Menu
menu      Strona Główna
menu      Pielgrzymka Lublin Częstochowa 2007
menu      pielgrzymka do Częstochowy Forum
menu      Pielgrzymka Koszalińsko Kołobrzeska
menu      pielgrzymka papieska 1978
menu      Pielgrzymka Suwałki Wilno
menu      pielgrzymka Zakopane Papieża
menu      Piesza Pielgrzymka Tarnowska
menu      Piesza Pielgrzymka Warszawska
menu      Pielgrzymka do Francji
menu      Pielgrzymka Gniezno
gry barbie hous cutenews pl heyah parametry konfiguracyjne kamagra sales uk

Oglądasz posty wyszukane dla zapytania: PIELGRZYMKI WYCIECZKI





Temat: Śmieszne nazwy polskich miast i wsi
1. Skoki (wielkopolskie)
Autentyk w czasie pielgrzymki Papieża do Polski w 1983: transparent na rynku "Skoki z Papieżem"

2. Wycześniak (ok. Skierniewic).

3. Mokra P. (tak na drogowskazie, okolice j.w.)

4. Tabliczka na starej drodze nr 2 w okolicach Sochaczewa: "Muzeum Sromów" (a to proszę wycieczki srom Katarzyny Medycejskiej" :-)))



Temat: Nieatrakcyjna Łódź
Łódź atrakcyjniesza zagranicą niż w Polsce
Łódź ma większe szanse na promocje zagranicą niż
w Polsce. Zmieszanie carskich parków z 19wiecznymi fabrykami
jak w stanie Nowy Jork, z Secesją i do tego to że było to budowane w trzech
alfabetach (hebrajaski, cyrylica, łaciński), w czterech językach i czterach
wyznaniach jest fascynujace dla człowieka zachodu.

W Polsce nie ma mitów wielokulturowosci i apoteozy mieszkanki stylów czy kultur.
Do tego jest to carska konstrukcja zrobiona rękoma i Żydów
i Niemców i niepiśmiennych Polaków.

Łódź ma się nijak do polskich mitów. Mitów jak walka narodowa, sarmatyzm,
kościół katolicki itp.
W Polsce dla Polaków
lepszy rynek maja pielgrzymki do Częstochowy czy wycieczki do Krakowa.

Promocje Łodzi na rynku polskim to prawie strata pieniędzy.






Temat: Premiera filmu o Papieżu
mam nadzieję, że będą organizowane jakieś pielgrzymki do kin oraz obowiązkowe
wycieczki szkolne.
Moim skromnym zdaniem w kasie kin powinni stać księża z listami obecności i
księgami parafialnymi.
Nie może być tak, że jakiś parafianin nie będzie obecny na tym filmie,
wszystkim tym którzy nie przyjdą proponowałbym zrobić odpowiedni wpis do akt.
A potem poczekać poczekać - przyjdzie koza do woza - ślub, bierzmowanie,
pogrzeb.
"Jak wy traktowaliście obowiązki swoje tak i ja was teraz wypluwam."



Temat: typologia wyjazdów g ó w n i a n y c h
typologia wyjazdów g ó w n i a n y c h
1. Wyjazdy z rodzicami- wydasz mnóstwo kasy, odpoczynek psychiczny
niemożliwy, odmienne oczekiwania i ... generalnie klapa

2. Wyjazdy z partnerem/partnerką z pobytem u jego/jej znajomych na dodatek z
pracy- wydasz kase, czujesz sie jak łoś... totalny brak wyobraźni
partnera/partnerki- skazywanie drugiej osoby na towarzystwo, w którym
dominują tematy zawodowe i plotki na temat kolegów/koleżanek z pracy... klapa

3. Wyjazd na tydzień do teściów- skazywanie drugiej połówki na brak
jakiejkolwiej swobody... klapa totalna

4. Wycieczki kółka różańcowego i pielgrzymki



Temat: A może tak własna wycieczka z biurem podróży
Ines napisała:
>Wez sie lepiej zapisz na jakas pielgrzymke z kosciola...
na wycieczki pielgrzymki jeździ moja mama .. ja nie jadę bo za podobną
wycieczkę w innym biurze zapłacę dwa razy mniej... wiesz jakie biuro się tak
ceni?



Temat: Pytanie o wycieczki do grobu papieskiego
Pytanie o wycieczki do grobu papieskiego
przypominam o tym, że do grobu Papieża będą pielgrzymki a nie wycieczki (sic!)



Temat: Czy mozna na pielgrzymkach pofiglowac
codzienne strzelanie lasek jest wliczone w cenę wycieczki (pielgrzymki jak kto
woli). Dopiero teraz się o tym dowiedziałeś?



Temat: Mam 22lata, jestem w ciazy, czemu musze ustepowac?
Bo my Polacy wszyscy kochamy Papieża i bierzemy z niego przykład. Zapominamy
tylko o tym zaraz po jego wyjeździe lub po powrocie z wycieczki/pielgrzymki do
Watykanu.



Temat: wikary
Na takiego księdza czekaliśmy. Chętny do pracy z młodzieżą, aktywny, kontaktowy.
Ciągle coś się dzieje; organizuje spotkania ministrantom, wycieczki lub pielgrzymki dla młodzieży, przedstawienia. Same superlatywy pod jego adresem ode mnie.



Temat: Bawaria
Bawaria
Tylko prosze mnie nie oskarżać o lenistwo, że zamieszczam ten wątek:)
Ale gdyby ktoś szukał pilota do Bawarii to polecam się;) Wycieczki,
pielgrzymki, pomoc w opracowaniu programu itd. więcej na maila a.brzoska@wp.pl



Temat: sponsoring
Jeżeli jesteś Żydówką to może być trudne tą drogą, ale w Kościół Katolicki
często organizuje dość tanie wycieczki/pielgrzymki do Ziemi Świętej. Ceny są o
wiele tańsze niż poprzez biuro podróży.



Temat: Placz i zgrzytanie zebow w kazdy piatek !!!!!!!!!!
Regulacja uciech kalendarzem KK
Radosc tylko w okolicach Bozego Narodzenia, wycieczki pielgrzymki. W piatki
biczowanie i palenie heretykow.



Temat: Kibice Turowa dostaną autokar za milion złotych!
Najlepiej jakby im kupili jakis autobus produkowany w Polsce.

A co do kosztow utrzymania, to moga go udostepniac na jakies wycieczki czy
pielgrzymki za oplata.



Temat: Kropiwnicki ogranicza wyjazdy i leci do Armenii
Kropiwnicki ogranicza wyjazdy i leci do Armenii
A może powinien zacząć płacić ze swoich za swoje pielgrzymki i wycieczki?
Wtedy na pewno by zaczął oszczędzać.



Temat: Sosnicowice-Annaberg. Kto idzie?
byłam juz parę razy w Częstochowie i muszę przyznać,że nigdy nie trafiłam tak
żeby było tam mało ludzi,spotykałam pielgrzymki i wycieczki z różnych stron
Polski i zzagranicy,być może kiedyś mi się uda trafić na spokojniejszy dzień bez
tłumów



Temat: Radni będą radzić nad poborami prezydenta
przepraszam, a kto jezdzi na wycieczki czy pielgrzymki?



Temat: Radni będą radzić nad poborami prezydenta
Gość portalu: aaaa napisał(a):

> przepraszam, a kto jezdzi na wycieczki czy pielgrzymki?
-no właśnie kto?



Temat: Niewierzace rodziny
tak religia jest w szkole, księza/katecheci nie raz organizują wycieczki -
pielgrzymki - np.: bardzo modne sa po komuni do Czestochowy
po podpisaniu konkordatu -religia jest w szkole- chodz i mi -katoliczce to nie
odpowiada




Temat: zamienili zbójce
A skąd toto ma wiedzieć jeśli jedyne totos wycieczki to pielgrzymki z innymi
beretami?



Temat: Co po Egipcie?
Izrael- moje marzenie od lat, ale zupełnie nie wiem czy i gdzie można znaleźć
jakieś wycieczki (pielgrzymki?) , najlepiej niewiele droższe od tych do Egiptu?



Temat: Poc o izraelskie wycieczki przyjezdzaja do Polski?
gruby napisał:

> Niezłą analogią sa także polskie pielgrzymki do Czestochowy i Rzymu

tak włosi ,rosjanie nam sponsorują wycieczki



Temat: Uczniowie naćpali się na pielgrzymce!
Kiedys,to byly wycieczki do teatru,do filharmonii,do kina.A teraz nudne
pielgrzymki po sanktuariach wiec sie dzieciaki nudzą.




Temat: Prymas Glemp: zło może być zwyciężone
Wiadomo szkopy na wycieczki pedofilskie
w Polsce kosciol jakos woli organizowac pielgrzymki do Czestochowy niz do
Tajlandii na igraszki z dziecmi :))))))))



Temat: Starali się jak o dożynki, a nie Euro 2012
Bo my od Faustyny
Jak się ma dewotów we władzach to tylko pielgrzymki,celebry koscielne i
wycieczki organizować potrafią a i tak nie do końca.



Temat: Bezczelni pielgrzymi.
Szklankę wody podam każdemu. Ale bez przesady z tym prasowaniem - do pielgrzymki
jak i do każdej wycieczki można sobie przygotować ubranka.



Temat: Rzym - z biurem podróży.
Rzym - z biurem podróży.
Witam serdecznie. Bardzo proszę o informacje o biurach podróży organizujących
autokarowe wycieczki do Rzymu (nie pielgrzymki).Dzięki.



Temat: bardzo proszę przeczytajcie
bardzo proszę przeczytajcie
hej
mam marzenie zabrac mamę na urodziny do rzymu. nie stać mnie jednak na
wycieczki, które widziałam na stronach. czy komuś wpadła w ręce naprawde
tania oferta krótkiej pielgrzymki? baaaaaaaaaaardzo proszę o pomoc



Temat: Co po Egipcie?
jeszcze nie tak dawno to parafie organizowaly oczywiscie za pośrednictwem biur
podróży pielgrzymki / czyt. wycieczki / do Izraela do Ziemi Świętej .
Ciekawe czy w obecnej sytuacji międzynarodowej ktoś się jeszcze tym zajmuje ??



Temat: Z jakim biurem do Ziemi Świętej??
Z jakim biurem do Ziemi Świętej??
Witam. Bardzo proszę o radę, opinię o biurach podróży, które
oraganizują wyjazdy (pielgrzymki) do Ziemi Świętej. Szukam dobrej
wycieczki dla swoich rodziców i bardzo zalezy mi na sprawdzonym
biurze i dobrych warunkach. Dziękuję



Temat: Foczki maja ladne oczki
Do #-a o robakożernej papudze Luce i innych gadach
Gość portalu: luka napisał(a):

> Gość portalu: # napisał(a):
>
> > Czytajac Was wspominam "Monachomachie" czy "Anty..."
> > z lektur szkolnych i zdziwienie, gdy w mym lubelskim
> > okresie przekonalem sie, ze naprawde u Dominikanow
> > sa dwie symetryczne, pieknie inkrustowane , biale
> > ambony w centralnej czesci kosciola, wysuniete do siebie,
> > gdzie toczono slynne dysputy o ilosci diablow na glowce szpilki.
> >
> >
> > Nie od parady sie mowi, ze:
> >
> > "diabel tkwi w szczegolach"
> > Panowie przyznaje Wam prawo do
> > jednodniowej pielgrzymki pardon wycieczki do Lublina.
> > Oraz medal w pstaci szpilki z glowka diabla !
> >
> > Czy nie zapomnialem o jakims istotnym szczegole... ?
>
> Zapomniałeś, drogi Haszu. Ale od tej chwili milknę jak dobrze zasypany grób.

Tradycyjnie nie zgadzając się z mym uczonym kolegą Luką stwierdzam, że:
1. Twój medal jestem skłonny przyjąć, pod warunkiem:
a. uprzedniego ostatecznego ustalenia, ile diabłów zmieści się na ostrzu szpilki,
b. umieszczenia ich tam w wyżej ustalonej liczbie.
2. Pielgrzymka (wycieczka itp) do Lublina oraz samo miasto źle mi się kojarzy.
Jeśli musi to być pielgrzymka, to wolę do Częstochowy, jeśli może być wycieczka,
to proponuję w Tatry, gdzie duch mój często ulata, byle z ominięciem centrum
Zakopanego, którego nie znoszę. Ewentualnie może być Kraków, jako dwa w jednym.
Mogą też być tereny leśne z ambonami myśliwskimi, które możnaby zaadaptować na
ambony dyskusyjne. W aspekcie tematu wątku ma to niebagatelne znaczenie.

Chyba nie żadam za wiele?




Temat: Toruń pobił turystyczny rekord
> Inna ciekawostka jest np. to moj znajomy wlasciciel dosc znanego
> w Toruniu mowil, ze podaje zawsze zanizona statystyke liczby gosci
> i ze tak robia tez czesto inne hotele. Dlaczego? Zeby zniechecic
> potencjalnych inwestorow, ktorzy jak widza, ze srednie oblozenie
> hoteli w Toruniu wynosi 45% to nie bardzo sie tu oplaca inwestowac.

Widzisz teraz podales fakt o ktorym wielki Szmak czy wielki zaleski
nie ma zielonego pojecia
To jest glabszy temat

> Z zatrzymywaniem turystow we Wloszech nie radza sobie takie miasta
> jak Padwa, czy Pizza. Kazdy tam wpada na 2-3 godziny i wypad dalej
> bo czekaja Florencja itp.

I masz tu racje ale nie zmienia to faktu ze miasto musi zainwestowac
w atrakcje
Dla Szmaka
Atrakcja - cos co przerasta osla i Filusia

> Jedyna wazna rzecza jest powstanie szkoly lesnej na Barbace co
> spowoduje wydluzenie pobytu wycieczek szkolnych i wiekszy ich ruch.
> Ale ile takich wycieczek jest wstanie wessac Barbarka?

wazne jest aby Zaleski podjal decyzje o wspomozeniu czegos co moze
przyciagnac turyste/przyciagnac na dluzej
to moze byc Barbarka badz cos innego, tym na pewno nie jest filus
dyzurny argument Szmaka
niech zrobia konkurs i dofinansuja

> Ciekawe, czy do liczby turystow sa wliczane wycieczki/pielgrzymki
> na Zwirki i Wigury.

czesc kazdej wizyty czy do Rydzyka (chcialbym przy okazji zaapelowac
o kadry dla GW bo cienko przeda) czy na hokej czy biznesowej czy
rodzinnej konczy sie Starym miastem a taka wizyta prawie zawsze
konczy sie pamiatka czy wypiciem piwa czy zjedzeniem kotleta
Efekty sa bo zauwazasz ze knajpy sa pelne a np w B pusto choc to
metropolia




Temat: Infomaty mają rok. I jaki z nich pożytek?
Powiedzmy sobie szczerze Częstochowa to nie Kraków nie Wrocław i nie
Warszawa ani nawet nie Łódź gdzie atrakcji dla potencjalnego turysty
jest coś niecoś albo nawet (jak w przypadku Krakowa) bardzo dużo. W
takich miastach infomaty mają sens. W naszym mieście gdzie po za JG
atrakcji niema budowanie czegoś takiego mija się z sensem. Dlatego
infomaty się nie sprawdziły - bo i nie mogły się sprawdzić -
chętnych do używania takiego czegoś po prostu niema. Dodatkowo tzw.
turystów indywidualnych jest u nas stosunkowo niewiele. „Turyści”
częstochowscy to niestety w 95% pątnicy lub wycieczki polskie lub
zagraniczne "zaliczające" Jasną Górę, jako jeden z punków programu
wycieczki. Tak jedni jak i drudzy przybywają w grupach
zorganizowanych (są to albo pielgrzymki albo wycieczki autokarowe) a
tym jakiekolwiek, infomaty są do niczego nie potrzebne. Pozostałe 5%
najczęściej też udaje się w kierunku, JG tak, więc im wystarczą
tablice kierunkowe i ewentualne możliwość otrzymania darmowego planu
centrum miasta. Mieszkańcom na dobrą sprawę też nie chyba, że jako
miejsce dostępu do Internetu, ale z uwagi na to, iż ogromna
większość stron jest tam zablokowana to użyteczność Internetu z
infomatu jest niezbyt wielka.
Podsumowując mój wywód - pomysł, z infomatami był niestety
całkowicie chybiony. Za spora kasę zamontowano coś, co do niczego
nikomu na dobrą speawęnie służy i jest po prostu zbędne. Pozostaje
sprawa, co dalej z tym cudem techniki zrobić? Osobiście jestem za
likwidacja czegoś, co do niczego nie służy (i niestety prosi się o
zdemolowanie przez osobników mających nadmiar energii) - komputery,
co są zamontowane w infomatach zapewne w wielu częstochowskich
szkołach mogą posłużyć do jakiś bardziej sensownych celów. A jeśli
tam są one zbędne to zawsze można je sprzedać a pieniądze wydać na
jakiś sensowniejszy cel lub po prostu przekazać na jakiś cel
szlachetny tu juz inwencja jest po stronie naszych decydentów.




Temat: Religia w przedszkolu - co sądzicie?
Jestem zdania, że państwowe szkolnictwo nie powinno prowadzić kształcenia w
kierunku, który z definicji dla niektórych dzieci jest wykluczony. Wszystkie
inne zajęcia nadobowiązkowe są dostępne dla wszystkich, którzy się na nie
zdecydują, a nieuczestniczenie w nich nie kategoryzuje, nie naznacza dziecka
negatywnie - ot, jeden chodzi na angielski, drugi na pływalnię, trzeci na
muzykę albo kółko historyczne. Natomiast nieuczestniczenie w religii dziecko
naznacza, zwłaszcza że na religię chodzi zdecydowana większość, więc jest
osamotnione.
Nie ma się co oszukiwać, ale w przypadku bardzo małych dzieci - w przedszkolu
czy w szkole podstawowej - ktoś, kto nie chodzi na religię, na pewno jest
niedobry i pójdzie do piekła (Pan Jezus, Matka Boża, aniołki są dobre? Uczyć
się o nich jest dobrze? Dobrzy idą do nieba, źli do piekła? Ta jedna
dziewczynka nie uczy się o nich? - czy ktoś spodziewa się po małych dzieciach
głębszej refleksji filozoficznej?). Na dodatek jeśli nie katechetka, to część
rodziców - dowiedziawszy się, że ta dziewczynka nie chodzi na religię, wyraża w
domu na ten temat swoją opinię ("bo to zawsze była taka komusza rodzina", "a
czego się spodziewać, pewno jakieś jehowy" itp.) - no i mamy dziecko, które
zaczyna prosić mamę i tatę: zapiszcie mnie na religię. Czy powinni to zrobić,
choć ich przekonania są zupełnie inne? A co mają zrobić, jeśli dziecko nawet
ich nie prosi, tylko po prostu zaczyna chodzić na religię (wolny słuchacz),
gdzie jest entuzjastycznie witane przez katechetkę?
To wszystko nie jest wymyślone - w przedszkolu, do którego uczęszczała moja
wnuczka (wyboru nie było) - były jeszcze takie atrakcje, jak organizowanie
przez katechetkę dla całego przedszkola jasełek i śpiewania kolęd dla rodziców,
próby trwające we wszystkich grupach nie tylko w czasie katechizacji, z
udziałem "pań"przedszkolanek, a w pierwszej i drugiej klasie podstawowej -
"wycieczki" - pielgrzymki klasowe, też z udziałem wychowawczyni, do
niedalekich miejsc kultu (innych wycieczek nie organizowano).
Mamy państwo wyznaniowe, ot co, a bycie niewierzącym jest powodem dyskryminacji.



Temat: Jak bawi się Młodzież Wszechpolska?
Młodzież Wszechpolska powstała w 1922 roku z inspiracji Romana Dmowskiego,
jednego z najwybitniejszych polityków w historii Polski, przed wojną
największa, skupiająca niemal 70 tysięcy studentów, organizacja młodzieżowa.
Okres wojny i okupacji a następnie lata komunizmu naznaczyły się wymordowaniem
Narodowców, którzy przez okupantów uważani byli za trzon zwalczanej przez
siebie polskości. Na odrodzenie Młodzieży Wszechpolskiej trzeba było czekać do
roku 1989. Roman Giertych, wnuk Jędrzeja Giertycha, przedwojennego działacza
narodowego, polityka i wychowawcy młodzieży, doprowadził do reaktywowania
organizacji w dniu 2 grudnia 1989 roku. Dzisiaj Młodzież Wszechpolska, licząca
około 2 tysiące działaczy, to największa i najbardziej dynamiczna organizacja
społeczno-polityczna w naszym kraju.

Nauka - poznajemy historię, uczymy się działać na różnych płaszczyznach - każdy
tam gdzie czuje się mocny - od kół naukowych, organizacji młodzieżowych,
społecznych, religijnych, sportowych, aż po działalność polityczną.

Praca - organizujemy cykliczne spotkania, wykłady, uroczystości i manifestacje,
akcje społeczne i kulturalne, wydajemy własne pisma, tworzymy muzykę.

Zabawa - organizujemy sobie czas wolny, obozy wypoczynkowe - żeglarskie,
wędrowne, wspólne wycieczki i pielgrzymki, wspólnie uprawiamy sport.

"Celem głównym Młodzieży Wszechpolskiej jest wychowanie członków w duchu
wartości narodowych i katolickich oraz wykształcenie w nich pełni poczucia
obowiązków patriotycznych tak, by na każdym stanowisku starali się być
pożyteczni Ojczyźnie."
(Art. 3 Statutu Młodzieży Wszechpolskiej)

Młodzież Wszechpolska to nowoczesny patriotyzm - tradycja i nowoczesność w
jednym. Działamy na różnych płaszczyznach odnosząc coraz większe sukcesy.
Zdecydowanie sprzeciwiamy się ogłupianiu i demoralizacji młodzieży. Nie
tolerujemy bierności w życiu publicznym. Wspieramy postawy aktywne i twórcze.
Chcemy, aby nasi rówieśnicy byli nie tylko dobrze wykształceni, ale również
świadomi praw rządzących życiem społecznym i publicznym.

A może się czepiamy???




Temat: ____________________Monte Casino__________________
Rakiety Patriot Polaka spod MonteC broniły Izraela
a Ty tak się MU żmijko odwdzięczasz?

"Władze komunistyczne w PRL starały się pomniejszyć wysiłek
zdobywców wzgórza.

Jednak Polacy nie zapomnieli o nich, w zwykłych domach czczono ich
pamięć. Feliks Konarski Ref-Ren, autor Czerwonych maków na Monte
Cassino stworzył przez dziesięciolecia istnienia PRL jeden z hymnów
niepodległości, który śpiewało się (w każdych okolicznościach) w
postawie zasadniczej (na baczność). Była to cywilna demonstracja w
latach 1945-1956 – pełni stalinowskiej dyktatury.

Bitwę przybliżył czytelnikom serią reportaży i książek Melchior
Wańkowicz (Szkice spod Monte Cassino i Monte Cassino) napisanych na
podstawie relacji żołnierzy niemal wszystkich stopni. Po powrocie
Wańkowicza do kraju w roku 1956 opublikowano ocenzurowane wydanie
jego reportażu. Wzgórze (innym narodom znane głównie jako siedziba
klasztoru) stało się pomnikiem polskiego oręża. Po odzyskaniu
niepodległości, dziś w planie niemal każdej polskiej pielgrzymki czy
wycieczki turystycznej do Włoch znajduje się odwiedzenie cmentarza
poległych tam żołnierzy i złożenie im hołdu.

W książce Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm Amerykanie z wyboru i inni,
w której znajduje się wywiad ze

_________Zdzisławem Julianem Starosteckim (konstruktorem głowicy
rakiety "Patriot")______________________

opisującym inaczej niż Wańkowicz (reporter) przebieg wypadków
podczas decydujących momentów bitwy. Nie zmienia to jednak
zasadniczej oceny opisu i znaczenia wysiłku 2 Korpusu w bitwie i
całej kampanii włoskiej aliantów."




Temat: Urząd Miasta - plecami do turystów !!!
>>Mam nadzieję, że jednak zostanie pan radnym - bo w tym miejcu można nauczyć
się skromności, współdziałania i pokory. I dojrzałego spojrzenia na miasto.<<<

Tak tak Panie rzeczniku tu ma Pan racje,ale Pan sie niczego nie naumiał w
Urzedzie, moze w nowym miejscu pracy bedzie lepiej?

Jeśli chodzi o turystow-pielgrzymow to pisalam juz na tym forum jak przyjechali
do Cz-wy......nie NA JASNĄ GÓRE!!!.pielgrzymi z Chojnic.
Akurat tak sie zlozylo ze przyjacjhali z ta grupa moi znajomi.
Jakie bylo moje zdziwienie gdy nagle ok. 9 rano zadzwonil telefon i znajomi
poprosili mnie zebym ich zabrala z parkingu, bo maja 4 godziny wolnego i nie
wiedza co ze soba zrobić.
Swiętości juz zaliczyli i teraz cala grupe zostawili na parkingu.

Coz mialam zrobic.....wsiadlam w samochod i zabralam ich.
Obwiozłam po Czestochowie, porobilam zdjecia pokazalam to co uwazalam ze
powinni zobaczyc.
Olsztyna nie zdazylismy zobaczyc Po powrocie do Chojnic zadzwonili i opowiadali
jakie bylo zdziwienie i zazdrosć pozostalych zmeczonych lazeniem po terenach
podjasnogorskich, pielgrzymow, ktorzy nie widzieli tego co oni.
Podziekowaniom nie bylo końca.

I co na to nasza Władza nastwiona i mowiaca ciagle o pielgrzymach?

Klasztor ściąga cala kase i nie daje miastu NIC.
Program, wycieczki do nas to TYLKO JASNA GORA kościol Barbary ,kramy na Barbary
i Claromontana.

Same rozdawanie ulotek, planow czy informatorow to jeszcze malo.
Pielgrzymi turyści wessani przez Klasztor SAMI nie rusza w miasto, ktorego nie
znaja.

Trzeba by moze jakos wcisnac w program wycieczki zwiedzanie miasta, Jury.
I tu powinien iść nacisk.

Kraków poza Wawelem ma jeszcze Stary Rynek, kościoly, a my?

MY MAMY PIELGRZYMOW i brud jaki zostawiaja pielgrzymki przechodzace przez
miasto,
Klasztor ma Pielgrzymów i piemniądze z nich

Odsłanianie pomników nie ściagnie do nas turystow i nie da nam kasy.

DOBRE CZASY CZESTOCHOWY - BIS




Temat: Jakie biuro pielgrzymkowe możecie polecić.
To chyba raczej sa okazyjne wycieczki pielgrzymkowe .. przynajmniej ja na
takiej byłem z dziesięc lat temu ...

załapałem sie z synem jako uzupełnienie składu pielgrzymki do Fatimy z
parafii M.B Fatimskiej z Łodzi ...

obejmowała ta pielgrzymka rózne sanktuaria w La Salette w Hiszpanii w
Mariacelle W Fatimie I Lourdes I Padwę i Monte Carlo też ...

ogolnie organizacja wtedy pozostawiała wiele do zyczenia jechalismy ze
dwa dni bez noclegu ...hotele zmieniano po trasie .. cos tam wypadło z
punktów zwiedzania itd ...

czyli trzeba mieć jednak zdrowie bo kilometrów jest dużo a autokar to
nie samolot ...

pewnym minusem takiej jazdy jest to , że często spiewa sie religijne
pieśni w autokarze ... ano taki maja zwyczaj i w każdym sanktuarium
jest msza święta odprawiana przez kapelana pielgrzymki .... wg gustu
oczywiście ...są tacy którzy spiewać lubia ...

oczywiście Lourdes i Fatima niezapomniane ...

techniczna uwaga .. jeśli chcesz z jakis tam wzgledów iśc na kolanach
w Fatimie do kaplicy z Matka Boska to zaopatrz sie w nakolanniki ...
taka trasa to ok 200 m w kazdym razie dużo ... a są tacy co
wracaja spowrotem ....

ale znajoma jechała na objazdówke z normalnego tzn nie z pielgrzymką po
Europie i mieli jeszcze ciekawiej bo Fatima Lizbona Madryt Lourdes ...
a my nie mieliśmy ani Lizbony ani Madrytu ... Barcelone tak ...

ogólnie jednak fajna sprawa raz warto się wybrać

trzeba sprawdzić oferty .. moze cos będzie

pzdr deo




Temat: Infomaty mają rok. I jaki z nich pożytek?
Owszem teoretycznie masz racje, – ale tylko teoretycznie.
Praktycznie miałabyś racje w przypadku każdego innego miasta, ale
nie w przypadku Częstochowy. Dlaczego? Ano właśnie, dlatego iż u nas
tak jak napisałem w swym poście 95% turystów to pątnicy i wycieczki
będące grupami zorganizowanymi. Mające jeden cel, którym jest Jasna
Góra. Oni nie będą, kożywstac z infomatów jak cudowne by one nie
były. Po prostu nie mają na to czasu i nie mają tego w planach.
Dodatkowo z tych 95% ok. 80% to pielgrzymki piesze przybywające na
JG, po czym udające się jedynie w kierunku parkingu na autokar lub
któregoś z dworców odpowiednio PKP lub PKS. Ich nie jest w stanie
zainteresować żadna inna oferta poza JG, bo tylko na JG oni
przybywają. Tak, więc la tych osób infomaty nawet, jeśli by one
tańczyły są po prostu zbędne to samo dotyczy pielgrzymek
autokarowych i wycieczek objazdowych po Polsce z turystami
zagranicznymi dla nich Cz-wa, czyli JG jest po prostu jednym z
etapów, który zaliczają i jadą w inne miejsce – z infomatów
oczywiście tez korzystać nie będą.
Infomaty jak pisałem i napisze to po raz kolejny mają sens w
miastach, do których przybywa spora rzesza turystów indywidualnych i
które to miasta mają do zaoferowania szeroką gamę atrakcji. A przede
wszystkim, jeśli celem tych turystów nie jest jeden jedyny obiekt w
tym mieście.
Problem nie w tym, iż infomaty są złe, bo działanie ich zawsze można
usprawnić tylko w tym, iż są one po prostu sprawą zbędną, bo nie
służ dla nikogo. Specyficzni turyści przybywający do Cz-wy z nich
nie korzystają i nie będą korzystać, bo to specyficzni turyści a
mieszkańcy no cóż też raczej nie a jeśli nawet to są to naprawdę
nieliczne wyjątki na tyle rzadkie, że nie uzasadniają tej
inwestycji.




Temat: Czy kierowca wiedział, że ma specjalne hamulce?
no wlasnie PILOT WYCIECZKI nie jest pilotem do telewizora ani tez tym bardziej
NIE MOZE mowic kierowcy gdzie ma jechac.Tak jak to jest na rajdach...
Chce powiedziec przez to ze kierowca ma wiedziec punkty (fajne miejsca zwiazane
z wycieczka) i potem PATRZAC na mape i ZNAKI ma ustalic trase.(moze sie posluzyc
tez GPS, nawigacja satelitarna, radami od mamy i blogoslawienstwami proboszcza)
Tak byc przynajmniej powinno.
Co tam sie stalo w tym autobusie raczej sie nie dowiemy.
Bo kto przezyl to ma inna wersje.Do tego swiadkowie z tylu (motocyklisci) i
mozemy powiedziec ze:
1 nie powinni jechac droga, ktora ma zakaz dla autobusow i innych ciezkich
2 chyba juz nie mozemy pluc na tego 22letniego kierowce, ze nie mial
doswiadczenia, ze to, ze tamto, ze kozaczyl - on juz zaplacil cene najwyzsza za
ten blad...
3 GPS a nawigacja satelitarna TO NIE TO SAMO, wiec po co mowic o zakazach - to
jest tylko instrument, kolejny gadzecik w aucie (tez w Autobusach i TIRach)
ktory ma ulatwic kierowcy orientacje GDZIE JEST, nawigacja mowi gdzie
EWENTUALNIE moglby jechac do celu.Poprostu wskazuje droge...
4 zamiest bawic sie w inzynierow ruchu drogowego mozna zmowic 'wieczny
odpoczynek' (w przypadku katolikow) w ramach pamieci ofiarom tego strasznego
WYPADKU...
5 wypadek to takie cos co sie zdarza, wiec co by bylo gdyby... raczej juz nic
nie zmieni.
...z moze jakbym nie pojechal przez Moczydlowo to bym nie zabil tego rowerzysty
bez swiatel, albo moze jakbym jeszcze napil sie herbaty to on by pojechal i
bysmy sie nie spotkali...
Niegdy nie bylem w Moczydlowie (pozdrawiam mieszkancow) ale nie mozemy W TAKICH
sytuacjach wieszac ludzi bo akurat maja cos z tym wspolnego.
Przeciez gdyby ktokolwiek, cokolwiek mogl zrobic to by zrobil...
Tragiczne to wszystko.
Mozemy powiedziec - o Jezu z pielgrzymki jechali i caly czas sie modlili...
i co ? w Vizille Bog nie ma zasiegu?!
bagatela 500 autobusow przejechalo tam i pojechali dalej a ten mial numer 501...
Wypadek.
Moj Boze.




Temat: Kabaty - odradzam!!!
No więc moi drodzy...
Jak na razie nie czuję się specjalnie związany z Kabatami - miejscem, w którym
przyszło mi zamieszkać, ale mam kilka spostrzeżeń, które przemawiają ZA
wprowadzeniem się do tej dzielnicy. Podaję je poniżej, niekoniecznie od
najważniejszej do najmiej istotnej:

1. Rekreacja poza domem
Zielono. Na tyle, na ile może być zielono na przedmieściach Warszawy. Las
Kabacki to tak naprawdę nie las, ale solidny kawał parku, co ma swoje plusy, bo
te opisane "dzikie" fragmenty lasów wokół Białołęki szybko zostaną zaśmiecone,
a Lasa Kabacki jest na bieżąco sprzątany przez służby porządkowe. Nie należy
tam szukać tu dzikości i odosobnienia, podobnie jak nie należy ich szukać w
Parku Saskim. Mnóstwo spacerujących ludzi - fakt, ciągną tam pielgrzymki, ale
dla mnie nie robi różnicy. Ktoś tu już pisał o przenoszeniu się w Bieszczady w
poszukiwaniu samotności. Dla naprawdę chcących - polecam dalsze wycieczki
rowerowe w kierunku Zalesia. Niedługo powstanie tu aquapark (za śmierdzącym
Tesco) i Centrum restauracyjno kawiarniane obok parku przy Jeżewskiego (coś
jak "Stara Papiernia"). Multikino 2 przystanki M, można wypić browarek podczas
seansu.

2. Zabudowa
Zdecydowanie najgorszy punkt (architektura dość czerstwa, trochę getto,
majtkowe kolory buudynków przy Wąwozowej, ciekaw jestem KTO QRFA z wydziału
architektury pozwolił na takie syfiaste pastele, róże i błękity, rzygać się
chce) ale plusem jest to, że w odróżnieniu od reszty Ursynowa zdecydowanie
dominuje to nowa zabudowa. Ma to przełożenie m.in. na to, że: jest mnóstwo
małżeństw z małymi dziećmi a w okolicy nie ma bram i klatek schodowych, gdzie
młode obszczymury mogłyby wciągać dym z fajeczki i łykać browary, zaczepiając
lokatorów. Zdecydowanie wybieram płacz maluszka w wózku niż bandę gnojków na
klatce schodowej. Polecam wycieczkę w Okolice duktu Kabackiego, gdzie
znajdziecie śliczne, wewnętrzne (podwórkowe) ogrody jakie widziałem w iszpanii
(chyba są one w budynkach SM "Kwadrat". Plusem jest zmuszanie lokatorów do
zakupu miejsc parkingowych wewnątrz budynków, co powoduje, że nie ma na
Kabatach wielkich parkingowni, zaśmieconych i cuchnących spalinami.

cdn.




Temat: Ratujmy Kamot !!!
moja wypowiedz nie dotyczyła tego jak znależdż pracę czy nowe ofert
pracy .Moja wypowiedz dotyczyła jak uratowąć to co jeszcze
jest.Chyba nie zostałem dobrze zrozumiany ,więc postaram sie
posłuzyć porównaniem.

Byłem kiedys świadkiem protestu we Francji.Był on bardzo uciążliwy i
mimo wszystko widziałem zrozumienie u osób które były jego
ofiarami.Widziałem także protest na zachodzie Polski i tutaj też
reakcja była podobna ,pelne poprcie dla protestujących.

Mielec przy proteście kierowców czy nawet w wypowiedziach na tym
forum wsprawie Kamotu wygląda bardzo mizernie.Zamiast solidarniości
z pracownikami Kamotu czy z kierowcami szukacie winnych ,
potekstów.Prawda jednak jest taka że nie widzicie zależności że
jeżeli Kamot padnie to was też to dotknie ,prędzej czy póżniej ale
dotknie i was.Co do wycieczki w stronę KK to ja widzę tutaj
zalezność.Szkoda się rozpisywać jak to powinno wyglądać bo naprawdę
szkoda słów.

Co do wróżenia z fusów co zrobicie jak stanie cała strefa ,będziecie
szukać winnych ,pisać jak ciężko czy zrobić cokoliwek by się ktos
tym zainteresował.Zrobicie to samo jak wczesniej padała WSK ,gdy
nawet dyrektor w podtekstach mówił że na strajk jest za pózno ,za
pózno na protesty a Solidarność wtedy do Biskupa Tarnowskiego
pielgrzymki robiła i to że na Boże Narodzenie strajk się skończył i
owieczki poszły na pasterkę to fakt.

Nie tak dawno obserwowalem straj w Jastrzębskiej społce węglowej tam
ksiądz zamiast na pasterke na dół szybem zjechał a żony pod bramą
opłatkiem się łamały i całe miasto popierało a nie jak Wy wyciszacie
gniew tych ludzi.




Temat: Czy strajk lekarzy był dla Was uciazliwy?
DO KASMISA - przeczytaj, zastanów się(właśnie o strajku"rządówek"pisałem)i
wyciągnij wnioski, a nie pozwalaj sobie na idiotyczne"wycieczki"pod takim, czy
owym adresem.Paniał?
Poniedziałek [28.05.2007, 10:28]
Lekarze strajkują, ale premiera leczą
Kaczyński | zdrowie

Premier wchodzi do szpitala (Fot. PAP)

Niezłomność środowiska lekarskiego walczącego o godny byt ma swoje granice. W
niedzielę zostały one przekroczone przez premiera, który odwiedził jedną ze
śląskich urazówek.
Jarosław Kaczyński był w Piekarach. Oficjalnie z powodu Pielgrzymki Mężczyzn i
Młodzieńców, w której wzięło udział około 100 000 wiernych. Po zakończeniu
uroczystości szef rządu pojechał do Szpitala Chirurgii Urazowej, aby
skonsultować się w sprawie swojej złamanej zimą ręki. Ośrodek swego czasu
polecił mu wiceminister zdrowia Bolesław Piecha.

W wizycie premiera nie byłoby nic dziwnego - jest ubezpieczony jak każdy
obywatel i ma pełne prawo do świadczeń w publicznym szpitalu. Problem to
strajk, który trwa na urazówce w Piekarach. Lekarze przyjmują tylko dzieci i
pacjentów z nowotworami kości. Jednak dla Kaczyńskiego zrobili wyjątek. Kiedy
tylko się pojawił, medycy natychmiast zatroszczyli się o jego rękę.

Szpital nie chciał oficjalnie odwiedzin potwierdzić, fotoreporterowi PAP udało
się jednak uchwycić moment, w którym Jarosław Kaczyński wchodzi na oddział
(zdjęcie powyżej). A to niezbity dowód.

Związkowców zachowanie personelu ośrodka nie dziwi. Marcin Grabowski, szef
związku zawodowego lekarzy w piekarskiej urazówce, mówi "Życiu Warszawy":

Premier nie jest normalnym pacjentem i nie czeka w kolejce jak wszyscy inni.
Być może przez takie traktowanie szefa rządu wydaje się, że w służbie zdrowia
jest wszystko w porządku. Zapewniam, że nie jest. Jestem lekarzem z drugim
stopniem specjalizacji i piętnastoletnim stażem pracy, a zarabiam zaledwie 2700
złotych.

No tak, to nic dziwnego. W feudalno-kastowym systemie państwowej służby zdrowia
podział pacjentów na lepszych czy gorszych jest rzeczą normalną. I choć ludzie
umierają na szpitalnych korytarzach z powodu odłożenia planowych zabiegów, ich
los jest mniej ważny niż ręka premiera. Ręka, która może dać lekarzom
upragnione podwyżki.




Temat: Krzyż w szkole.
> Nie rozumiem, dlaczego fakt nieposiadania wyznania/religii miałby być wyróżnion
> y szczególnie poprzez efekt kilkuletniej walki o zdjęcie krzyża. To jest też na
> rzucenie komuś własnego poglądu, nie uważasz?

Nie uwazam - to jest prosba o niewyrazanie zadnych pogladow wyznaniowych
w miejscach do tego nie przeznaczonych. Podobnie jak nie na miejscu byloby
wieszanie w szkole plakatow "Bog to sciema" albo "religia to opium dla mas".
Szkola nie jest od (nie)wiary.

> Chyba widzisz różnicę pomiędzy obecnością na ścianie krzyża/gwiazdy dawida/półk
> siężyca a zmuszaniem do porannej mszy, uczestnictwa w bar micvah, czy cogodzinn
> ym modleniem się w kierunku Mekki.

Widze roznice, ale glownie w gradacji zjawiska, jakim jest uprawianie religii w
miejscach publicznych. Problem polega tez na zjawisku "od rzemyczka do koniczka"
- wisi krzyz, to czemu nie wziac klasy na msze, potem czemu nie poswiecic
szkoly, potem czemu zamiast wycieczki nie zrobic pielgrzymki... "Inni" moga nie
brac udzialu, a ze przy okazji sie ich izoluje to detal.

> Krzyz jest w obecnych czasach tylko i wyłącznie - niestety dla chrześcijan t
> eż - symbolem przywiązania do korzeni, z których wyrosła cywilizacja zachodnia
> oraz wynikajacej z niej formacji kulturowej. Przemilczanie tego w imię polityc
> znej poprawności jest głupie. Nie ma kompletnie nic wspólnego z indoktrynacja a
> lbo brakiem tolerancji dla innych religii.

Interesujaca teoria, niemniej mysle ze wielu chrzescijan nie zgodziloby sie z
Twoim potraktowaniem symbolu krzyza.

> No a jak ktoś ma urojenia prześladowcze - no to trudno, bo rzeczywiście fatalni
> e się to leczy.

Pozwole sobie nie skomentowac stosunku do blizniego

> Swoją drogą posuwając rzecz do absurdu - jesli dla kogoś symbolem religijnym
> jest spaghetti , to należy wyprowadzić stąd wniosek o usunięciu spaghetti z pr
> zestrzeni publicznej? A stołówki szkolne?

Ktos tu zabrania uczenia znaku mnozenia czy haftu krzyzykowego w szkole?

> Jak w każdej demokracji - o krzyżu w klasie powinno decydować głosowanie. Gd
> y większość jest za - wisi. Decyzja trybunału w Strasburgu dająca jednostce wię
> ksze prawa niż większości jest zaprzeczeniem demokracji

Nie doczytalas do kona definicji demokracji, tam jest jeszcze o poszanowaniu
praw mniejszosci.



Temat: mam pytanie...!
ja się otarłem o kilka grup samopomocowych

obserwowałem jak wygląda grupa wsparcia po terapii, w końcu sam
miałem okazję uczestniczyć w podobnej, po terapii pogłębionej, ale
wyglądało to, jak spotkania ludzi, którzy chcą sobie ponarzekać...
nie mam nic do tego, kilka osób na pewno na tym skorzystało, ale
przestałem tam chodzić, a potem i sama grupa się przestała spotykać

inną formą był Klub Abstynenta, niezbyt wiele tam się dzieje,
okazjonalne grille, zabawy, ot kilka razy w roku coś... w końcu
przestałem płacić składki i brać w tym udział, nie ta grupa ludzi,
inne zainteresowania, odpuściłem sobie

w Gdyni jest grupa osób, która trzyma się blisko kościoła, wspaniali
ludzie, zorganizowali się w "Bożych Cyganów", chodzą na pielgrzymki,
rekolekcje, piesze wycieczki po kaszubach i półwyspie, polubiłem
ich, ale zbyt kościołowy to nie jestem...

AA natomiast dało mi satysfakcję, do niczego mnie nie przypisuje,
choć spotkałem się z opinią o organizacji, spostrzegłem jednak, że
taką opinię wyrażają ludzie, którzy odrzegnują się od tego i jakoś
muszą się usprawiedliwiać, mam tutaj swoje tempo rozwoju, trzymam
się prostych zasad rozwoju osobistego i pomaganiu innym, robię to,
co mi pasuje, a nie jakiemuś ogółowi, zdaję sobie sprawę z tego, że
jednomyślność, to coś innego od jedności, robię swoje, ale z
pożytkiem dla innych, dzielę się sobą, dobrze mi z tym, przebywam z
ludźmi, których podziwiam i korzystam z ich mądrości by samemu
stawać się lepszym

grupy samopomocowe są świetnym pomysłem, wokół pełno tego, niektóre
korzystają z 12 Kroków, inne z czegoś innego, zawsze chodzi o
wspólnotę, ludzi podobnych sobie, mających podobne cele i problemy,
z którymi się borykają w drodze do nich

chodzi przecież o to, by życie było prostsze ;-)




Temat: Ostra jazda na reli
Ostra jazda na reli
Trudno komentować sam artykuł, problemem są katecheci - nie wszyscy,
rzecz jasna. W szkole, w której uczyłam, były różne przykre
przykłady. Siostra zakonna, która trenowała na dzieciach ciosy
karate, katechetka, która ubliżała uczniom w karygodny sposób, inna
katechetka, która robiła piekło(tak wyszło)w szkole z powodu lekcji
o Halloween na angielskim i z powodu udziału uczniów w kweście na
rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Kochani, jednym słowem
żal serce ściska. Do pracy w szkole trafili ludzie, którzy nie mają
serca do pracy z dziećmi(młodzieżą), często sfrustrowani,
zakompleksieni. Nie są to ludzie źli, ale i oni z uczniami i
uczniowie z nimi bardzo się męczą. Nie wystarczy mocno wierzyć w
Boga, by automatycznie mieć glejt na nauczanie religii. Uczniowie
często wykorzystują fakt, że katecheci nie radzą sobie na lekcjach,
bo młodzi ludzie bywają złośliwi, trudni wychowawczo, po prostu
różni.
Co do niewpuszczania na lekcje, to ośmielę się zaprotestować - za
bezpieczeństwo ucznia podczas zajęć odpowiada nauczyciel, który w
danym momencie prowadzi lekcje. Nie można ucznia nie wpuścić na
lekcje! Owszem, uczeń może przestać chodzić na lekcje religii, ale
muszą o tym fakcie wiedzieć i rodzice i władze szkolne. Nie wiem,
czy uda się te problemy szybko rozwiązać, powinniśmy dużo rozmawiać,
może to coś poukłada?
Znam oczywiście superowych nauczycieli religii - siostrę, która
porywała uczniów swoim entuzjazmem, radością życia, która tak grała
w siatkówkę, że aż habit fruwał! Znam nauczyciela, który chodził z
uczniami na rajdy i wycieczki, był ciepłym i dobrym człowiekiem.
Katechetka mojej córki robiła więcej dla integracji w szkole
integracyjnej niż inni nauczyciele, organizując wspaniałe
pielgrzymki.Jeste pewnie wiele dobrych przykładów, ale te złe wiele
psują i dlatego o nich częściej się mówi. Potrzeba do pracy z
dziećmi POWOŁANIA, a nie nadania i tylko papierowych kwalifikacji.



Temat: Pasje bankowców
Znam wielu bankowców. Ich zainteresowania są bardzo zróżnicowane. Jako statystyk
nie byłbym w stanie uogólnić (uśrednić kierunków zainteresowań). Starsi wiekiem
pracownicy banku (w którym pracowałem) interesowali się prowadzeniem działki a
część z nich lubi wycieczki krajoznawcze (coraz więcej osób wyjeżdża na
wypoczynek za granicę).Przeważają wyjazdy turystyczne swoim samochodem. Narty i
turystyka rowerowa to domena 30- 40 latków. Duża grupa często 2 razy w roku
wyjeżdża na pielgrzymki do sanktuariów. Pojedyncze znane mi osoby to : fani
samochodów, myśliwi, jest (w Szczecinie) koleżanka mająca hobby - "nurkowanie w
ciepłych morzach", jest organizatorka uroczystości religijnych.
Wygląda na to, że po ciężkiej pracy zawodowej bankowcy nie mają (jako grupa
zawodowa) jakiś specjalnych zainteresowań, typowych dla tego zawodu. Nie sądzę,
że wyżywają się w "grach na giełdzie" - WGPW.
Bo inwestowanie na giełdzie: to nie dla nisko płatnych szarych pracownikow banków.
Rozumiem, że nasz Najlepszy Ptak uruchomiając wątek oczekuje
ciekawej dyskusji. Mój udział w tej dyskusji nie będzie twórczy.
Nie mam określonego hobby . O bylejakości (uśrednieniu) moich zainteresowań
świadczyć może tematyka moich pasji: turystka samochodowa i piesza, polityka
gospodarcza i regionalna (na swój użytek), problematyka bankowości, internet -
jako skarbnica wiedzy i komunikowania się, prowadzenie forum prywatnego,
dorywczy udział w dyskusjach forumowych,... Z tego wyraźnie widać, że takie
zainteresowania nie mogą przerodzić się w pasję, bo doba musiała by mieć 48
godzin a emerytura być 3-krotnie wyższa. W kapitalizmie bardzo wyraźnie widać
jak "byt kształtuje świadomość" co oznacza
- kto nie ma miedzi to w domu siedzi.




Temat: Wiek ducha
A ja sie nie zgadzam.
Osobiscie uwazam, ze JPII w temacie duchowosci, z wyjatkiem naszego narodu
niczego nie dokonal. Na calym swiecie ludzie tak na prawde maja gdzies jego
nauki. Owszem - jezdzili na pielgrzymki [czytaj: WYCIECZKI] do Watykanu, by
zobaczyc PAPIEZA, czy inne atrakcje, ale czy naprawde ktos go SLUCHAL?!
Nie widac.
Pojedzcie sobie do Norwegii, do Holandii, Francji, Anglii a nawet Wloch, ze o
innych kontynentach tylko wspomne i powiedzcie mi GDZIE NIBY WIDAC JAKIEKOLWIEK
EFEKTY DZIALALNOSCI owego swietego niedawno jeszcze zywego?
NO GDZIE?
Jedynie w Polsce, z tym tylko zastrzezeniem, ze w Polsce nauki JPII zostaly
przez wielu przeinaczone.
Spojrzmy na rozpad Kosciola w Polsce spowodowany 'rodzinka radiomaryjowcow',
spojrzmy na ogolna nietolerancje, ukryty NAZIZM [Tak, uwazam, ze nasz narod
jest nazistowski, tylko, ze tego oficjalnie sie nie mowi], ktory od czasu do
czasu sie ujawnia przez rozne incydenty, spojrzmy na nienawisc, zawisc,
zazdrosc, szowinizm, rasizm i ogolna niechec, jakie Polacy czuja do siebie
nawzajem!
GDZIE JEST TA NAUKA OWEGO JAKZE WIELKIEGO I JAKZE WSPANIALEGO, SWIETEGO,
JESZCZE NIEDAWNO ZYWEGO CZLOWIEKA?!
Autor owego artykulu porownuje JPII do Crystusa, ktorego nauk nie zrozumieli
ludzie za jego zycia, ale dopiero po smierci... Ciekawie ludzie zrozumieli owe
nauki Crystusa, skoro na ich podstawie zbudowali tak 'wspaniala' instytucje
[INSTYTUCJE! - SIC!] jak Kosciol Katolicki.
Jedyne, czego dokonal JPII, to dal Polakom sile ducha i nadzieje, dzieki ktorym
Polacy wygonili Rosjan z naszej ziemii, co nota bene tez zbytnio na zdrowie
naszemu krajowi nie wyszlo, gdyz sie z Polski istny folwark Orwellowski zrobil.
Poza tym nigdzie nie widac owego jakze zboznego dziela, ktorego niby dokonal
Karol Wojtyla.
Heh... Malo tego! Poprzez pozwalanie na kult wlasnej osoby [Tak, tak! TO OD
DAWNA JUZ JEST KULT JPII!] dopuscil do tego, by mnostwo ludzi balwochwalcami
sie stalo, a to przeciez zlamanie PIERWSZEGO przykazania w dekalogu! Myle sie?
Znam osobiscie ludzi, ktorzy sie MODLA DO JEGO WIZERUNKU! To jest chore.
Heh... Kiedys - po kilku piwach - wraz z przyjacielem dyskutowalismy na temat
JPII i doslismy do wniosku, ze tylko czekac, az go drugim synem Boga oglosza...
Tylko pytanie: bedzie siedzial po lewicy? Przeciez 'lewo' tak zle sie kojarzy...
MIR!




Temat: relacja z podróży
relacja z podróży
Ewentualni następni uczestnicy pielgrzymek lub wycieczek organizowanych
przez Destino Mexico!
Byłem uczestnikiem pielgrzymki, do Meksyku, w szczególności do Gwadelupy,
razem określanej jako 16 dniowa,
w dniach 05.11.2009-20.11.2009 i potrzebowałem dwu tygodni aby dojść do siebie.
Strony dobre:
-przygotowanie do wycieczki i zabezpieczenie sobie tyłów przez Destino Mexico,
wliczając w to zabezpieczenie się przed wycofaniem się z uczestnictwa przez
turystę oceniam na wzorowe!
-przygotowanie dokumentacyjne ( informator o Meksyku,bilety,
ubezpieczenie,informacje celno-imigracyjne ) - wzorowe!
-autokar na miejscu w Meksyku -wygodny i sprawny technicznie, kierowca uważny,
dobrze manewrujący ale całkowicie podporządkowany miejscowemu przewodnikowi,
co zaważyło na czasie przelotów.
-przewodnik polskojęzyczny, a raczej tłumacz polski, podporządkowany
przewodnikowi miejscowemu, studnia bez echa.
-na przywitaniu i pożegnaniu z Meksykiem-hotele dobre, wyżywienie godne ilości
5 gwiazdek na froncie hotelu.
-Strony złe :OSTRZEŻENIE, dla wszystkich, którzy spodziewali się odpoczynku.!
w informacji, brak było wzmianki o fakcie, że doba hotelowa w większości
hoteli, do których nas zawieziono, zaczyna się i kończy o 0900 lt rano, co
uniemożliwia korzystanie z dumnie ogłoszonych w programie, przedpołudniowych
kąpieli , relaksu i zwiedzania, co uważam za poważne uchybienie ze strony
biura podróży!
-pobudki, systematycznie o godz 0630 lub 0700, wystawianie bagaży i zbiórka
do wyjazdu około 0830 w holu hotelowym i oczekiwanie na Godota, bowiem
driver, pojawiał się z autobusem ( codziennie i niezmiennie) z jedno, dwu lub
więcej godzinnym opóźnieniem.
-odżywianie!!! śniadanie jak wspomniałem około 0700 rano-potem obiecanki
cacanki, że już ,już za chwilę, potem podjazd pod jakiś indiański bar albo
stację benzynową, na której królował brud, smród, itd.
-potrafili uniemożliwić zakupy czegoś do jedzenia w mijanych Super Marketach
( prawdziwych) i przeciągając [przyjazd do miejsca przeznaczenia) do 21-23
wieczorem, na spodziewany i obiecany obiad!!!, chociaż muszę dodać że we
wszystkich hotelach, ilość i smak posiłków oceniam jako dobry plus!
-głównym punktem programu zwiedzania było każdorazowo, spędzanie trwonionego
czasu na zakupy indiańskich paciorków i pamiątek, a miasteczka lub osiedla,
które chcieliśmy zwiedzić odwiedzaliśmy późno wieczorem, bo jak
tłumaczył nam indiański przewodnik, czasu nie starczyło! Przejechaliśmy około
3300 km, bezsensownie przekraczając trzykrotnie góry Sierra Madre, chociaż
zwiedzane obiekty, leżały np w pobliżu Meksyku w odległości
kilkudziesięciu kilometrów, przejechaliśmy do Acapulko, aby powrócić ponownie
w pobliże stolicy itd.
-w wypadku wycieczek fakultatywnych, proponuję dokładnie zapoznać się z planem
i czasowym rozkładem wycieczki oraz twórczymi zdolnościami przewodnika aby
uniknąć przykrego rozczarowania.
-stosowano jakże miłą dla Polaka metodę zmiękczania charakteru, powitalny
drink przy każdej okazji, a już po drugim czy trzecim, zakupy szły jak w
Domach Centrum, co wyraźnie cieszyło naszego miejscowego przewodnika.
W czasie powrotu,(oczywiście to nie wina Destino Mexico) - KLM, zaserwował nam
"zimny wychów bydła ", obniżając temperaturę w samolocie i mimo wielokrotnych
upomnień klimatyzacja wiała chłodem w wyniku czego zanotowałem jedno zapalenie
płuc i kilka katarów.
Ogólnie - jestem zmęczony i mam dosyć zwiedzania Meksyku, za co jestem
osobiście wdzięczny w/w biuru podróży.
Z poważaniem Mikacki



Temat: Szczere pytanie do zwolenników PIS.
Fakty "rzeczywiste" i "medialne" (propaganda)
wilk_podhalanski napisał:
Czy więc PIS nie oznacza zacofania? I czy nie w tym tkwi wpisana w
> jego DNA porażka?

Moim zdaniem absolutnie nie.
Nie widzę naprawdę powodów , aby ludzi wyznających podane wcześniej
wartości uznawać za "zacofanych".
Nie widze ,żadnej sprzeczności w tym ,ze "katolik" będzie "menagerem
w bankowości" , że "tradycyjny patriota" bedzie wybitnym
naukowcem ,ze kochająca się rodzina będzie prowadzić firme
projektowo- budowlaną, czy że wybitny literat, aktor bedzie miał
poglądy konserwatywne.
Tak nawiasem , gdybym uznał ,że te wartości to "zacofanie"
musiałbym za zacofanych uznać takich ludzi jak Ks Tischner czy Karol
Wojtyła.

Spytaj dzisiejszą
> młodzież. Pytanie, jak budowac jutro, w oparciu o epizod z
historii
> Polski, choćby najczarniejszy, pozostaje bez odpowiedzi. Z tego,
co
> piszesz wynika, że PIS trzyma się klepsydry i nie widzi jutra.

Odnośnie mlodzieży , to nie należy wierzyc tylko "faktom medialnym".
A konkretnie nie mależy twierdzić ,ze cała młodzież jest przeciwko
tym wartościom.
Może nie wiesz ,ze istnieje -potęzny ruch młodzieży katolickiej.
'Ta młodzież ma swoje ideały ,spotkania , wycieczki , pielgrzymki,
swoje wydawnictwa , czasopisma , płyty nawet swoje festiwale
piosenki czy festiwale teatralne.
O tych festiwalach piosenki( na które przychodzi po 10-20 tys ludzi)
media nie piszą , więc ich "nie ma".
Za to piszą o "marszach tolerancji" na które przychodzi po kilkaset
osób, więc te marsze "są".
A potem zdziwienie "skad się wzięlo tyle głosów dla PiSu , głosów
których przecież "nie ma".
No i ta mlodzież raczej nie dyskutuje na forum GW. Mają swoje fora.
( ale jak wiesz i tak żadne forum nie jest reprezentatywne )

I ci mlodzi ludzie chcą budowac jutro.
I to jutro ma być oparte na zdobyczach nauki i techniki ( a nie na
epizodzie z historii) , ale z poszanowaniem wartości tradycyjnych.
Chyba nie ma w tym nic nagannego ?

Pytanie jednak brzmiało "kiedy PIS się rozpadnie i Jarosław
> Kaczyński odejdzie z polityki".

Uważam ,że PiS się nie rozpadnie. Ma zbyt duży elektorat , który nie
widzi alternatywy dla PiS-u.
A zycie nie znosi próżni.
Równiez nie sądzę , aby Jarosław Kaczyński odszedł szybko z
polityki.
Nie ma po prostu powodu.
PiS ma duze poparcie. Jarosław Kaczyński jest bardzo
sprawnym "wodzem".
Oczywiście ma powazne wady: jest kłótliwy , podejrzliwy , brak mu
zdolnosci do kompromisu (no i fałszuje śpiewając).
Ale ma tez potęzne zalety: jest przede wszystkim uczciwy i dba o
polska rację stanu ( nie biesiaduje z Ałganowem, twardo walczy o
nasze interesy).
No i jest postacią bardzo wyrazistą , typem "wodza", dobrym
organizatorem.

Ale pytanie podstawowe: jeśli pewnego dnia zniknie Kaczyński - kto
> uciągnie ten wózek? Komu powierzysz swoje losy? Kto stanie się
twoim
> ideologicznym przywódcą, który będzie mógł utworzyć nowe, godne
> ugrupowanie?

Jesli pewnego dnia zniknie J. Kaczyński ( w co bardzo, bardzo
wątpię) , to mysle ,że ten wózek byliby w stanie pociągnąć tacy
ludzie jak : Jurek , Dorn , może Rokita.
Pewnie by się "dogadali".
Chociaz dziś są "obok PiS-u", to sa również w zgodzie z wartościami
PiS-u.
No i mam nadzieję ,że teraz po przegranych wyborach jednak zobaczymy
w PiS-e jakies "nowe twarze" , najlepiej mlode Twarze.




Temat: Kto zapłaci?
PANU/PANI REFRAKCJA_IWONKAA
Rozumiem, iż mówiąc o populiźmie ma Pan/Pani na myśli wydźwięk, jaki wywołują
te zmiany. Wynika z tego, że nie cieszy się Pan z ich rozgłosu i pozytywnego
przyjęcia i na postawionej kropce należałoby tu właściciwe poprzestać.

1. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że nazwy mają kogoś honorować i nadaje się
zwykle nazwiska osób popularnych i godnych – to TAK – zawsze nadawanie nazw
jest zabiegiem populistycznym. Pomijam ten „chlubny” okres PRL-u, gdy nadawało
się nazwy „wybitnym rodakom, synom ludzkości”: Lenina, Siwickiego czy
Dzierżyńskiego.
2. Rzeczywiście nie dokończono procesu usuwania nazwisk szkodzących Polsce
czy wręcz zdrajców, tak jak to było w przypadku „Siwickiego”. Rozumiem, iż
chciałby Pan mieszkać przy ulicy nazwanej imieniem zdrajcy – to rzadka
przypadłość, cechująca przede wszystkim tych, którzy podobne tablice wieszali –
ale przedłużanie tego stanu rzeczy nie powinno być brane pod uwagę. Lepiej
naprawić ten błąd czyli zmienić nazwę, później niż wcale.
3. „Po równo miano agresora należałoby się wówczas i
Sowietom i Polakom” – tak: ta teza często występuje w radzieckich podręcznikach
historii.
4. Rzeczywiście, w wyliczeniach kiepsko z matematyką i z logiką - tablice
z nazwami ulic wiesza się na murze lub na ogrodzeniu, a nie na słupkach. Źle
wyliczona kwota, którą wg Pana należałoby wydać jest rzeczywiście szokująco
niska – zapewniam jednak, że to zaledwie część kwoty, którą wydano w roku
poprzedzającym wybory np. na meble do jednego z gabinetów wiceprezydenckich...
5. W skali roku wydatki na podróże służbowe obecnej ekipy są mniejsze, niż
poprzedniej. To wydatki na obsługę Targów, misje gospodarcze promujące
Częstochowę oraz kontakty w ramach związków i miast bliźniaczych. Te dane od
dawna mają dziennikarze, pisała o tym Gazeta. Informujemy o tym opinię
społeczną na bieżąco.
6. U Ojca Świętego nie było „delegacji”: służbowo był tylko Prezydent
wręczający dar od Częstochowian. Wszyscy pozostali obecni podczas uroczystości
w Watykanie byli tam za własne pieniądze w ramach urlopu – czyli pielgrzymki i
wycieczki po Włoszech – o tym również prasa pisała. Rozumiem że nie chce Pan
przyjąć tych informacji do wiadomości, gdyż nie pasują do wizerunku jaki chce
Pan swymi wypowiedziami stworzyć.
Rozumiem także, że Pan nie chce Papieżowi, honorowemu Obywatelowi Częstochowy
czegokolwiek i kiedykolwiek darować. Z taką opinią się nie dyskutuje lecz
przyjmuje do wiadomości. Problem polega na tym, że jest Pan w tym poglądzie w
znakomitej mniejszości.

Ireneusz Leśnikowski
Rzecznik prasowy Urzędu Miasta

PS. Na utrzymanie schroniska i jego modernizację (zlecenie dla Tow. Opieki nad
Zwierzętami) gmina przeznacza w ciągu roku kilkaset tysięcy złotych.




Temat: Nowy Przewodniczący Rady Miasta!
widze.wszystko napisał:

> PIS ma zamiar na szefa rady miasta zaproponować Piotra Masiarka, obecnego
> wiceprzewodniczącego. Tak mówił dziś w lokalnym radyjku Piotr Grabowski,
> pełnomocnik PIS w Piotrkowskiem.

Masiarek - tylko technik, z tego co mi wiadomo. No i najważniejsze -
Przewodniczący Koła Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Archidiecezji Łódzkiej
przy parafii Najświętszego Serca Jezusowego, powstałemu w Piotrkowie
Trybunalskim w roku 1993. Patronką Koła jest śp. Dorota Piesik, bohaterska
matka, która chroniąc życie dziecka w swoim łonie, odmówiła poddania się
leczeniu przeciwnowotworowemu. Decyzja ta, dzięki której dziecko urodziło się
całe i zdrowe, przyspieszyła jej własną śmierć.

Zaczęło się od wspólnej Mszy św. odprawianej w intencji członków Stowarzyszenia.
W czasie celebracji obecni w kościele włączali się czynnie we wspólne modlitwy
za wszystkich członków Stowarzyszenia, a szczególnie w intencji tych osób, które
w danym miesiącu obchodzą imieniny, a także za zmarłych.

W Kole działają także osoby z innych parafii: Miłosierdzia Bożego, Królowej
Pokoju. Po Mszy św. w salce parafialnej odbywa się spotkanie, którego stałymi
częściami są modlitwa, życzenia imieninowe składane solenizantom z danego
miesiąca, wspólna agapa, a także katecheza na wybrany temat, którą najczęściej
wygłasza ks. Kazimierz Kierner, pracujący na co dzień w kaplicy Braci Szkolnych
na Wierzejach. Przy okazji spotkań poruszane są także ważne aktualne tematy,
dotyczące życia religijnego, społecznego, politycznego naszego miasta i kraju

Stowarzyszenie Rodzin Katolickich realizuje swoje zadania w ramach programu
nakreślanego przez jednostkę archidiecezjalną, a także własne inicjatywy. Wśród
nich należy wymienić coroczną Wigilię i „choinkę” przygotowywane (z pomocą
sponsorów) dla osób samotnych i ubogich z terenu całego miasta. Prowadzona jest
także biblioteka i wypożyczalnia książek i czasopism religijnych.

Osoby zaangażowane pomagają także w zdobywaniu wartościowej literatury
religijnej, dewocjonaliów oraz leków ziołowych od oo. Bonifratrów z Łodzi.
Organizują liczne pielgrzymki i wycieczki krajoznawcze. Prowadzą także rozmaite
akcje charytatywne i zbiórki, jak np. pomoc dla powodzian czy ofiar innych
katastrof. Od kilku lat Stowarzyszenie zajmuje się także współredagowaniem
tygodnika "Rodzina Trybunalska", wydawanego przy kościele oo. Jezuitów w
Piotrkowie.

Członkowie Stowarzyszenia wykazują także aktywność na stronie internetowej
środowisk prawicowych www.trybunalscy.pl, zamieszczając tam swoje propozycje i
opinie na temat wydarzeń oraz decyzji społecznych i gospodarczych podejmowanych
w naszym mieście.

Masiarek więc się nadaje!




Temat: Kościół zamiast kościoła
Apel serca do Ojca Gwardiana Grzegorza
Drogi, Wielebny Ojcze Grzegorzu!
Pracuję na terenie parafii, co niedziela uczestniczę w eucharystii i
nabożeństwach wyłącznie z przywiązania do tego miejsca, choć nie
jestem Twoim parafianinem.
Pracuje na terenie parafii, blisko koscioła, do późnej nocy,
obserwuję biedę i nedzę ludzką. Stare kamienice, patologie
społeczne, bezrobocie, alkoholizm, dzieci ulicy.
Świetlica środowiskowa nie powinna byc prowadzona, Ojcze Grzegorzu,
przez ochotników branych "z łapanki" na mszach świętych ("kto chce,
niech przyjdzie i pomoże") ale przez profesjonalny ETATOWY zespół
pedagogów, którzy zapewnią dzieciom posiłki, wycieczki, pielgrzymki,
wyjścia na basen i do kina, zajęcia plastyczne, muzyczne, techniczne
w modelarni, grę w szachy (instruktor), bilard (instruktor) itp.
Dzieci i młodzież, szczególnie te zagrożone patologiami trzeba
przyciągać do dobra dosłownie na siłę!!!
Do tego trzeba Ojca-menadżera, jak Ojciec Kleszcz, który od tylu lat
prowadzi Mały Chór Wielkich Serc. Chylę czoło!!! Ale to za mało.
Dlaczego w kolosalnym klasztorze o wielkich możliwościach lokalowych
(wewnętrzny dziedziniec, cztery piętra, jeśli się nie mylę?) pracuje
tylko siedmiu Ojców? Dlaczego w pustym gmachu, wzniesionym w latach
80. (religia nie była w szkołach, ale przy kościołach, parafia była
przed podziałami wieksza) nie działa świetna społeczna szkoła
katolicka, taka jakie prowadzą inne zgromadzenia w Łodzi (Siostry
Urszulanki, Księża Salezjanie)?
Dlaczego Ojciec, przecież przybysz z zewnątrz (nie jest Ojciec
łodzianinem z urodzenia), nie uszanuje historii i kultury tego
biednego miasta, w którym nasi bracia w Chrystusie, baptyści też
byli, żyli i budowali jego wielkość?
Kościółek jest mały, skromny, zgoda.
Jednak żadnych konstrukcyjnych zagrożeń NIE MA. Mam nadzieję, że
Ojca ktoś wprowadził w błąd z tym "złym, katastrofalnym stanem
technicznym", o którym usłyszeliśmy, jako o powodzie nowej budowy.
Kościół jest OBMODLONY przez wiernych. Poprzedni proboszczowie i
gwardianie mówili o nim "nasza łódzka porcjunkula".
Ojcze, proszę Cię z żalem i smutkiem, ze ściśniętym sercem, ale bez
gniewu, w duchu franciszkańskiego "pokój i dobro": uszanuj to
miejsce, jego sakralność, klimat, zapach kadzideł, przy których
modlił sie mój dziadek i ojciec. Chciałbym, aby moja ośmiomiesięczna
córeczka też mogła modlić sie w naszej "porcjunkuli". Zrozum to,
Ojcze, bez urazy, jeśli potrafisz. Jest tyle dzieł do zrobienia na
terenie parafii, tyle osób czeka na konkretną, duchową i materialną
pomoc.
Budowa kolejnego, nowoczesnego, "zimnego", asakralnego kościoła w
którym wierni czują sie obco, za milion siedemset tysiecy jest
ostatnią rzeczą, której potrzebuje Twoja parafia i wierni. Ufając w
Twoje, Ojcze, rozwagę, rozum i serce, pozostaję z należnym
szacunkiem - wierny gość "łódzkiej porcjunkuli" od trzech pokoleń.




Temat: podroze za chlebem
podroze za chlebem
a tu jakis komentator pisal, ze w Polsce jest lepiej.

Kupili wycieczkę do celi
Z 19-osobowej grupy aż 11 osób zostało zawróconych do kraju
Zbigniew Czora z Katowic razem ze szwagrem Jackiem Orzechowskim i kilkoma
innymi turystami z Polski przesiedział pod kluczem na lotnisku Ben Guriona w
Tel Awiwie 7 godzin. Nikt mu nie powiedział dlaczego.

Katowice
W święta Bożego Narodzenia mieli zwiedzać Betlejem, Nazaret, Jerozolimę.
Zostali na lotnisku w Tel Awiwie. Najpierw musieli rozebrać się do
kąpielówek, potem niemal przez cały dzień siedzieli zamknięci w celi.
Najbliższym lotem zostali deportowani do Warszawy.

Jak przestępcy

Co zrobili? Pan Zbigniew nie wie.

- Za prawie 1000 dolarów zafundowałem sobie wycieczkę do aresztu - uśmiecha
się smutno.

- Czuliśmy się jak przestępcy - mówią teraz turyści. Byli w 19-osobowej
grupie Polaków, z której aż 11 osób zostało zawróconych z powrotem do kraju.
Służby graniczne Izraela nie uwierzyły ich zapewnieniom o turystycznym celu
wizyty. Są wyjątkowo podejrzliwe, odkąd w październiku, z 17-osobowej
pielgrzymki, do Polski wróciło 6 osób. Pozostali pracują na czarno.

- Takie sytuacje się zdarzają - twierdzi Stanisław Giza, dyrektor
Katolickiego Biura Pielgrzymkowego z Warszawy, które organizowało
wycieczkę. - Kiedy grupa została zatrzymana na lotnisku, informowałem o
sytuacji ambasadę polską w Tel Awiwie i prosiłem o pomoc.

Zdjęcia na pamiątkę

Wysiedli z samolotu 22 grudnia po godzinie 5. Byli kolejno zapraszani na
rozmowę do specjalnego biura. Bez tłumacza. Rozmawiali mieszanką języka
angielskiego i rosyjskiego.

- Po co przyjechałeś? Dlaczego bez żony? Ile masz pieniędzy? Pokaż! Policz!

Opłacony pobyt i jeszcze 500 dolarów kieszonkowego na 9 dni pobytu nie
przekonywało oficerów służb granicznych.

Trafili do celi: małe pomieszczenie o wymiarach około 3 na 4 metry z
zakratowanym okienkiem, piętrowe łóżka.

Jedyną pamiątką, jaką przywieźli z wycieczki, są zdjęcia z celi. - Mogliśmy
je wykonać, bo w podręcznym bagażu mieliśmy aparaty fotograficzne -
opowiadają.

Ubezpiecz się

Jacek Olechowski jest załamany. Boi się, że stracił 850 dolarów. Biuro
Pielgrzymkowe nie zwraca pieniędzy.

- Bo nie zwracają nam kontrahenci, nawet w razie niewykorzystania miejsc -
odpowiada dyrektor Giza. - Dlatego proponujemy, żeby uczestnicy pielgrzymek
ubezpieczali się od kosztów rezygnacji.

11 uczestników wycieczki po swojej przykrej przygodzie w Tel Awiwie
interweniowało w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. - Zbadamy sprawę - mówi
Jarosław Drozd, zastępca dyrektora departamentu w MSZ.

Piotr Wróbel



Temat: Gdzie są te pieniądze............................?
dokończenie artykułu.............................!
W Toruniu aż 51 tysięcy złotych z "kapslowego" przypadło trzem klubom
sportowym tytułem kampanii prowadzonej "na obiekcie". Większość tych pieniędzy
(prawie 29 tysięcy) przypadła klubowi żużlowemu Apator. W zamian na programach
sportowych wydrukowano adresy poradni i ośrodków konsultacyjnych, a na
stadionie rozstawiono bannery i "koziołki" zwiastujące: "Alkohol kradnie
młodość" albo "Dzieciństwo bez przemocy" lub "Granica wieku granica prawa".
Dalej było jak w "Rejsie" - pomiędzy okrążeniami spiker wyczytywał hasła z
kartki. W ten sposób Apator pouczył co do szkodliwości alkoholu 1500 osób, a
Toruński Klub Motorowy (13,7 tys. dotacji) - 300 kibiców.
Torunianie dofinansowali również wydanie kalendarza z naniesionymi
terminami imprez promujących zdrowie, który rozesłano po różnych placówkach -
od żłobków do domów starców. "Aktywizowali" też "środowiska szkolne" między
innymi poprzez konkurs poetycki na temat uzależnień. Pół miliona złotych z
alkoholowych pieniędzy wydali na montaż systemu monitoringowania w szkołach i w
pogotowiu opiekuńczym.
- Monitorowanie nie ma nic wspólnego z założeniami, jakie postawił sobie
ustawodawca. Nawet jeśli wyjść z założenia, że miało być ochroną przed dilerami
narkotykowymi, to i tak dopuszczalne jest finansowanie wyłącznie
pierszorzędowej profilaktyki. System monitoringu do niej nie należy - twierdzi
Renata Dyrda z PARPA
Dziesięć tysięcy złotych kosztował alkomat dla toruńskiej izby
wytrzeźwień. I znowu z naruszeniem wytycznych PARPA, bo zakup sfinansować
należało z innych środków. Podobnie z nagminnym dofinansowywaniem izb
wytrzeźwień - zdaniem Marty Jakubowskiej jedynie izba w Inwrocławiu, z uwagi na
wstępny program terapeutyczny, jest upoważniona do dotacji z "kapslowego".
Bardzo kosztowne okazują się kserokopiarki służące rozwiązywaniu problemów
alkoholowych. W Sępólnie za konserwację i naprawę tego urządzenia trzeba było
zapłacić prawie 2 tysiące złotych, podobnie w Dąbrowie Biskupiej, gdzie
urządzenie pochłonęło niemal dwa razy więcej środków niż koszty zajęć
socjoterapeutycznych i siedem razy więcej niż warsztaty psychoterapeutyczne w
klubie AA. W Sępólnie (gdzie skądinąd przygotowano bardzo solidny program
antyalkoholowy) zakupiono wbrew wytycznym "zestaw do wesołego miasteczka"
oraz... mapę Polski. We Włocławku za stosowne uznano wydać alkoholowe pieniądze
na... dyktafon.
Z pielgrzymką do stolicy
Popularnym wydatkiem finansowanym z "kapslowego" są wszelkiego rodzaju
wyjazdy i pielgrzymki. Przykład pierwszy z brzegu: dzieciom z Lipna za
pieniądze z "kapslowego" zafundowano pielgrzymkę... do Warszawy i okolic. Jaki
związek miała z problemem alkoholizmu? Organizator wycieczki ks. Franciszek
Cieślak przyznaje, że za pieniądze z "kapslowego" przygotowano wycieczkę dla
dzieci z uboższych rodzin. - Organizowała ją Caritas, której czasami uda się
uszczknąć trochę pieniędzy z gminy.
Praprzyczyną gminnych igraszek z alkoholowymi pieniędzmi jest chaos
prawny. Przepisy są ogólne, a wytyczne państwowej agendy jaką jest PARPA nie
mają mocy przepisu, są jedynie wskazówkami doradczymi. W efekcie w wielu
gminach praktykuje się grę pozorów - pieniądze przeznacza się na dowolne
imprezy doklejając do niech naprędce hasła antyalkoholowe. Prawo jest
traktowane w sposób znany z reklamy pewnego piwa - z przymrużeniem oka.
Tymczasem usiłujący uporać się z nałogiem Kowalski w kolejce do dobrych
ośrodków odwykowych czekać musi wiele miesięcy, ponieważ brakuje pieniędzy.
Jeszcze trudniej stanąć mu na nogi po leczeniu. Nic dziwnego, skoro zamiast
wędki oferuje mu się rybę złowioną na festynie.

Adam Willma
27 Lutego 2004




Temat: Kontrole na tatrzańskich szlakach
Następna mafia!
- tak na innym jeszcze forum zatytułował swoją wypowiedź
na wiadomy temat gość: $tefan, Chicago. Poniżej link.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=67&w=6976999&a=6984086
Lobby zakopiańskie przewodników działa niczym mafia i narzuca swoje standardy
organizatorom turystyki w całym kraju. Ilekroć jest coś grzebane w przepisach
turystycznych to są całe "pielgrzymki" w ministerialnych korytarzach z Zakopca
i promuje się na jedynych których te przepisy naprawdę dotyczą...

I tu daje się zauważyć, że przepisy są tak skonstruowane jakby jedynymi górami
w Polsce były Tatry. Np. przepis mówiący o tym że powyżej 1000 m n.p.m., oraz w
parkach i rezerwatach przyrody w Beskidach i Sudetach mają prawo do prowadzenia
wycieczek tylko przewodnicy zawodowi - to bzdura uderzająca właśnie najbardziej
w pasjonatów, nie traktujących tego zawodowo. Przepis ten przyczynił się do
zdławienia taniej turystyki młodzieżowej prowadzonej społecznie przez
nauczycieli i wychowawców.

Rozporządzenie Rady Ministrów nakazujące chodzenie wyłącznie z przewodnikiem
dotyczy wszystkich polskich pasm górskich. Wynika to chyba z tego, że nie tylko
gro społeczeństwa kojarzy góry wyłącznie z Tatrami, ale również nasi
ustawodawcy. A przecież pozostałe polskie pasma górskie mają odmienny
charakter - są o wiele bezpieczniejsze i niewiele jest miejsc, gdzie lawiny
zimą czy zlodzone płaty śniegu latem są typowym zjawiskiem.

Przepisy przyjmujące za granicę bezpieczeństwa 1000 m n.p.m. oraz granice
parków narodowych i rezerwatów przyrody są idiotyczne i potwornie szkodliwe dla
rozwoju turystyki na pozostałych terenach górskich, gdzie ona upada, gdzie już
zarastają szlaki...

Okazuje się, że w grze o pieniądze nawet życie ludzkie nie jest żadnym tabu.
Parkowo-przewodnicka hucpa dobrze wykorzystała zimową tragedię pod Rysami jako
argument do wyeliminowania konkurencji. Szerzej o tym problemie:
ksp.republika.pl/nsz_list.htm

ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW, na którego podstawie wprowadzono obowiązek
wynajmowania przewodników za horrendane opłaty dotyczy tylko wycieczek pieszych
i narciarskich. Wycieczki rowerowe tam nie są ujęte, a przecież mogą być dużo
bardziej niebezpieczne od pieszych.

W Polsce wiele dzieci ginie lub doznaje trwałego kalectwa po potrąceniu przez
samochody. W większości wypadków, jakim ulegają rowerzyści przeważają urazy
głowy. Głupi urzędnik ministerialny (ale tam mamy debili na tych stołkach!!!)
rowerów nie przewidział. Bo i po co? Przecież tam nikt nie zgarnie kasy. Gdzie
my żyjemy???

Była debata w Sejmie nad projektem poprawki w przepisach, aby wprowadzić
obowiązek jeżdżenia rowerzystów w kaskach. Odrzucono ten projekt. Widać nasi
parlamentarzyści i urzędnicy ministerialni nie mieli tak mocnych układów z
producentami kasków, jak mają z korporacyjną hucpą przewodników turystycznych z
Zakopca...




Temat: W czasie weekendu...
Znak życia- czyli obszerne sprawozdanie z ...
Agencie kochany! Żyję! Żyję!
I to jest mój niewątpliwy sukces ostatnich 60-ciu godzin z okładem.
Niewiele jednak brakowało, aby grupa dochodzeniowa rzeczywiście znalazła w
lesie, pod warstwą świeżo zruszonej ziemi, igliwia i młodej soczystej trawy,
zwłoki. Nie moje. Byłyby to niewinne dziecięta płci męskiej,sztuk 2, uduszone
przeze mnie skutecznie, w humanitarnym odruchu oczyszczania świata z bezdennej
głupoty.
Chciałabym kiedyś dowiedzieć się, co kryje w sobie przestrzeń pod czaszką
u 16-latka. Z pewnością nie jest to mózg.

Jestem doświadczonym organizatorem wycieczek szkolnych-średnio 4 razy w roku
gdzieś wyjeżdżam. Często zapraszają mnie 'obce' klasy, widocznie odpowiada im
moje towarzystwo. Wiele widziałam,jestem zahartowana. Zawsze jednak znajdzie
się ktoś, kto nie podlega żadnej klasyfikacji, a irracjonalność jego
zachowania przekracza wszelkie granice.

Przez 13 godzin młodzież była idealna. Sympatyczni, młodzi ludzie.
Aktywni, swobodni, beztroscy, roześmiani. Takich ich lubię.
Oczywiście bardzo bawiło mnie obserwowanie swoistego rytuału w wykonaniu
chłopców. Co kilka godzin pojedynczo (by nie wzbudzać podejrzeń!!!) opuszczali
towarzystwo i wymykali się cichcem we wcześniej umówione miejsce-gęste
zarośla. Tam, w milczeniu, oddawali się nałogowi palenia papierosów.
Następnie, również pojedynczo, w pewnych precyzyjnie odmierzonych odstępach
czasu, wyłaniali się z gęstwiny z wymalowaną na obliczu śmiertelna powagą i
skupieniem i jak gdyby nigdy nic spacerowali jeszcze trochę po okolicy, by
niepostrzeżenie wtopić się w otoczenie. A kiedy pozbywali się obciążającego
ich dowodu zbrodni-paczki papierosów- w dziupli dorodnego drzewa, byłam
naprawdę rozczulona do łez. Robili to wszystko z takim zaangażowaniem i -jak
im sie wydawało-dyskrecją, że nie miałam serca im mówić, iż przeoczyli, w swym
misternie opracowanym planie, pewien drobny szczegół. Kłębiący się dym, jaki
unosił się nad krzakami. Nie powstydziliby się go najstarsi Indianie, biegli w
komunikacji niewerbalnej. Leżąc na kocyku, obserwowałam sobie to wszystko
spokojnie z pewnego wzgórza, bo niczym wódz przed bitwą wygodnie usadowiłam
się w miejscu, skąd miałam baczenie na wszystko. Kiedy rytuał powtórzył się po
raz trzeci, uznałam, że to już czas. Czas na odarcie młodzieży ze złudzeń, iż
ich samodzielne, odważne decyzje przynoszą zamierzony efekt. Kiedy wszyscy
udali się na obiad, ja udałam się do nikotynowego Sezamu i opróżniłam jego
zawartość. Trzeba było potem zobaczyć zdziwienie, zaskoczenie, rozpacz, żal
i rozgoryczenie tego, który był odpowiedzialny za dostarczanie fajek. Nie wiem
jak przekazał innym tę hiobową wieść. Dość, że wszyscy łypali na mnie złowrogo
spod oka. Ja wiedziałam i oni wiedzieli. Z mojej strony nie padło ani jedno
słowo komentarza, żadnej wymówki i to chyba było dla nich gorsze niż
tradycyjna w takich okolicznosciach 'mowa'. Konsekwencje ich wewnętrznego
buntu miały okazać sie dla mnie dość przykre.
Do godz. 23:00 czas płynął nam leniwie na zacieśnianiu więzi i tworzeniu
pozytywnych relacji. Kiedy wszyscy bawili się wybornie na dyskotece, dwóch
buntowników nie wytrzymało napięcia. Musieli jakoś wyładować skumulowaną
agresję. I co zrobili? Pod pozorem wyjścia do ubikacji, oddalili się na
chwilę. Straciłam ich z pola widzenia. To był mój błąd. Efekt? Obrzucili
jajkami autokar innej wycieczki (ludzi dorosłych, może nawet jakiejś
pielgrzymki). Poinformował mnie o tym wściekły kierowca, groził, że wezwie
policję, istniało też niebezpieczeństwo, że może być uszkodzona szyba...

I wtedy właśnie w człowieku spokojnym, opanowanym i łagodnym (czyli we mnie)
budzą się demony.
Do godziny 02:00 urządziłam sprawcom 'pranie mózgu', przypominając i
komentując wszystkie najdrobniejsze ich przewinienia, nagromadzone w ciągu
ostatnich kilku lat. O godzinie 05:00 zapewniłam pobudkę. W promieniach
leniwie wschodzącego, przedzierającego się przez mgły słońca, słuchając śpiewu
ptaków i dygocąc z zimna, chłopcy pucowali wielki autokar. W porze
dopołudniowej zaś, kiedy wszyscy korzystali z dobrodziejstwa czasu wolnego,
oni wystawieni na widok publiczny-centralny plac-obierali dla całej grupy
ziemniaki, stajac się obiektem niewybrednych żartów rozbawionej gawiedzi.
Potem jeszcze tylko dyżur przy podawaniu do stołu i zmywanie po posiłkach.
A poetm zaznali mej wspaniałomyślności i dobroci serca. Winy darowano.

Podsumowując: impreza była bardzo udana, wszyscy zadowoleni. A ja teraz muszę
odespać, bo prawdopodobnie w przyszłym tygodniu będę 'opiekować' się grupa
studentów. To się dopiero będzie działo! :)))

Relację dedykuję-ku przestrodze-wszystkim edukującym z tego forum. A jest nas
kilkoro. :)))



Temat: wizyta Paieża a dziura budżetowa
mario2 napisał(a):

> radze Tobie przeczytac poprzednie posty. Tam na czysciutko udowodnilem faciowi,
>
> ze racji nie ma argumentujac logicznie i przestrzegajac zasad dyskusji.

Jednak nie myliłem sie twierdzac ze twoje wypowiedzi należy traktowac jako
humoreske :-)))
w twoim poscie takei słowa jak "zasady dyskusji" rzeczywiscie nabieraja swoistego
nowego wymiaru bowiem o jakich zasadach ty mozesz mowic jezeli w kazdym kolejnym
poscie obrazasz mnie ??? robisz notoryczne wycieczki osobiste ?

jezeli chodzi o logike argumentacji to chcialbym prypomniec ze w calej tej
dyskusji na temat kosztu pielgrzymki Papieża pierwsza jakas liczba padła dopiero
po 80 postach gdyz nikt nie byl w stanie podac jaki to ten koszt jest wieleki :-)
natomiast biadolilo nad tym mnostwo osob to po pierwsze

Po drugie prawie wszystkie moje argumenty potrafiles zbic tylko w jeden sposob
ze costam jest zapisane w kostytucji i zupelnie do ciebei nie przemawia to ze
stosujac twoją logikę nasze państwo powinno natychmiast wycofać sie ze
sponsorowania kultury oraz sportu w tym rowniez ze sponsorowania kadry
olimpijskiej - jezeli bylbys konsekwentny w swoim rozumowaniu to rowneiz bys
biadolil nad tym ile to pieniedzy wydaje sie na utrzymywanie państwowych bibliotek

Niestey na to nie potrafisz odpowiedziec w żaden sensowny sposob poza kolenymi
wyzwisami pod adresem moim i Kosciola Katolickiego

Po trzecie wielokrotnie zmieniasz swoja argumentacje bo albo to nagle piszesz o
złodziejstwie a jak cie prosze zebys mi wytlumaczyl na czym to zlodziejstwo
polega to juz dalej o tym nie piszesz

Po czwarte podałeś jakąś liczbę te niby 12,5 ml dolarów ze niby to z budżetu
miasta Ełk tylko dziwne ze to miasto sporządza bilans w Dolarach !!! Czyżbyśmy
byli w USA ??
Ponadto zupełnie pominąłeś milczeniem to iż do kosztów wizyty Papieża zaliczam
bardzo drogie remonty dróg i budynków oraz to że koszty zwiazane sa również z
liczba ludzi ktorzy uczestniczą w tym wydarzeniu gdyz koszt obslugi takiej
imprezy oczywisci ezalezy od frekwencji
a musimy pamietac ze pielgrzymke Papieża na zywo oglądało ponad 6 mln ludzi !
Wiec nei dziwmy sie ze mowimy również o mln złotych

i na koniec bardzo dziwi mnie ze z powodu 2 czy 5 mln złotych zwiazanych z wizytą
Papieża ktore to pieniadze przypomnijmy nie idą do skrbonki Papieża ale na
ochrone ludzi i remonty to z tego powodu podniosl sie tu taki rwetest natomiast
gdy takie Państwowe firmy jak ZUS, Poczta Polska, PKP, PZU trwonią dziesiątki a
nawet setki milionów złotych to wszyscy siedza cicho i to jest w porządku

I tak juz na serio na koniec Mario2 nawet nie probuj nic wiecej pisac o poziomie
dyskusji i o "zasadach dyskusji" bo jestem w stanei z tej dyskusji tylko podac
kilkanascie o ile nie kilkadziesiat twoich wypowiedzi ktore natychmiast
dyskwalifikują ciebie jako osobę z którą powinno sie polemizować !!!



Temat: Czy mam szansę jako pilot?
Kilka porad :)... się rozpisał
Podstawową rzeczą na początku jest poczucie od strony pilota o co chodzi w tej
robocie, dlatego najlepiej rzeczywiście jest pojechać z kimś na zasadzie -
powiedzmy - drugiego pilota (już gorzej jest w roli uczestnika, tak przynajmniej
mi się wydaje) i do tego nie tylko popatrzeć, ale też popytać, pogadać i
wyciągnąć z tego jak najwięcej dla siebie. Sam tak w sumie miałem okazję
zaczynać i wiele mi to dało, tym bardziej, że wiem i do dzisiaj dokładnie
pamiętam co to znaczy pierwszy wyjazd z kupą problemów i bez żadnego doświadczenia.

Warto zaczynać z grupami niewymagającymi, np. młodzież (i tak niewiele słucha z
tego co się mówi). Do takich grup należą też czasem pielgrzymki, dla których
sfera duchowa ma często o wiele większe znaczenie niż warstwa krajoznawcza, czy
historyczna, która wymaga znajomości terenu, trasy i przygotowania
merytorycznego. Jeden język to mało, ale można się wziąć za rezydenturę (nie
tyle prowadzisz wycieczki, co je np. sprzedajesz i patrzysz jak to działa) -
niejedno biuro bierze osoby niedoświadczone, warto jednak poradzić się jak to
działa od doświadczonych rezydentów. Warto pociągnąć za język kierowców, z
którymi się jedzie. Widzieli wiele i pracowali zwykle z różnymi pilotami.

Oczywiście, że pilot nie musi być przewodnikiem. Natomiast w realiach polskich
niestety bardzo często tak pracujemy. Jeśli chcesz pracować na jakimś terenie, i
mimo własnej odpowiedzialności nie chcesz w biurze powiedzieć, że całą trasę
będziesz obskakiwać po raz pierwszy, to musisz się jak najlepiej przygotować.
Oprócz informacji przewodnikowych o zwiedzanych miejscowościach sugeruję
przewertowanie kilku książek historycznych, z których można wyciągnąć kilka
ciekawostek związanych z wydarzeniami wokół poszczególnych atrakcji (oczywiście
nie wszystkich, wystarczą najważniejsze). Fajnie jest w czasie własnych
prywatnych podróży zwiedzić miejsca, w których się chce pracować. To pomaga :)
choć nie zawsze oczywiście jest możliwe.

Musisz obyć się z pracą z mapami (do kanonu należą żarty z pilotów trzymających
mapę do góry nogami). Warto pogrzebać w internecie coby opatrzeć się ze
zdjęciami pomników (podstawowe pytanie: a co to za pomnik, kto tam jest na tym
pomniku) na trasie w danym mieście. Wreszcie dobrze popytać znajomych pilotów
gdzie jest kasa i którędy się wchodzi do zwiedzanego muzeum czy budynku. Innym
drobiazgiem, kluczowym, są godziny otwarcia zamków, muzeów, kościołów,
klasztorów, etc. To można znaleźć w internecie.

Wreszcie warto zainwestować w książki, przewodniki, mapy. Powiedziałbym: wręcz
trzeba. Poza tym polecam różnego rodzaju artykuły prasowe na temat miejsc w
których chcesz się specjalizować.

Wiek nie ma żadnego znaczenia, jeśli jesteś zdeterminowana i się sprawdzisz:
poradzisz sobie ze stresem, będziesz mądrze nie raz na oczach klientów
podejmować decyzje, uda Ci się budować pozytywną atmosferę, ciekawie przekazywać
swoją wiedzę, w taktowny sposób budować kompromisy i grzecznie wymagać pewnej,
niezbędnej na wyjazdach dyscypliny.

Błędy popełnia się często, na pewno więcej na początku, ale da się je nadrobić,
jeżeli człowiek nadaje się do tej pracy. I oczywiście wszystkiego da się
nauczyć. Powodzenia!




Temat: Mój Kongres Wiedeński
Mój Kongres Wiedeński- znów urwało
Wchodzimy najpierw do skrzydła, które służyło jako gościnna rezydencja
cesarska. W kolejnych salach ekspozycje - pierwsza, podświetlona na błękitno.
Błękit symbolizuje niebo czyli początek. Widzimy tu średniowieczne, ręcznie
przez klasztornych skrybów (wszak to przysłowiowo dokładni i cierpliwi
benedyktyni) pisane księgi. Druga sala w symbolizującym rozwój kolorze zieleni,
ukazuje zabytkowe monstrancje, kielichy, obrazy.
Przechodzimy kolejne sale, w jednej z nich, o lustrzanych ścianach, ustawiono
barkowe sakralne rzeźby. Lustra powtarzające w nieskończoność sekwencje
rzeźbionych, pozłocistych postaci świętych robią niesamowite wrażenie.
W kolejnej Sali ciekawostka. Historia określa cesarza Józefa II, syna Marii
Teresy jako mądrego, oświeconego władcę. I pewnie tak było, ale jeden z
pokazywanych nam eksponatów pokazuje, że chyba w swym reformatorskim zapale
czasem zapędzał się na zupełne manowce.
Wymyślił ono oto takie uproszczenie i oszczędności dla ceremonii pochówków
klasztornych mnichów. Nieboszczyka, owiniętego w całun wkładano do trumny,
odprawiano przy ustawionej nad wykopanym grobem trumnie należne modły, po
czym, kiedy żałobnicy już odeszli, dno trumny, przy pomocy specjalnego
mechanizmu otwierało się, delikwent, któremu pewnie było i tak wszystko
jedno, miękko lądował w grobowym dole a mało wszak używana trumna z
powodzeniem służyła kolejnej smutnej uroczystości. Mimo oczywistej
praktyczności pomysłu, jakoś się on nie przyjął i nie rozpowszechnił a trumna
wraz ze sprytnym mechanizmem służy dziś tylko ku uciesze gawiedzi.
Wchodzimy teraz do tak zwanej Sali Marmurowej, najbardziej reprezentacyjnej
Sali jadalnej. Wbrew nazwie nie cała, jak by się wydawało wyłożona jest
cennymi, różnobarwnymi marmurami, spora część to po prostu stiuki, czyli taka
imitacja marmuru. Ozdobą Sali jest malowany na suficie plafon, wykorzystujący
zasady perspektywy tak, że sala wydaje się znacznie wyższa, niż jest naprawdę.
Z Sali Marmurowej wyjście na taras z malowniczą perspektywą Dunaju i
okolicznych wzgórz a za naszymi plecami fasada kościoła z dwoma smukłymi
wieżami. Wchodzimy do drugiej części. Najpierw biblioteka. Założona w
średniowieczu, działa do dziś, wciąż gromadzi i uzupełnia zbiory. Są one
dostępne dla wszystkich, oczywiście z zachowaniem wszelkich procedur ich
bezpieczeństwa. Sala biblioteczna wyłożona jest w całości pięknie rzeźbionym
i inkrustowanym drewnem. Oprócz ksiąg gromadzi też inne zbiory naukowe. Możemy
podziwiać dwa ogromne globusy, z mapami ziemi jeszcze dość dalekimi od
prawdy, powstały one pewnie gdzieś w okresie pierwszych dalekomorskich
odkrywczych podróży.
No i ukoronowanie wycieczki – kościół. Jak opowiada nam miła pani
przewodniczka, wnętrze kościoła projektował Antonio Beduzzi, włoski architekt
specjalizujący się w projektowaniu teatrów. W olśniewającym, złocistym,
bogato ale niezwykłym smakiem, bez przeładowania urządzonym wnętrzu widać
wyraźnie elementy przypominające teatralną salę – ołtarz główny z rzeźbionymi
figurami Piotra i Pawła, patronów kościoła przypomina nieco scenę, chór
podobny jest lożom. W lewym transepcie ołtarz z relikwiami Św. Kolomana,
patrona miasta Melk i opactwa. Koloman był irlandzkim księciem. W 1012 roku, w
czasie pielgrzymki do Jerozolimy został właśnie w okolicach Melk
napadnięty, uwięziony, z racji swej obcej mowy uznany za podejrzanego i
zamęczony na śmierć. Miejsce śmierci wkrótce zasłynęło cudami, rozwinął się
więc jego kult. Ciało sprowadzono do Melk a kult ten był jedną z przyczyn
podarowania zamku w Melk benedyktynom.
Naprzeciwko ołtarz z symbolicznym, pustym grobowcem Św. Benedykta.
Opuszczamy już opactwo. Jest jeszcze piękny park, ale o tej porze roku to nie
atrakcja. Kawiarenka w jednym z pawilonów nieczynna, jeszcze nie sezon. Ale nic
to, wypiję kawę w miasteczku, wygrzewając się w promieniach słoneczka, z
widokiem na kolorowe kamieniczki ryneczku.
Jestem w regionie Wachau, jednym z głównych regionów winiarskich Austrii, nie
byłabym więc sobą, gdybym w sklepie należącym do jednego z większych
okolicznych winiarzy nie kupiła butelki rubinowego napoju bogów.
No i tak kończy się moja wędrówka, nie pierwsza i zapewnie nie ostatnia, po
pięknym cesarsko – królewskim Wiedniu.
Kłaniam się nisko, Najjaśniejszy Panie i jeśli mi nie będzie to poczytane za
zbytnią poufałość, pozwolę sobie rzec - do zobaczenia.




Temat: Wałęsa: Odetnę Radio Maryja od dolarów
SBecka twarz Wałęsy
w krotkim czasie Wałesa ponownie dał sie poznac jako czlowiek podły i
pozbawiony zasad. Wypowiadajac sie na forum gazety pokazal iz nie stroni od
metod jakie w przeszlosci stosowala SB.
1. I tak, komentujac wywiad Borusewicza w otwarty sposob szantazuje go i
sugeruje mu milczenie, groząc iz w przeciwnym wypadku wyciagnie na Borusewicza
jakies haki. Wypowiedz Wałesy mozna znalezc tutaj:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=20479611&a=20528791
szczegolnie zwracam uwage na ponizszy cytat:
"..Poczuj się trochę poza kompleksem i stań po stronie
prawdy i nie opowiadaj kłamstw ;bo zmusisz mnie do reakcji ,wyciągnięcia
świadków ,faktów i dowodów .."
Jak usprawiedliwic taki szantaz ze strony "bohatera" sierpnia, katolika,
walczacego o prawde i zasady, chodzacego do kosciola, ladujacego akumulatory w
Watykanie ? Faryzeusz ? mafiozo ?
2. Drugi chamski wybryk to atak na Wyszkowskiego i jego sprawy osobiste....
Wypociny Wałesy do przeczytania tutaj:
forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=521&w=20306848&a=20545820&rep=1
zwracam uwage na nastepujacy fragment:
" ... Czy można było więcej i lepiej przeprowadzić całość tej walki , proszę
bardzo trzeba było zrobić ,miałem pod bokiem jednego z tych bohaterów
Wyszkowskiego i co zrobił co pomógł .bez przerwy rył , intrygował to mit omam.
sexekscentryczny , poznałem jego żony swego czasu..."
Co te chamskie wycieczki maja za zwiazek z tematem lustracji ? Moze nastepnym
razem zanim Walesa komus zacznie zagladac w sprawy prywatne pomysli o swoich
zapijaczonych synach i pomrocznosci jasnej.....

I jeszcze jedna uwaga, czytajac wypowiedzi Wałesy mozna odniesc wrazenie, ze to
on SAM obalil komune w Polsce,a wszyscy inni, ktorych poznal po drodze tylko mu
w tym przeszkadzali. Mowi to czlowiek, ktory w sposob ostentacyjny afiszuje sie
ze swoja "autentyczna" wiara.....
Przy najblizszej spowiedzi jego spowiednik powinien zadac mu odbycie
pielgrzymki do Rzymu w worku pokutnym i na kleczkach. Zastanawiajace, ze Walesa
jest tak zatwardzialym grzesznikiem i bez opamietania popelnia grzech pychy.
Co do agenturalnosci Walesy - czy Walesa to Bolek? Teczka Bolka zginela w
tajemniczych okolicznosciach gdy Walesa byl prezydentem. Zastanawiajace jest
natomiast to co Walesa zrobil jako prezydent:
* wetowal propozycje weryfikacji/obnizki rent dla bylych UBekow i SBekow
* kumal sie z wojskiem i policja (obiad drawski, Wachowski)
* zamiast zmierzac prosto do Nato bredzil cos o Nato-bis
* chcial w bazach poradzieckich instalowac ruskie firmy
* noc 4/5 czerwca 92 - zablokowanie lustracji - film "lewy czerwcowy" doskonale
pokazuje stan paniki w jaki wpadlo srodowisko Walesy
* szukal kontaktu z puczystami Janajewa
* rozwiazal sejm torujac tym samym droge do wladzy SLD
* pielegnowal "lewa noge"
* instrumentalnie traktowal prawo i instytucje panstwa (pomrocznosc jasna,
falandyzacja)
* otaczal sie podejrzanymi ludzmi - Falandysz (prawdopodobnie TW SB),
Kwiatkowski (agent SB), Wachowski
* nie dotrzymal chyba zadnej obietnicy wyborczej poza jedna "zdrowie wasze w
gardlo nasze"...

Wnioski prosze wyciagac samodzielnie.




Strona 2 z 3 • Zostało znalezionych 177 wypowiedzi • 1, 2, 3

Design by flankerds.com