Menu
menu      Strona Główna
menu      piersi kasi figury
menu      piersi kurczaka pieczarki
menu      piersi kurczaka z ananasem
menu      piersi w stanikach zdjęcia
menu      pigułki antykoncepcyjne a piersi
menu      Piękne piersi
menu      piersi melony
menu      piersi mojej
menu      piersi w ciąży
menu      piersi Włodarczyk
diagnoza z jezyka niemieckiego
syrena zapaliła
muzeum narodowe gdansk
symbolizm impresjonizm
mp3 zvonenia zadarmo
sąd rejonowy w warszawie ul barska 28 30
producenci roslin
craven cottage
Book of Lost Threads Tess Evans
co do bordowej sukienki
ronda dwupasmowe radom
Link

Oglądasz posty wyszukane dla zapytania: piersi sławnych kobiet





Temat: Typy urody
Muszę przyznać, że bardzo szybko zmieniają się moję ideały piękna (jak większości osób w moim wieku). Obecnie nie mam dziewczyny, ani nie znam osobiście żadnej wolnej kobietki, o której mogę powiedzieć, że jest dla mnie ideałem piękna. Jeżeli chodzi o to czy wolę blondynki, brunetki, czy rude, to uważam, że nie mogę znaleźć odpowiedzi na to pytanie (wszystkie mogą być piękne)... Podobnie jest z narodowościami. Uważam, że ładne mogą być Polki, jak i Brazylijki, czy Japonki (nie ma na to żadnej reguły... chociaż obecnie bardzo lubię kobietki z dalekiego wschodu;P).

[u]Ostatnio[/u] mam wielkiego bzika na punkcie Azjatek (szczególnie Japonek;P). Ze znanych osób muszę wymienić Ryoko Hirosue;* Nie posiada figury, ani twarzy modelki, ale ma w sobie "to coś" (i to się liczy) :[url=http://fractality.free.fr/img_nico/Ryoko_Hirosue.jpg]kliknij[/url], [url=http://www.amdb.lv/actors/pic/ryokohirosue/ryoko1.jpg] kliknij II[/url].
Jest ona wspaniałym dowodem na to, że kobieta nie musi mieś wielkich piersi, aby być piękną:D. Muszę przyznać, że bardzo żadko zakochuję się sławnych kobietach (Ryoko jest jednym z wyjątków;P). Niestety ciężko znalźć w Polsce jakąś fajną azjatkę:(. Mam nadzieję, że kiedyś taką poznam^^... (chyba, że zdąży mi się zmienić ideał piękna... ale mam nadzięję, że to nie nastąpi). Jak coś jeszcze wymyślę to dopiszę...

Post był edytowany przez autora dnia 09 19 2006 o godzinie 21:08




Temat: 1
ale temat nas pochlonal Jesli chodzi o syfy to nie ladnie sie zachowali,zwlaszcza ,ze to nasz wieczny problem,ale dzieffczynka ci co tak mowia maja tez wiele do ukrycia jest wiecej niz pewne, problem syfkow sie za nimi ciagnie a co do hormonow u nas w kraju nie do pomyslenia tam jest inaczej, ale teraz rodza sie dzieci z nieokreslona plcia niestety.Znam przypadek gdzie urodzila sie dziewczynka, ale wewnetrzna budowa wskazuje na chlopca.Lekarze kaza czekac do wieku dorastania czy piersi rusza wiec rodzice horror przezywaja.Nie wiadomo czy ta Miriam sie tylko czula kobieta czy cos jeszcze bylo.No ale na jej miejscu to szukalabym innego zrodla pieniedzy chociazby dlatego, ze juz mam mniejsze szanse u swojego pzryszlego.Stala sie osoba slawna i wszyscy wiedza kim jest a zreszta w Ameryce nie ma takich problemow





Temat: Wymarzona partnerka do łóżka
Dzisiaj oglądałem wybory Miss Polski - numer siedem;). Dla mnie, kobieta musi mieć bioderka i pupę, jak J.L. albo Shakira. Brzuszek nie wypakowany ani płaski, lekko miekki i odstający (ociupinkę!). Zbyt chudych nóg nie może mieć, ani umięśnionych. Piersi niezbyt duże, ale okrąglutkie. Czarne włosy, do ramion. Niebieskie oczy. Ponętne usta. Wzrost - między 160 a 170 (czyli niższa). Co by tu jeszcze... Ze sławnych to: Patrycja Redo, Beata Grabarczyk (głos...), Neve Campbell, Natasha Bedingfield oraz pewna kobitka, która prowadzi często podsumowanie dnia o 23:30 w TVN24 (taka anielska blondyneczka i nie mówię o Brygidzie Grysiak... niech ktoś mi przypomni jej nazwisko... please ). Ubranie... Suknia ślubna z białymi pończoszkami i w butach na obcasie w tym samym kolorze. Bądź czarne pończoszki, buty na obcasie, włosy upiętę w kucyk i biżuteria (kolczyki, naszyjnik). Jeżeli chodzi o makijaż, to podkreślone oczy, mocno - na czarno. I to wsio, a teraz przepraszam, muszę iść do WC:).



Temat: Ramen Bar "Yoroshiku"
Ot zwyły mini-bar na świeżym powietrzu podobny do tych sławnych w Konoha (ot tam gdzie Naruto zawsze szamał).
Na dachu znajduje się wściekle czerwono-żółty szyld z napisem "Yoroshiku!". Przy ladzie, gdzie krząta się atrakcyjna kobieta w średnim wieku, znajduje się kilka obrotowym taboretów co by klienci nie musieli podczas konsumpcji stać. Od reszty ulicy ladę baru i tabotety oddziela jedynie kilka ozdobnych zasłonek z dzwoneczkami.
(sry jeśli dziwny opis ha...)

Rin pierwszy zjawił się obok baru mając nadzieję, że pozostała dwójka go dogoni.
"Ha! Po zapachu rosołu mnie znajdą jakby co!"
-Ohayo!-rzucił na powitanie, wchodząc do środka. Natychmaist zwrócił uwagę blondwłosej pani za ladą.
-Witaj kochasiu... co podać?- zapytała zalotnych głosem, całkiem przypodkowo "kładąc" na ladzie swoje duże, naturalne piersi.
Rin miał zamiar zaczekać na resztę... ale kelnerka miał bardzo przekonywujące argumenty, które skłoniły go do zamówienia miski ramen.
Po chwili siedział na stołku z miską w łapkach i wypatrywał reszty.



Temat: Skąd ja to znam?
„Madame” Antoniego Libery jest ironicznym portretem artysty z czasów młodości, dojrzewającego w peerelowskiej rzeczywistości schyłku lat sześćdziesiątych. Narrator opowiada o swoich latach nauki i o fascynacji starszą od niego, piękną, tajemniczą kobietą, która uczyła go francuskiego i dała mu lekcję wolności. Jest to zarazem opowieść o potrzebie marzenia, o wierze w siłę Słowa i o naturze mitu, a także rozrachunek z epoką Peerelu. Tradycyjna narracja, nie pozbawiona wątku sensacyjnego, skrzy się humorem, oczarowuje i wzrusza.

Ktoś kto lubi przygodę odpowie bez problemu

Cytat: Więc czemu pod uśmiechem czai się smętek? Iluż to chłopców z Polski zazdrościłoby mu serdecznie! Mieszkać i uczyć się w Turcji, przeżywać zapierające dech w piersiach przygody przy odkrywaniu się tym razem uśmiechnąć. I jakoś mu się raźniej zrobiło. Przeciągnął dłonią po marynarce, zaszeleściło w kieszeni świadectwo promocyjne. Poradził sobie. Nie było łatwo, przeciwnie, bardzo, bardzo trudno. Jakich nie używał sposobów, byle tylko nie pozostać w tyle za kolegami. Już nawet gotów był użyć systemu Tadeusza Kościuszki. Słyszał kiedyś, że sławny wódz w młodości przywiązywał do ręki linkę, drugi jej koniec wyrzucając za drzwi. O umówionej godzinie woźny całą siłą szarpał za sznurek, budząc go... W internacie nocny dyżurny nie zgodził się na propozycje Julkowe, wzruszając ramionami nad szczególnymi polskimi metodami przezwyciężania samego siebie. Pal go dunder, i tak się udało grobowca Dardanów, poznawać chcąc nie chcąc obce języki, zachłystywać się szerokim światem.



Temat: Biała Noc
Szalermo

Służyć w Bożym Palcu i nie wiedzieć gdzie znajduje się Szalermo to jakby w ogóle tu nie przyjeżdżać. Sprawa fascynująca, ale w samym sercu papieskiej twierdzy ulokowany był lokal, który mógłby uchodzić nawet za plugawy w stęchłej dokowej dzielnicy Novigardu. Administracja twierdzy nie raz nie dwa, próbowała oczyścić to miejsce rozpusty i zepsucia, dwa razy nawet zamykano lokal, co z tego jeśli żołnierze byli do niego bardziej przywiązani niż do bijącej na poranne i wieczorne msze Dzwonnicy Świętego Bartłomieja. Zamknięcie Szalerno mogłoby bardziej podkopać morale obrońców niż utrata chorągwi.
Nie był to jednak lokal dla każdego, stała klientela zachodziła tu zazwyczaj wieczorami, gdy młodziaki stały swoje zasłużone nocne warty a wyjadacze mogli wreszcie posiedzieć we własnym gronie. Alkohol lał się zwyczajowo szerokim, acz kontrolowanym strumieniem. Burdy wywiązywały się często, acz rannych nie liczono w setkach.
Trzy pokoje jakie posiadał lokal służyły zwyczajowo przyjezdnym, którym nie w smak było korzystać z gościny księży, czy z koszarowych łóżek. Nie każdy był jednak na tyle odważny by z noclegu w tym miejscu skorzystać, bo i nie każdy miał ochotę schodząc za potrzebą trafić w sam środek bijatyki najgorszych typków w okolicy.

Dokładnie tak scenariusz potoczył się nocy, która przejść później miała do kronik jako początek wojen religijnych. Już samo pojawienie się w karczmie zerikkanki, mimo iż znanej obsadzie twierdzy, to jednak mało popularnej w związku ze stacjonowaniem potężnej armii jej pobratymców pod murami, wywołało pierwsze pomruki. To co zebrani w lokalu oficerowi usłyszeli gdy kobieta zebrała co lepiej wyglądających i ruszyła na górę, wprawiło doświadczone towarzystwo w wyższy stopień konsternacji. Gdy po północy do lokalu wszedł Mads Mikkelsen tylko kilka par oczu miało odwagę spojrzeć w jego stronę a karczmarz prócz kiwnięcia głową nie miał ochoty o cokolwiek pytać towarzysza zerikkanki. Nie minęło kilkanaście minut gdy kolejny gość nie znany większości obecnych wszedł i bezpretensjonalnie ogłosił, że wyzwie każdego, kto nie zaświadczy, że kaszalot jest łabędziem. Gdyby tej nocy nie doszło do bójki, to chyba sami bywalcy wnioskowaliby o zamknięcie Szalermo.

*

To co Mads ujrzał schodząc do głównej izby całkowicie pasowało do tego co słyszał od kilku minut. Trochę może mniej już intensywnie, bo duża część klienteli leżała już na ziemi, ale kilku co ciekawszych osobników dało się zlustrować.
Drobny mężczyzna o wręcz kobiecych rysach okładał właśnie pękatego strażnika, tak, że temu okrągły czerep odskakiwał na zmianę w lewą i prawą stronę uderzając każdorazowo o jedną z wiszących patelni. Nieco z lewej dwóch rudych piechurów, acz o zupełnie odmiennej aparycji próbowało utrzymać swojego towarzysza, który wykrzykując jakieś kalumnie o matce karczmarza starał sie dosięgnąć biedaka schowanego za kontuarem. Za lewą kolumną trzech innych typków trzymało nie znanego Mikkelsenowi człowieka tak aby ich towarzysz mógł przyładować mu mocnym hakiem w brzuch.
Rea wsparła się na ramieniu swojego dowódcy i skinieniem głowy również wskazała ujarzmionego jegomościa w wamsie z wyhaftowanym kroczącym lwem i temerskimi liliami.
Ten tymczasem sprytnie przyjmując pierwsze uderzenie, umiejętnie uchylając się prze kolejnym, które sięgnęło jednego z trzymających go mężczyzn, odwinął się szybko i uderzając drugiego w pierś prawie pozbawił go oddechu. Ostatni poddał się sam, gdy Teodoryk sięgnął swojego ulubionego od dziś oręża.
- Czy to nie...
- Owszem - przerwała Rea zbliżając się jednocześnie do ucha Madsa - to miecz zdobyty na tym sławnym łowcy głów, który ofiarowałeś w prezencie naszemu przełożonemu - zamruczała na wspomnienie walki, w której zdobyli oręż - widać padalec oddał ją dalej...



Temat: fragment (marks)
Witam,

Oto fragment, merytorycznie niereprezentatywny dla calosci (lecz
niezbedny).
Fragment jest przed finalna redakcja, ale powiedzcie prosze,
czy nie wydaje sie na tyle chaotyczny/rwany ze zupelnie odstrecza od
czytania?      
Po czesci jest to niestety wymuszone koncepcja calosci..
pozdrawiam
newdem

Karol Marks, urodzony 5 maja w Trewirze, miał ziemiste rysy
pseudointelektualisty, śmierdział charyzmą i solił siarką pomieszaną z
chichotem. Jego ojciec, Hirschel Halevi Marx, z rodu obdarowanego 48
miastami, był potomkiem wielu pokoleń sławnych talmudystów. Karol, po
kądzieli spokrewniony z węgierskimi rabojsaj, miał okazję skubać
finansowo swego wuja fabrykanta, tworzącego w Holandii podwaliny Philips
Electronics. Metody Marksa były charakterystyczne dla studiów
talmudystycznych. Gromadził całą masę materiału źródłowego. Operując
nim, nigdy go do końca nie przyswajał. Planował wielkie dziełko natury
encyklopedycznej bez szans realizacji w spójnym i poprawnym systemie
wywodu.  Miał w głębokim nie poważaniu wszelkich nie – uczonych. Dziełem
Marksa miała być nowe wyznanie, a w piersi starych wiar wbił aforyzm:
‼Religia jest jedynym słońcem, wokół którego krąży człowiek, dopóki nie
zacznie krążyć wokół siebie”. W systemie moralności komunistycznej
najwyższym nakazem jest nieprzejednany humanizm: postępuj tak, aby twój
czyn służył ludziom, wszystko dla człowieka. Moralność komunistyczna
jest monistyczna, gdyż uznaje tylko jedną nadrzędną wszelkim innym
wartość – pisał Józef Maria Bocheński. Ma prowadzić do uwolnienie ludzi
od trosk, zapomina jednak o uwolnieniu ludzi od ludzi. Metoda Marksa nie
jest metodą badawczą, w istocie dowodzi on ogłoszonej już prawdy
doskonałej z przekonaniem wyznawcy – zauważał Karl Jaspers. Z furią
proroka na wygnaniu i pierwszego wyznawcy – odkrywcy chciał wierzyć
Marks w metafizyczną zmianę w zachowaniu ludzi, którą dokona samo
nadejście komunizmu, a więc w dialektyczny skok. W materialistycznej
dialektyce nie było jednak miejsca dla przypadku. Przypadek jest kwestią
ekonomii boskiej a nie marksistowskiej, która jest wiarą bez boga.
Dialektyka marksistowska wskazuje, że istotą wszystkich rzeczy są ich
wewnętrzne sprzeczności. Przeciwieństwo napędza rozwój każdej rzeczy
nieuchronnie do przodu, a negacja negacji daje wyższą formę pierwszego
zaprzeczonego stanu. W tym iście kabalistycznym porządku duch jest
funkcją materii, a marksizm działa dla człowieka potencjalnego,
rozumianego jednak nie jako indywiduum w procesie swojego doskonalenia,
ale jako naturę człowieka, ‼gatunek”. To, na co nikt sobie nie zasłużył,
a otrzymał jest kwestią najbliższego nam przypadku, nie jest jednak jego
istotą, lecz jego funkcją, a roztrwonienie jest przekleństwem naszej
konieczności.
W 1841 spocony Marks bronił na uniwersytecie w Jenie doktoratu z
atomistyki Demokryta, w 1141 w Ziemi Świętej umierał Jehuda Halevi,
poeta i filozof. Halevi twierdził, że narządy kobiece i męskie są
odwrotnością lecz nie są przeciwieństwem, a trzy litery matki: alef, mem
i szin w mężczyźnie i alef, szin i mem w kobiecie każą ufać losowi, lecz
mu nie wierzyć. Ufał dialektyce koła, które wiruje jednocześnie do tyłu
i do przodu, przynosząc z północnego bieguna najwyższą radość, z
południowego najwyższą niesprawiedliwość. Jako znawca talmudu badał
aliteracje imienia Bożego, zasłużył się nowej biblijnej egzegezie

argumentów na rzecz pogardzanej religii, wileński Gaon, rabbi Eliyahu
powiedzał, że jest czysta i święta.

Design by flankerds.com