ze w poezji najwazniejsza jest "wrazliwosc poetycka", pewien
    niepokoj. Warsztat ma dla mnie mniejsze znaczenie - ale nic dziwnego - nie
    znam sie dobrze na nim. To prawda ze nawet najlepsza tresc musi miec pewien
    ksztalt, ze zla forma moze zaszkodzic przekazowi tresci - uwazam jednak,  ze
    najwazniejsza jest w/w "wrazliwosc poetycka"

    j.


    | Oczywiście mało kto chce czytać, skoro większość pisze. ;-)

    | wiersz może i tyczy autorki, to jest zrozumiałe wszystko co z materii
    | ulega
    | prawom materii.
    | A co do wiersza zapis mógłby bardziej poruszać śmielszą formą bez tych
    | oczywistości.

    Ten wiersz probuje poetycko pokazac przebieg powaznej destrukcyjnej
    choroby
    w prosty sposob, oczami czlowieka nia doswiadczonego. Mysle ze jest proba
    oddania silnie osobistych emocji,  forma mogla miec dla autorki mniejsze
    znaczenie .

    | Powiadają że cierpienie wyostrza percepcję i kształty

    Owszem. Ale czesto gdy pisze sie o sobie gore bierze ladunek tresci,
    wiernosc swojemu swiatu, bogactwo formy schodzi czasem na dalszy plan.

    , tu zapisałaś z pewnością
    | prawdziwie
    | lecz jakby to powiedzieć nie szczególnie odkrywczo jeżeli rozchodzi się
    | o
    | materie poetyczną.
    | Pozdrawiam

    | --
    | Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


    Lepiej, Jack, nie mogłeś tego ująć. Dzięki. :)
    Moje wcześniejsze wiersze, bardziej "poetyckie", mimo iż był w nich
    głęboko ukryty dramat, były odbierane jako "lekkie" wierszyki.
    Dlatego, w tym wierszu  postanowiłam wyłożyć kawę na ławę, bo
    jak widać sama, "czysta poezja" nie zawsze do ludzi przemawia. I nie
    winię ich za to, bo "syty głodnego nie zrozumie".
    Stąd ta prosta forma. Była zamierzona. Czytałam ten wiersz wiele

    stylu. Popełniłam go jednak w jakimś celu.

    Pozdrawiam,
    Alinne





    Temat: Wiersze Chloe
    Wiec jeśli mogę... (A jak nie, to niech ktoś to usunie) to bym chciała pokazać moje wiersze, bo nie wiem, co o nich myśleć.

    "Tęsknię..."

    Tęsknię za Tobą,
    Całą moją duszą,
    Całą sobą.
    Łzy serce moje kruszą,
    Chciałabym znów ujrzeć ciebie,
    Jak idziemy razem po błękitnym niebie,
    A ty uśmiechasz się,
    Mówisz, że będzie dobrze.
    Przytulasz i dajesz mi wiarę,
    Na nowy dzień, a nie rozstanie.
    Więc zrób tak i teraz,
    Powiedz,że spotkamy się nieraz,
    Że wrócisz tu i zostaniesz...
    Bo bez ciebie nie ma nocy ani dnia,
    Jestem tylko szara ja,
    Przełam więc tą szarość,
    Jednym słowem,gestem,
    Abym mogła wierzyć,
    Że jeszcze tu jesteś.
    Ale teraz, bez ciebie,
    Co robić nie wiem.
    Płaczę co noc,
    Wiem, że miłość wielką ma moc.
    Lecz zmorzona przez sen - zasypiam.
    Śnisz mi się ty.
    Uśmiechnięty,radosny.
    Na łące, jak dziecko wiosny.
    Tęsknię...

    "Nadzieja"
    (Chociaż oryginalny tytuł to "Harry Potter",ale został on zmieniony)

    Tam, gdzie anioł z diabłem się spotykają,
    Tam,gdzie prawda i kłamstwo granic swych nie mają,
    Jest ktoś, kogo życie zmienia się.
    Wiele przeszedł,ale nie wie o tym, że
    Kimś innym jest, niż chciałby być.
    Z morza kłamstw prawdy kroplę pozna,
    Lecz przez nią wiele cierpienia w życiu dozna.
    Chwil mnóstwo miłych przeżyje,
    Ale wśród nich się skryje,
    Wiele zła i gorzkich łez,
    Bez których los chłopca niemożliwy jest.
    Czy szczęścia prawdziwego w życiu swym zazna?
    Gdy wątpić w cud zacznie,
    Nadziei przyjrzy się bacznie.
    Dostrzeże w niej możliwość
    Na nowe życie i miłość.
    Wszystko zmieni się na zawsze.
    To,co było ważne, zniknie...
    Ale czy powróci?
    Czy zły los w dobry się obróci?
    W chłopcu nadzieja zamieszka.
    Ale czy przezwycięży zło?
    On sam nie wie, ale wierzy w to.

    "Rodzinny Skarb"
    (wiersz pisany na konkurs,nie za dobrze wyszedł,bo mało czasu miałam...)

    Na dworze burza,
    A w domu czerwona róża.
    Krople o szybę uderzają,
    Swoją muzykę grają.
    Świat jest taki smutny,
    Szary i nudny.
    Lecz za oknem światło się świeci,
    W pokoju siedzą dzieci.
    Roześmiane, uśmiechnięte,
    Dla nich wszystko jest piękne.
    Bo mają coś bezcennego,
    Nie zabawki,nie klocki Lego,
    Tylko kogoś,kto kocha,
    Pomoże, pocieszy,
    W smutnych momentach rozśmieszy.
    Zrobi wszystko,
    By nawet najgorsze chwile
    Były jak wiosenne motyle.
    Zna nas najlepiej na świecie,
    Przecież sami to wiecie,
    Bo w zaciszu domowego ogniska
    Jest rodzina, tak nam bliska.

    Dążąc do doskonałości…

    Ze łzami w oczach, ze smutkiem na twarzy,
    żyć do celu, bez żadnej skazy.
    Wierząc w marzenia,
    Nie do spełnienia…
    Jednak brnąć dalej
    W przepaść zapomnienia,
    By poznać sens
    Swego istnienia.
    Czy warto się trudzić
    I niszczyć życie
    Dla prawdy,
    W którą wierzy skrycie?

    Bez strachu cienia
    I myśli zwątpienia.
    Przeszłość poznając,
    We wspomnienia się zagłębiając,
    Choć tak straszne,
    Choć niejasne,
    Jednak jedynym ratunkiem.
    Bo nie ona los ten wybrała,
    Ale jednak go poznała,
    A w raz z nim gorzki smak,
    Gdy uczuć szczerych w życiu brak.

    Szczęście nie jest jej dane,
    Już dawno zapomniane.
    Przykryte przez żal…

    Zamknięte Drzwi

    Kiedy odchodzę
    Zamykam drzwi
    W głowie mam tysiące myśli
    Czy dobrze zrobiłam,
    Że ten świat zostawiłam?
    Jednak wyjścia nie miałam,
    Zrobiłam, jak musiałam.
    Za mną żelazne drzwi
    Nadzieja za nimi tkwi
    Na wieki klucz zamknięta
    Przez wspomnienia ominięta
    Samotna, zapomniana,
    Nigdy niepokochana.
    Teraz chcę odwrócić czas
    Który tak okrutnie zniszczył nas.
    Nie zamknąć nigdy tych drzwi
    Może lepiej by było tobie i mi
    Z nadzieją, która wciąż za drzwiami tkwi.
    Czeka, aż ktoś będzie w potrzebie
    Wtedy pocieszy, pomoże
    Zacząć żyć, jak tylko może.
    Lecz czemu teraz nie przyjdzie?
    Kiedy jej potrzebuję?
    Kiedy wołam o pomoc?
    Niech przyjdzie.
    Ale jej nie ma.
    Nie wysłuchała mnie ta,
    Która zawsze pomagała.
    Nie przyszła.
    Zamknięta jest,
    Za drzwiami żelaznymi, ale gdzie?
    Tego nikt nie wie.




    Temat: Czarny deszcz
    Ciesze sie, ze poswieciles temu dosc krotkiemu wierszowi tyle starania i
    czasu. Pamietam wiersze Baczynskiego. Opisywal wojne, ale czytajac go zawsze
    odnosilam wrazenie otwierania jego prywatnosci, srodka lub wnetrza jak ktos
    inny moze woli. Byc moze z moim wierszem bylo odwrotnie tzn. piszac calkiem
    nie o walce wzbudzilam takie skojarzenia.
    Tu trzeba powiedziec o jednym - staram sie pisac o tym co jest we mnie
    prawdziwe (czasem fantazjuje, ale wtedy wychodzi kicz). Nie umialabym opisac
    wojny, poniewaz nigdy jej nie przezylam, nie dotknelam wlasna skora, nie
    splamilam jej widokiem swoich oczu (wyszlo patetycznie))). Wiersz jest o
    codziennosci, o tej przyslowiowej kromce razowego chleba. Dochodzac do
    pewnego miejsca w swoim zyciu czlowiek patrzy na deszcz i widzi, ze jest on
    czarny tak jak bruk na ktory spada. Nie ma w nim ni romantyzmu, ni
    przygnebienia, sa tylko parasolki potrzebne po to zeby wyjsc do szkoly po
    dzieci. Deszcz jak krzeslo - zwyczajnie staje sie i jest tylko deszczem.
    Czernieje. Neony nie maja w sobie nic wspolnego z nadzieja. Wieja
    zludzeniem, sa prawie pol snem kiedy to zaczyna sie zasypiac a jeszcze
    powieki podnosza sie (glupie) i czlowiek widzi pokoj w jakims lekko bajkowym
    (nierealnym) ksztalcie. Po latach nawet zaczynajac snic wiesz, ze to tylko
    sen, ze plywasz we wlasnej wyobrazni. Sny daja ulge, lataja ponad swiatem.
    Wszystko zmienia sie kiedy zaczynasz sobie zdawac sprawe z tego ze spisz -
    brak leczniczego wplywu, banka mydlana. Dlatego ten wiersz "nie placze
    rymami lez", liryka cudowna i slodka, miodem wylanym na deszcz, zlotem
    lisci, sloncem porozdzieranym siatkami pajeczyn, nie slychac w tym deszczu
    ani pekania pakow wczesnych chryzantem, ani dotyku ostatniego babiego lata,
    ktory przypomina dotyk smierci. W tym miejscu deszcz nie jest juz
    stopierwszym rymem w jakims wierszu. To kromka razowego chleba, okruchy
    wiatru zagniezdzonego w szparze okna, mokre wlosy oblepiajace czolo i plamy
    z podeptanych lisci, ktore dawno rozmiekly zmieniajac sie w lepka maz.
    Wiersz nie buntuje sie, nie akceptuje, nie zawraca, ani nie podarza. Nie
    wnosi ze soba wojny, ani pokoju. Maly ulamek chwili, maly przystanek w
    polowie drogi.
    Malgosia



    grup dyskusyjnych

    Moja mała interpretacja tego krótkiego wiersza może wydawać się trochę
    dziwna i z góry przepraszam autorkę ale ja tak go odczówam:
    | w tym miejscu
    | pada tylko czarny deszcz

    to miejsce to prawdopodobnie pole walki ,gdzie toczy się nieustanna wojna
    ,krew miesza się z padającym deszczem twożąc (może to brzmi dość strasznie
    :( ) czarne potoki . "czarny desz" oznacza wszechobecne zło przed którym
    nikt nie może się ochronić każdy ,jest pochłaniany i stopniowo niszczony
    jak
    rzeka która wdziera się coraz głębiej w ląd zasypując swoje koryto .
    | zza rzes
    | pod powierzchnie
    | neon - zaufanie
    | kuszaco dociera

    lez nie wszyscy są źli, jeżeli można dostrzec "zaufanie" uczucie
    "neon"-światło które choć delikatne to istnieje.

    | nie placze deszcz
    | rymami lez
    (przepraszam ,że rozdzielam) -uczucie nie jest na tyle jeszcze silne aby
    pokonało ciemność ,nie potrafi odnaleźć człowieczeństwa w maszynach do
    zabijania

    | lecz kropla dnia
    | jak kromka razowego chleba
    ból, cierpienie ,strach - stał się dla tych ludzi jedyną treścią życia.
    | --
    | --
    | Malgosia Wnukowska

    | http://www.wnuko.demon.co.uk/Gosia/

    Może do brzmi dość strasznie ale nie wszystko przecież jest piękne
    proponuje
    dopisać jeszcze mały wersik.

    "jak słońce
    które kiedyś przebije
    ciemne chmury swym światłem"

     pozdrawiam Cyprian

    ps. mam nadzieje ,że nie obrazisz się za to iż dopisałem
    fragmencik -chciałem dodać trochę nadzieji.






    Temat: [rokickienator1991] moje wiersze...
    "Czar letnich dni"
    Twój czar zniewala
    chociaż bardzo kocham Cię
    Ta noc gdy wiem ze Ciebie mam
    Jest mym największym darem
    Gdy serce woła aby iść do Ciebie
    Pędzę najszybciej jak sie tylko da
    do bram serca twego aby usłyszeć
    co tam w ciszy gra
    I powtarzam wciąż sobie
    Że jesteś skarbem mym
    bo gdyby tak nie było
    Świat stałby się niczym
    W mych snach jesteś ukochana
    Jak maleńkiej róży kwiat
    jesteś wielka, przepiękna
    I roześmiana jak słoneczko
    w upalny lata dzień
    I tak patrzę na Ciebie
    Jak bazaltowy szczęścia sen
    I marzę znów o Tobie
    Tak jak w czerwcowe lato
    Gdy mrok zapada ostatkiem sił
    I gdzie słońce pali jakby ogniem był.

    "Ab imo pectore"

    Gdy wstaje raniutko do Ciebie
    Patrzę na twe śliczne oczka
    I znowu jestem zachwycony
    Że mam swego aniołka
    Tego co mówi jak bardzo kocha mnie
    Tym aniołkiem jesteś Ty...
    Najukochańsza różo wśród łąk
    Dla Ciebie chce mi sie żyć
    Dla Ciebie staram się cieszyć
    Dla Ciebie staram sie pisać
    Dla Ciebie chciałbym umrzeć
    Dla Ciebie zorbie wszystko
    Powiedz tylko co
    A to się spełni w niedługim czasie
    Jesteś najwspanialsza pamiętaj o tym
    Za wszystko po raz kolejny
    Tobie bardzo mocno dziękuje
    Moje serce wędruje dziś do Ciebie
    A czy je przyjmiesz to już zależy
    Od Ciebie.

    "Twoje serce"
    Był taki okres w życiu mym że CIę kochałem
    Był też taki gdy nagle o Tobie zapominałem
    Az wreszcie pokazałaś swa prawdziwą twarz
    I pokazałaś jaka jesteś naprawdę
    Naprawdę nie znalem cię z tej strony
    Twoje serce zawsze budziło mnie do życia
    Twoje serce pokazywało mi jak skorzystać z dobra dni
    Twoje serce tak naprawdę we mnie spoczywa
    Twoje serce nie pozwala mi zapomnieć o Tobie
    Twoje serce było dla mnie jak skarb największy
    A teraz jest tylko...
    Wątłym,zwiędłym kwiatem co kiedyś był piękny
    A teraz jest niczym...

    "czekając na spojrzenie"
    On wzrokiem znów szuka
    twego uśmiechu
    A Ty dalej nie chcesz sie z nim pokazać
    Powiedz mi prawdę gdzie jesteś znów
    Bo sam już nie wiem
    i powiedz dlaczego właśnie to ja
    Wyczekuje na Twe spojrzenie
    I wtedy żal mi wszystkiego co robie
    Gdy widzę twoja piękna twarz anioła
    bez uśmiechu
    wiec spójrz ja jestem przez Ciebie bogaty
    bo Ty mi dałaś te szczęście którego nigdzie nie znajdę
    Spójrz i pomyśl na chwilkę o Mnie...
    I powiedz czy jestem
    Ta gwiazdą na którą czekałaś jak byłaś mała
    I znów On patrzy wbity jak kołek
    I nie wie już co zobaczy
    Bo wie że to sprawy nie do spełnienia
    Które drażnią go co noc
    I nie dają mu spełnienia
    On tak siedzi cichutko sam z głową spuszczona
    I patrzy na Ciebie
    I widzi znowu uśmiech twój piękny
    I chce powiedzieć coś do Ciebie
    Ale zapomina ze niemy
    Ach głupiutki ten chłopak co wierzył
    jej co noc a ona go okłamała jak zwykłego psa
    Jakie to piękne powiecie lecz niestety to prawda
    To nie myśli to jest listek z mego życia wyrwany...

    Podziękowałbym serdecznie jeśli ktoś mógłby coś o tych wierszach napisać... Mam więcej .. pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuje za odpowiedź:)



    Temat: samotność

    Są różni ludzie, niektórzy zawsze zadowoleni z życia, zbyt wiele im do szczęścia nie trzeba, a innych zawsze męczy niesamowicie silny brak. Myślę, ze większość z was jest w tej drugiej grupie, choć pewności nigdy nie ma... Wiersze Stachury i wiele innych wierszy, piosenek potrafią przenosić w inny wymiar, przez chwilę człowiek doświadcza metafizyki, a potem ciagle męczy go taki silny brak. Stan jest niezwykle intensywny, czasem nie do wytrzymania, człowiek nie umie tego wyrazić, więc znowu ściaga z półki wiersze i czyta je po raz nie wiadomo który, chociaz przeciez zna je na pamięć. I ta straszna samotność trochę się zmniejsza, gdy ma sie wrażenie, że ktoś czuł to samo, dokładnie to samo, każde słowo się zgadza, tylko my tego sami nie umiemy wyrazić. Chciałoby się tym z kimś podzielić, przeżywać te wszystkie stany z kimś jeszcze, ale nikt do końca nie rozumie. Męczą te wszystkie rozmowy bez treści, ale nie potrafi się wypowiedzieć tego, co by sie chciało i tej treści wprowadzić. Jest "brak rozdzierający mnie na strzępy, jak gazetę zapisaną hałaśliwymi, nic nie mówiącymi słowami" Wszystkie słowa wydaja się być hałaśliwe i bez treści. Jak tu komuś przekazać swój stan, stworzyć całkowite porozumienie? Ciężko to ubrać w słowa, człowiek się boi tak otworzyć, boi wyśmiania i zresztą nie każdy potrafi na głos mówić wiersze.
    Kiedyś, kilka razy nawet, udało mi się takie porozumienie z kimś stworzyć, głębokie, nadające treść, ale nigdy nie do końca. Zawsze czegoś brakowało. A potem brakowało tego, co było, moze niedoskonałe, ale piękne i pewnie znacznie piękniejsze niż większość ludzi doświadczyła bez tej nadwrażliwości. A teraz samotność mnie zżera, cały czas jestem wśród ludzi, a przenika mnie brak. Wspominam to, co kiedyś było, słucham piosenek, czytam wiersze, zgłębiam ten brak. I zastanawiam się czy lepiej zwiedzić inny wymiar i potem ciagle się męczyć czy żyć sobie spokojnie, ciesząc sie z prostych rzeczy i zbyt duzo się nie zastanawiać. I jeszcze nad jednym: jak dużo takich nas jest.


    Wydaje mi się, Stokrotko, że wiem, jaki jest Twój problem . Po prostu, znajdujesz się wśród ludzi, z którymi nigdy nie da się wytworzyć głębokiego porozumienia, ponieważ nie da się wytworzyć prawdziwej więzi. Oni już nawet nie wiedzą, na czym coś takiego polega. Ba, oni by się jej wręcz przestraszyli, gdyby zaczęła się pojawiać, bo to ludzie wychowani na "wyzwoleniu jednostki". I zaraz zaczęliby się wycofywać. Dla nich więź - to ograniczenie wolności. A "wolność" - to możliwość kierowania się w życiu własnymi zachciankami i przyzwyczajeniami, ograniczona jedynie przepisami prawnymi (a więc, w gruncie rzeczy, strachem przed konsekwencjami). Niestety - jak już pisałem, jest to dokładne przeciwieństwo mojej definicji wolności.
    Cały kłopot polega na tym, że Ty zaakceptowałaś ich system wartości - co zresztą rozumiem (choć nie popieram!), ponieważ zapewne nie miałaś innych wzorców, a poza tym jego niezaakceptowanie grozi prawdziwą samotnością, odrzuceniem przez wszystkich. Z drugiej strony - czujesz się źle w tym defektownym światku, i nic na to nie możesz poradzić, bo to jest "kwadratura koła". Przykre .
    Znam wiele wrażliwych osób, które pomimo to kurczowo trzymają się nie tylko akceptacji zachowań aspołecznych, ale także materializmu. Czują się z tym fatalnie, ale wciąż się go trzymają, ponieważ właśnie ten system wartości uznali - z różnych przyczyn - za swój.
    Osoba, która nie jest w stanie się dostatecznie otępić, nie tylko nic w tym systemie wartości nie osiągnie, ale będzie wlokła się na szarym końcu, musi w końcu porzucić wszystko, co dla niej cenne, a jest możliwe, że zostanie zupełnie wyeliminowana - np. poprzez wpędzenie w alkoholizm lub w narkotyki .

    Ja zapewne też bym ten światek zaakceptował, gdyby nie dwie rzeczy:
    1. Świadomość, że to bardzo ciągnie mnie w dół - a już wtedy miałem co tracić - miałem wiedzę i pewien zasób wartości moralnych,
    2. Książki, które pokazały mi normalny świat.

    Dzięki temu zrobiłem jedyny słuszny i zgodny z sumieniem wybór - wybrałem odrzucenie przez wszystkich, ale bez poczucia, że się coś traci, albo że się człowiek stacza. Jeśli chce się nie być samotnym, najpierw trzeba pozostać normalnym - niezależnie od tego, że wszyscy wokół będą postępować inaczej. Pozostać normalnym bez oglądania się na konsekwencje. Potem można pomyśleć o szukaniu podobnych sobie ludzi, tworzeniu środowisk i zarażaniu normalnością innych.

    Wygląda na to, że istnieje pilna potrzeba opisania, jak myślało i zachowywało się ostatnie pokolenie ludzi, którzy zachowali normalność, pokolenie, którego sam jestem reliktem, czyli "pokolenie westmanów".



    Temat: wietrznie


        na stole wazon
        za oknem bieli się sad
        gałązka w wodzie


    Bardzo ładne. Przypomina nieco wczesne haiku Dżingis Chana "Tadżykistan"

        na stole zupa
        za oknem kapuśniaczek
        nogi wieśniaczek

    które w Gornobadachszańskim Obwodzie Autonomicznym zostało wykorzystane w kampanii wyborczej
    przez E. Rachmonowa (późniejszego prezydenta) jako zapowiedź lepszych czasów dla rolnictwa:

        na stole zupa
        za oknem kapuśniaczek
        o uda kaczek

    Natomiast poniższe, już mniej udane:


        bieleje w sadzie
        mlecznieje żółty dywan
        staw się zieleni


    poprzez układ    bieleje - mlecznieje - się zieleni.
    Czytelnik myśli: a cóż to takiego? czy czasem nie polski kameleon przechadzający się po maju,
    nóżkami utytłanymi w sadzie-dywanie-stawie? Lecz gdzie w takim razie podziała się czwarta nóżka?!
    czyż nie zawisła nad podmiotem lirycznym jak zielonkawożółty czyż z czarnym łebkiem lub miecz Demoklesa który PeeL
    zauważy dopiero po niewczasie, jak królowa francuska zobaczyła prawdziwą twarz paryskiego ludu z wiklinowego kosza?
    Czemu Autor nakazał podmiotowi dostrzec barwy, zupełnie zapominając o zapachach i chwytając w migawkę
    chwili czarno biały kadr: "Dobrze zapłacę za piękne ciało. Reszty nie trzeba"?
    Przesłanki wskazują na katar sienny któremu bez reszty uległ podmiot liryczny, zatem warto zastanowić się,
    co też wywołuje u niego alergię i wiersz zapisać tak:

         bieleje w sadzie?
         mlecznieje żółty dywan?
         staw się zieleni?

    Teraz, haiku mogłoby nosić tytuł "a psik!" kojarzący się z pstryknięciem migawki.
    Czy będąc na wycieczce w Krakowie
    fotografowaliśmy zapachy? Nie! Oglądamy teraz dorożkę i podziwiamy zaprzęgniętego do niej ogiera ale
    na zdjęciu został pominięty zapach gnoju leżącego pod kołami i wachlowanego ogonem kasztana.
    Możemy tylko zastanawiać się (dotyczy oczywiście bardziej bystrych):
    jak fotografia wówczas pachniała? czy ogon kasztana uniósł do góry silny porwisty wiatr z północy czy
    też krakowski lajkonik akurat opędzał się od uprzykrzonej krowoderskiej lajmuchy?
    Dlatego też, prawdziwy fotograf chwil, prócz zdjęć, zbiera także zapachy do próbówek (lub gumowych materacy),
    notuje kierunek i siłę wiatru, a nawet mierzy sobie ciśnienie czy stężenie alkoholu we krwi tuż nad
    poziomem cukru. Niestety, w Twoim wierszu nie widać dlaczego bieleje, dlaczego mlecznieje i dlaczego się zieleni.
    Czytelnik zadany jest na swoją wyobraźnię i może tylko domyślać się, iż podmiot liryczny
    albo ma katar sienny albo za dużo wypił. I to na dodatek wody z nieczystego stawu: najpierw
    zrobił się blady, aż biały na pysku, potem miał przed oczami mgłę gęstą jak szwajcarskie mleko a na
    koniec zrobił się zielony i chwyciły go żółte (marskość wątroby?) torsje na dywanie.
    Z takich to a takich powodów haiku uważam za słabe: zbyt dużo w nim niejasności (czemu nie ma
    na przykład pni drzew kontrastujących z bielą kwiatów, jak czarne łebki zapałek kontrastują z jasnym płomieniem tuż po
    potarciu o ciemną jak noc draskę?) i

    teraz przechodzę do wiersza trzeciego, który podoba mi się jeszcze mniej:


        w stawie ciemnieje
        toną opadłe płatki
        zieleni się sad


    Przełóżmy to na język wspólczesny, zrozumiały nawet dla dziecka:

            ekran ciemnieje
            cichną słowa spikierki
            wchodzi reklama

    I wszystko jasne! Jasne jak cholera, jasne jak jasny piorun, jasne niczym jasny gwint...
    Po co wracać do przeszłości, cofać cywilizację człowieka, z takim trudem wspinającego się

    z Nowego Yorku który nigdy w życiu nie był w sadzie, ba! nawet nie widział krowy?

    i że biały jest jak wiśnie w maju? Uważam (na szczęście nie tylko ja), że haiku powinno
    opisywać Naturę a Przyroda zmieniła się, jeśli raczysz zauważyć Autorze i wiersze z myszką
    inną niż internetowa stają się co najmniej infantylne nie żyjąc z Nią w zgodzie i w harmonii.
    Tak mógł sobie pisać Mikołaj Rej, no może jeszcze nawet Jan Kochanowski, ale dla
    nas, żyjących współcześnie jest to niedopuszczalne! Twoje żółte dywany wyszły dawno z mody

         bo-leją? zęby
         pożółkła terakota
         zlew się zardzewia

    a zatytułowal "bo-leń" nawiązując do własnego lenistwa literacko-dziejowego a zarazem do stawu
    z wersji pierwszej, przedpotopowej.

    Brzdęk!
    marco





    Temat: Pogrzeb ks. Jana Twardowskiego.
    Niech w niebieskiej ojczyźnie docenią poetów nie mniej, niż my cenimy Twe wiersze - żegnał w piątek w Warszawie ks. Jana Twardowskiego abp Józef Życiński. Swoją homilią sprawił, że zmarły, tak jak sobie tego życzył, miał "uśmiechnięty" pogrzeb
    Tłumy wiernych gromadziły się w warszawskiej bazylice Świętego Krzyża już na dwie godziny przed pogrzebem. Mszę odprawiał prymas Polski kard. Józef Glemp, obecny był też nuncjusz apostolski abp Józef Kowalczyk. Przyjechał premier Kazimierz Marcinkiewicz, żona prezydenta Maria Kaczyńska i minister kultury Kazimierz Ujazdowski. - I widząc ich [ks. Jan], zapewne przepraszałby i krępowałby się - mówił podczas homilii abp Józef Życiński.
    O to, żeby homilię na jego pogrzebie wygłosił właśnie metropolita lubelski, prosił sam ks. JanTwardowski. Arcybiskup mówił ciepło, z humorem. Przypominał anegdoty z życia zmarłego księdza poety i znów, jak na mszy w wigilię jego 90. urodzin w kościele Sióstr Wizytek, zebrani się uśmiechali. - O swoim życiu kapłańskim napisał do kwartalnika "Pastores": "Jestem księdzem szczęśliwym. Miałem dobrych proboszczów, jakoś wytrwałem. Nie miałem romansów, żadnychucieczek. Mam za co Bogu dziękować" - cytował pogodnym tonem.
    Metropolita lubelski wspominał Twardowskiego: "Nigdy nie włączał autorytetu ewangelii w taktyczne rozgrywki polityków. Daleki od niego był świat partyjnych rozgrywek. Nigdy nie straszył ani spiskiem żydowskim, ani apokaliptyczną wizją przyszłości. Być może w tym właśnie tkwiła jedna z tajemnic jego oddziaływania, że ewangelię błogosławieństw kierowaną do bezbronnych i bezsilnych stawiał nad proste hasła kolejnych utopii politycznych".
    Arcybiskup Życiński przeczytał - znów zgodnie z życzeniem zmarłego - jego ostatni wiersz, podyktowany przyjaciołom tuż przed śmiercią. Mówił o skromności księdza Jana "od malwy", "od biedronki", "od Bożych niezapominajek": - Potrafił znikać, nie koncentrując uwagi na sobie. Jego poezja płynęła z serca, ukazując, jak piękne potrafi być chrześcijaństwo, jeśli go nie zniekształcamy dekoracjami na naszą prywatną miarę. Te tajemnice dyskretnego znikania podsumował spacerując przed laty wśród grobów na Powązkach. Napisał wtedy: "Można odejść na zawsze, by stale być blisko". Był świadomy, że fizyczna rozłąka nie oznacza ani zapomnienia, ani zerwania duchowej więzi. Twoje wiersze, drogi księże Janie, żyją nie tylko w sercach i pamięci naszego pokolenia. Ufamy, że także u następnych pokoleń będą umacniać nadzieję i kształtować zaufanie do uśmiechniętego Boga.
    Prezydent Lech Kaczyński pośmiertnie odznaczył księdza Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za "wybitne zasługi w upowszechnianiu humanistycznych wartości i za osiągnięcia literackie". Odznaczenie odebrała siostrzenica ks. Jana Aniela Truszkowska.
    Z bazyliki kondukt żałobny przejechał na Pola Wilanowskie, gdzie budowana jest Świątynia Opatrzności Bożej. Tam, jak chciał prymas, w marmurowej krypcie dla zasłużonych Polaków w podziemiach złożono ciało księdza poety. Zebrani pamiętali słowa abp. Życińskiego. - W ramach tych paradoksów, odchodząc, pozostań z nami, Janie. Pozostań, gdy trzeba iść dalej. Pozostań z nami na zawsze. Na zawsze. By stale być blisko.
    Zamiast śmierci
    racz z uśmiechem
    przyjąć Panie
    pod Twe stopy
    życie moje
    jak różaniec
    http://ww2.tvp.pl/130,20060203299051.strona



    Temat: Andrzej Poniedzielski
    Wspominałem o nim już w temacie o [temat=116]piosence poetyckiej[/temat], ale Poniedzielski zasługuje na oddzielny temat. Jest bowiem jednym z moich ulubionych poetów. Jego poezję kocham za nietypowe skojarzenia, zabawy słowem, zadumę, trafne spostrzeżenia. Wielka szkoda, że nie wydał żadnego tomiku (choć Twój Styl wydał takie coś); jego wiersze można przeczytać w „Felietonach z wierszem” pisanych dla Zwierciadła, na blogu, albo usłyszeć na płytach. Bardzo bym chciał mieć jakieś papierowe wydawnictwo, mam ciągły apetyt na jego wiersze.

    Coś mi nie idzie to pisanie, więc może po prostu wkleję dwa wiersze. Nie są to moje ulubione, po prostu były pod ręką, choć bardzo mi się podobają. Zdaje się, że obie w zamierzeniu były pisane do muzyki.

    Tej e-mail

    Który to już dzień
    ten, od Niego, mail
    nie umili Jej
    ani chwili złej

    Świecie - Ty się chwiej,
    swoją pustką ziej
    - idzie mail
    i już jest o’kay

    Po co tu zaraz miłość
    - tylko samotności dwie
    chylą
    ku sobie się

    Po co tu zaraz miłość,
    kiedy samotności dwie
    żyją
    i śmieją się

    On - Romeo – tam
    Ona – tu – jak Nel
    A ty mailu się
    między nimi ściel

    Ty się świecie chwiej,
    swoją pustką ziej
    - jest o’kay
    - kiedy jest o’kay

    Jak się czuję

    Jak się czuję? No cóż...
    Przeszedłem wierzchem tysiąc wzgórz
    i tysiąc przepłynąłem mórz
    też, dzięki Bogu, wierzchem
    Połknąłem kurz z tysięcy dróg
    i tenże dobry Bóg
    wie, co przełknąłem jeszcze

    I ubawiłem tysiąc dam
    i tysiąc wywabiłem plam
    W tym pół tysiąca ze słońca
    O drodze tyle wiem,
    że każda dobra jest,
    póki nie widać końca

    Jak się czuję? No cóż...
    Czasami czuję się jak gruz
    A czasem jak niebieski stróż
    na wysypisku marzeń
    Niekiedy miewam się jak król
    Jedyny wtedy ból –
    nie ta kolejność wrażeń

    Miewałem tyle już, co nikt,
    to byłem nikim parę dni
    Myła mnie woda stojąca
    O życiu tyle wiem,
    że może piękne być,
    jeżeli się nie wtrącać

    Jak się czuję? No cóż...
    Złapałem w czapkę tysiąc burz
    i tysiąc tajno-tajnych służb
    odbyłem tu i ówdzie
    Znalazłem też do Indii skrót
    i prawo-lewy but
    I proch, i koło, i próżnię

    I może to nieprawda, że
    przeżyłem tyle,
    no bo gdzie?
    i kto zna na to sposoby?
    To czemu czuję się
    zmęczony dzisiaj tak,
    jakbym to wszystko zrobił...?



    Temat: Nasza twórczość literacka
    Imoł jest zupa ;3

    "Człowiek" - Cóż, czasami mam natchnienie, a wtedy piszę wiersze, które mają coś znaczyć, z przekazem, jednocześnie będąc mroczne i tajemnicze. Ten jest jednym z moich najlepszych.

    Człowiek...
    Zwany ideałem,
    Adam i Ewa,
    Honor i Cnota,
    Odwaga i Miłość,
    Ja jednak uważam inaczej,
    Otwarłem oczy...

    Świat jest krainą szczęścia?
    Nie...
    Jest miejscem, gdzie krzyk i łzy są pieśnią,
    graną przez demony,
    Demon zaś to człowiek,
    Pomiot z Piekieł,
    Twór Diabła, a nie Boga,
    Prymitywne Istoty, zachlapane krwią,
    Krwią nienawiści, przeradzającej się,
    W rządzę mordu...

    Niebo niebieskie, tak je widzimy,
    Prawda jest taka, że niebo,
    Jest oceanem zniszczenia,
    Bólem i chciwością,
    spłodzonymi przez Nas,
    Ludzi...

    Człowiek boi się śmierci, istota ta boi się końca,
    Jednak sama go tworzy, daje innym,
    Niczym śmiertelny prezent...

    To, co czyni nas istotami kruchymi,
    Jednocześnie nas wzmacnia...

    Prymitywy...
    To, czym byliśmy, jesteśmy, i czym pozostaniemy,
    Póki Świat się nie skończy,
    I nie rozpocznie sąd ostateczny...

    Szczęście i radość,
    Niegdyś piękne i wszechobecne,
    Dziś tak nie jest...
    Teraźniejszość jest inna,
    Dobro zgasło,
    Nie świeci jak gwiazda,
    Nie wzmacnia nikogo,
    Zgasło, niczym płomień świecy,
    Zdmuchnięty przez,
    Nas...

    "Śmierć a Życie" - Druga część mojej weny twórczej : ) Tytuł wali prosto z mostu. Po prostu porównałem wszystko, co wiem o śmierci, i wszystko, co doświadczyłem w życiu i porównałem tu, co jest gorsze

    Śmierć...
    Każdy się jej boi, każdy ją oczernia,
    Jednak...
    Kiedy nadejdzie ten moment,
    Nikt inny nie prosi o nic innego,
    Tylko o to, by przyszła,
    I zabrała go z sobą,
    W podróż,
    Podróż ku wieczności...

    Uważają, że Śmierć to koniec,
    Koniec naszej egzystencji,
    Tego, czym byliśmy,
    Tego, czym jesteśmy,
    Lecz nie tego, czym będziemy,
    Jednak...
    Prawda jest taka,
    Że Śmierć nas ratuje,
    Ratuje przed zniszczeniem,
    Ratuje przed bólem, złem,
    Ratuje przed nami samymi...

    Tak więc,
    Czy powinniśmy bać się śmierci?
    Przecież to ona daje nam ukojenie,
    To ona nas ratuje,
    Dzięki niej wiemy,
    Że chociaż ciało jest martwe,
    Bez duszy, rozkładające się,
    Przez inne istoty,
    To jednak!
    Jednak nic nie stracimy,
    Ale zyskamy,
    Zyskamy to, co chcieliśmy,
    To, czego pragnęliśmy,
    To, czego nie dało się za życia,
    Szczęścia,
    Spokoju...

    Więc,
    Skoro nie Smierć jest zła?
    To co moze być złe?
    Odpowiedź jest prosta,
    Życie...

    =333 Nie mylić mnie z imołem, po prostu miałem wtedy natchnienie po rozmowie z koleżanką(omniom ciom? =3)



    Temat: Coś więcej, niż biurowa toaleta
    - W ostatnich latach zauważyliśmy zmianę - opowiada Tony Rheinberg, dyrektor ds. marketingu producenta łazienek, Armitage Shanks. - Ludzie dochodzą do wniosku, że toalety są ważne dla instytucji i coraz więcej czasu i pieniędzy poświęcają na ich zaprojektowanie. To, co dzieje się na zapleczu, odzwierciedla kulturę organizacji.

    Firmy zaczynają przerabiać toalety, niegdyś najbardziej zaniedbane i nielubiane przestrzenie w budynkach biurowych. - W naszym londyńskim biurze toalety mają granitowe umywalki, podłogi z kamienia i drewniane panele na ścianach - mówi Stephen Sharp, globalny administrator budynków w rosyjskim banku VTB. - To wyposażenie, którego nie powstydziłbyś się w domu. Mamy całkiem ładne prysznice a z toalety i prysznica dla niepełnosprawnych zamiast pomieszczenia zgodnego tylko z przepisami stworzyliśmy swego rodzaju salon kąpielowy. Mamy też prysznice urządzone w pomieszczeniach, które w przeciwnym razie byłyby tylko składzikami.

    Prywatny bank Coutts też ma piękne łazienki. Nie tylko są wyłożone piaskowcem i panelami a armaturę mają taką jak w hotelu. Z głośników sączą się wiersze, tworząc eleganckie tło dla czynności higienicznych zamożnych klientów. Szczególnie urocze jest to, że wszystkie wiersze są autorstwa byłych klientów banku - Byroa, Dickensa i Waltera Scotta.

    W siedzibie Google'a w Mountainview w Kalifornii łazienki również stanowią odbicie filozofii firmy. W tym roku zainstalowano zaawansowane cyfrowe toalety wyprodukowane przez japońską firmę Toto. Wśród jej funkcji jest masaż, deodoryzowanie oraz suszenie powietrzem kontrolowane z klawiatury przy sedesie. Jedyną wadą w tej toalecie 2.0 jest fakt, że kierunek w którym jest rozpylana woda do czyszczenia (oczywiście dostosowana do płci) powodował najpierw sporo zamieszania i pomyłek.



    Jeśli chodzi o płeć, to jedną z palących kwestii są toalety koedukacyjne. Uniwersytet w Manchesterze niedawno zniósł nazwy płci na tabliczkach w toaletach (po skargach ze strony transseksualnych studentów). Odtąd są to "toalety" oraz "toalety z pisuarami". W zeszłym roku na unisex przestawiły się biura BBC w Glasgow, przez co pracownice zaczęły się uskarżać, że są narażone na odgłosy "rodem z Parku Jurajskiego". Wiele małych firm nie ma wyboru i utrzymuje wspólną toaletę co na ogół nie powoduje problemów. W niektórych krajach koedukacja w tej materii jest absolutną normą - np. w Szwecji.

    Otrzymanie klucza do toalety dla zarządu bylo zwykle kluczowym kamieniem milowym w życiu karierowicza. Ale w miarę jak w świecie spółek zaczęła obowiązywać moda na egalitaryzm, takie przywileje niemal w całości zniknęły. Jak głosi pewien kawał, wciąż jest na świecie wiele kibli dla prezesów, z tym że są wszystkie na pokładach prywatnych odrzutowców.

    Jason Turner, dyrektor ds. projektowania w studiu architektonicznym Swanke Hayden Connell mówi, że tak jak w baku Coutts najpiękniejsze toalety często są przeznaczone dla gości. - Właśnie projektujemy kompleks sal konferencyjnych na ostatnim piętrze dla pewnej grupy inwestycyjnej i toaleta będzie przypominać luksusowy hotel. Ale prezes tej grupy na codzień używa pomieszczeń dla pracowników.

    Zdaniem Turnera rosnąca popularność dojazdu na rowerze do pracy i biegania podczas przerwy obiadowej skłoniła firmy do instalacji natrysków i szafek na ubrania. - Na najwyższej półce mamy kompleksy łazienkowe, które przypominają przebieralnie luksusowych fitness klubów.

    Niektóre firmy, jak opowiada Rheinberg, dokładają niesamowitych starań, by ich toalety były w porządku. - Pracowaliśmy z architektami nad specjalnymi umywalkami. Brytyjskie stowarzyszenie architektów zbudowało nawet pełną makietę toalety, by badać ergonomię korzystania z niej i ułatwić proces czyszczenia. Niektórzy myślą o najdrobniejszych szczegółach, jakie możecie sobie wyobrazić.

    Ale i tak w wielu instytucjach toalety pozostaną tym, czym są. Zdaniem Rheinberga w jego firmie wiele tych pomieszczeń jest zwyczajnych - bo na przykład znajdują się w fabrykach i muszą być mocniej skonstruowane niż te w biurach. Poza tym chodzi o koszty - zwykle buduje się je na końcu i jeśli deweloper przekroczył budżet, to znajduje w tym miejscu pole do oczywistych oszczędności.

    To wielki wstyd, mówi Turner: “Toalety naprawdę są ważne dla personelu. Co więcej, w dzisiejszych biurach typu open-space są to jedyne miejsca, gdzie można zamknąć za sobą drzwi i zażyć trochę prywatności”.

    The Financial Times Limited 2008



    Temat: JAKIE SĄ ULUBIONE WASZE TEKSTY PIOSENEK
    tym razem dwa piękne teksty z dwóch - mim zdaniem najpięniejszych piosenek z oratorium Tu Es Petrus

    MIŁOŚĆ TO WIERNOŚĆ WYBOROWI

    Gdybym mówił językami ludzi i Aniołów a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca...
    Pierwszy List do Koryntian 13,1

    REFREN:
    Jeśli w szukaniu Bożej mądrości
    Ufać Świętemu Augustynowi
    Miłość - to wybór drogi miłości
    I wierność wyborowi..

    Czym klęska i czym wielkie brawa
    Czym leczyć gorycz bezradności
    Czym sukces i czym wielka sława
    Gdy w życiu nie ma się miłości

    Czym dom pachnący goździkami?
    Czym domu pobielone ściany?
    Gdy brak miłości między nami
    Gdy się w tym domu nie kochamy

    REFREN:
    Jeśli w szukaniu Bożej mądrości
    Ufać Świętemu Augustynowi
    Miłość - to wybór drogi miłości
    I wierność wyborowi..

    Czym wyśpiewane z serca pieśni
    Czym najcudniejsze w pieśni słowo
    Czym smak truskawek i czereśni
    Bez tego kogoś co jest obok

    Czym susza i uschnięta jabłoń?
    Czym bieda i wysokie ceny?
    Gdy na nas takie szczęście spadło
    Że wzajem kochać się umiemy

    REFREN:
    Jeśli w szukaniu Bożej mądrości
    Ufać Świętemu Augustynowi
    Miłość - to wybór drogi miłości
    I wierność wyborowi...

    JEDENASTE

    Gdybym też miał dar prowokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką
    wiedze i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił a miłości bym nie miał byłbym niczym...
    Pierwszy List do Koryntian 13,2

    REFREN:
    To co złe zawsze obok dobrego
    Czasem zło czasem dobro zwycięża
    Nie pożądaj żony bliźniego
    Nie pożądaj cudzego męża

    Nic nie boli jak ból czyjejś zdrady
    Która nigdy nie znika pod blizną
    Nie cudzołóż z inną kobietą
    Nie cudzołóż z innym mężczyzną

    Wiosną auta i tramwaje ciszej
    Gdy się kwiecień pochyla nad miastem
    Gdy wyśpiewa ptak tak, że usłyszysz
    Przykazanie wśród bzu jedenaste

    Cóż nad jaśmin i westchnienie wiosny
    Kiedy dłonie do siebie się tulą
    Co nad pierwsze wiersze miłosne
    Jedenaste to nie sprawiaj bólu

    REFREN:
    To co złe zawsze obok dobrego
    Czasem zło czasem dobro zwycięża
    Nie pożądaj żony bliźniego
    Nie pożądaj cudzego męża

    Nic nie boli jak ból czyjejś zdrady
    Która nigdy nie znika pod blizną
    Nie cudzołóż z inną kobietą
    Nie cudzołóż z innym mężczyzną

    Zanim chłopak się spotka z dziewczyną
    Żar południa zastygnie nad miastem
    I przyniesie spod lasu na rynek
    Przykazanie o łzach jedenaste

    Jedenaste to zechcieć uwierzyć
    Że ktoś umiera z kochania braku
    W jedenastym różaniec pacierzy
    By nikt wokół z miłości nie płakał

    REFREN:
    To co złe zawsze obok dobrego
    Czasem zło czasem dobro zwycięża
    Nie pożądaj żony bliźniego
    Nie pożądaj cudzego męża

    Nic nie boli jak ból czyjejś zdrady
    Która nigdy nie znika pod blizną
    Nie cudzołóż z inną kobietą
    Nie cudzołóż z innym mężczyzną

    Jesień stroi się w palto ze złota
    Kiedy liście fruwają nad miastem
    Z dymem ognisk na polach i słotą
    Przykazanie śle wiatr jedenaste

    Jedenaste z pragnienia się złoży
    Kochać sercem i kochać z ufnością
    Jedenaste oznaczać też może
    Nie zabijaj w kimś drugim miłości

    REFREN:
    To co złe zawsze obok dobrego
    Czasem zło czasem dobro zwycięża
    Nie pożądaj żony bliźniego
    Nie pożądaj cudzego męża

    Nic nie boli jak ból czyjejś zdrady
    Która nigdy nie znika pod blizną
    Nie cudzołóż z inną kobietą
    Nie cudzołóż z innym mężczyzną

    Jesień stroi się w palto ze złota
    Kiedy liście fruwają nad miastem
    Z dymem ognisk na polach i słotą
    Przykazanie śle wiatr jedenaste

    Jedenaste z pragnienia się złoży
    Kochać sercem i kochać z ufnością
    Jedenaste oznać też może
    Nie zabijaj w kimś drugim miłości

    Refren:
    To co złe zawsze obok dobrego
    Czasem zło czasem dobro żwycięża
    Nie pożądaj żony bliźniego
    Nie pożądaj cudzego męża

    Nic nie boli jak ból czyjejś zdrady
    Która nigdy nie znika pod blizną
    Nie cudzołóż z inną kobietą
    Nie cudzołóż z innym mężczyzną

    piękne,prawda?




    Strona 2 z 2 • Zostało znalezionych 57 wypowiedzi • 1, 2

    Design by flankerds.com